Zagranica nie czyha na polskich ciułaczy

Paweł Zielewski
opublikowano: 2003-03-03 00:00

Jak to było? Mamy nowe prawo dewizowe likwidujące ostatnie ograniczenia w swobodnym dostępie do światowych usług finansowych, w tym kont osobistych za granicą. To cytat jednego z bankowców. Konia z rzędem temu, komu udało się otworzyć rachunek w zachodnim banku.

Obowiązujące od 1 października 2002 roku nowe prawo dewizowe daje Polakom prawo do otwierania kont osobistych w bankach poza granicami kraju. Teoretycznie przeszkód nie ma. W praktyce wygląda to tak, że MY możemy, ale ONI nie chcą.

Nowelizacja prawa zniosła przeszkody w kraju. Okazało się jednak, że największą przeszkodą są wewnętrzne zasady banków zagranicznych, praktycznie uniemożliwiające skuteczne założenie rachunku.

Sprawdziłem na żywym organizmie własnym, rodziny, znajomych i przyjaciół — nie uda się otworzyć konta osobistego w: holenderskich Postabanku i ING, niemieckim Deutsche Banku, angielskim Lloyds Bank TSB, włoskim UCI, irlandzkim AIB. To nie przypadek, że wymienione zostały właśnie te banki. Wszystkie — oprócz Postbanku, który charakterem przypomina PKO Bank Polski — są już w naszym kraju obecne jako inwestorzy rodzimych instytucji finansowych lub — jak Deutsche Bank — samodzielne spółki. Jedynym powodem, dla którego rachunek poza Polską jest niedostępny, jest brak dokumentu świadczącego o posiadaniu statusu rezydenta. Czyli — najprościej ujmując — trzeba być na miejscu i to nie tylko, by podpisać umowę o prowadzenie rachunku.

Cóż pozostaje? Zdać się na ofertę polskich banków, które zarządzane są przez zachodnich inwestorów. Ci — wchodząc do Polski — przynieśli ze sobą rozwiązania sprawdzone we własnych krajach. Z różnym skutkiem i na różną skalę, ale większość z nich przyjęła się na naszym rynku. Jakość niektórych z nich wciąż pozostawia wiele do życzenia, ale — i to na zawsze pozostanie największym sukcesem zagranicznych inwestorów polskich banków — kompletnie odmieniły obraz rodzimej bankowości detalicznej.

Jeśli nie bank tradycyjny, to może stricte internetowy, z założenia pozbawiony granic? Też nie za bardzo. Wypełniane z polskich domen formularze akcesyjne e-banków: VirtualBank, NetBank, American Bank Online, Swissnet, Bank of Internet, Citibank Online, Claritybank.com, Deepgreen Bank, First-E, Juniper Bank, InterBank, Umbrellabank.com, e-ZBank, były automatycznie odrzucane.

Dlaczego? Niemal na pewno nie dlatego, że Polska nie spełnia twardych wymogów organizacji międzynarodowej FATF (Financial Action Task Force on Money Laundering) traktujących o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy. Bardzo prawdopodbne, że zachodnie banki internetowe nie wierzą w polski system bezpiecznego doręczania przesyłek listowych, co jest niezbędne w przypadku e-bankowości.

Z powodzeniem można jednak założyć, że po wstąpieniu naszego kraju w struktury Unii Europejskiej zagraniczne banki (a już na pewno te z UE) spojrzą przychylniej na Polaków.

Prawo dewizowe swoje, ale podejmując kroki w celu założenia sobie zagranicznego konta, trzeba dokładnie przemyśleć, czy przeciętnego Polaka na takowe stać.

Na jednej z internetowych grup dyskusyjnych osoba doświadczona w tej materii zostawiła ostrzeżenie:

— Włoskie banki mają zróżnicowane opłaty, ale np. prawie każdy bank pobiera około 100 EUR za zamknięcie konta. Do tego dochodzą koszty wysyłki tzw. sprawozdania semestralnego, które jest obowiązkowe w wielu bankach. Wysokie są też opłaty za transfer międzynarodowy. Oprocentowanie wkładów jest z kolei praktycznie zerowe — w ogromnej wiekszości banków wynosi poniżej 1 proc. (mając jednak konto w banku włoskim możemy uciec z pieniędzmi do np. INGdirect, które oferuje oprocentowanie wysokości 4,3 proc. minus 27 proc. podatku)

Poza wszystkim np. we Włoszech trzeba zapłacić osobny podatek za samo tylko posiadanie konta. Drobnostka — 28 EUR rocznie.

Jeżeli jednak ktoś uprze się, może wymusić na polskim banku, by umożliwił założenie rachunku w centrali swojego inwestora strategicznego. Usługa ta jest jednak dostępna wyłącznie dla najbogatszych klientów, i to w dodatku tych, których saldo na rachunkach w kraju liczone jest w setkach tysięcy i milionach złotych.

Jan Kowalski na swoją szansę musi poczekać.