Zagranica stawia eksporterom trudne warunki

Materiał partnera
opublikowano: 2021-11-04 17:13

Pandemia rozchybotała globalną gospodarkę, upowszechniła niepewność na rynkach, uaktywniła państwowe interwencjonizmy i restrykcyjne regulacje, które ograniczają wolność w biznesie, ale polscy eksporterzy i inwestorzy zagraniczni stosunkowo dobrze radzą sobie z tymi trudnościami.

W pierwszej fazie pandemii polscy eksporterzy dobrze radzili sobie z wyzwaniami sytuacji kryzysowej – eksport spadł w I półroczu 2020 r. tylko o 3 proc. r/r, gdy w innych krajach UE średnio o kilkanaście procent. W 2021 r. nastąpiło pokryzysowe odbicie, większe niż oczekiwano. Od początku roku do końca sierpnia br. wzrost eksportu przekroczył 20 proc. r/r i Polska znalazła się na szóstym miejscu wśród krajów świata, które zanotowały wzrost sprzedaży zagranicznej.

– Sukces wynika z konkurencyjnej oferty cenowej i z dywersyfikacji naszego eksportu, w którym znaczącą rolę odgrywają: żywność, napoje, odzież, leki, tytoń. Prawie 30 proc. polskiego eksportu trafia do Niemiec, gdzie w związku z rosnącą liczbą upadłości nastroje wśród przedsiębiorców się pogarszają, a dynamika wzrostu PKB jest nieznaczna – powiedział Michał Mastalerz, członek zarządu PwC Polska, podczas debaty „Polski eksport w dobie pandemii” zorganizowanej w Warszawie we współpracy PwC Polska z „Pulsem Biznesu”.

Edukacja nie nadąża

W ostatnich kilkunastu miesiącach firmy budowlane miały na rynku niemieckim sporo przestojów, a polskie wprost przeciwnie – tylko w sporadycznych przypadkach zatrzymywały działalność.

– Na dynamikę polskiego eksportu duży wpływ ma czynnik mentalny, determinacja polskich przedsiębiorców, by nadrobić dystans do zachodnich konkurentów, by dawać sobie radę i rozwijać biznes w sprzyjających i niesprzyjających okolicznościach – podkreślił Zbigniew Juroszek, właściciel, prezes zarządu Atal.

W miesiącach zamknięcia w domach wyraźnie wzrosły potrzeby remontowe, a rynek zaczął przestawiać się na zakupy online.

– Mimo zerwanych łańcuchów dostaw i wzrostu cen w transporcie popyt na ceramikę rósł, co spowodowało, że wyraźnie wzrósł też nasz eksport na rynki zagraniczne, szczególnie duża dynamika wzrostu na rynki zachodnie. Płytki ceramiczne wymagają skomplikowanego procesu produkcyjnego. Automatyzujemy go w możliwie dużym stopniu, bo doświadczamy niedostatków zatrudnienia – brakuje nam automatyków, mechatroników, inżynierów – przyznał Piotr Tokarski, prezes Ceramiki Paradyż.

Pandemia obnażyła niedobory na polskim i globalnym rynku pracy. W Polsce brakuje około 50 tys. informatyków i programistów.

– W pandemii dokonuje się zwrot w stronę cyfryzacji i zwiększenie popytu na pracę programistów oraz usługi IT. Podpis elektroniczny, który od lat czeka na wdrożenie, teraz cieszy się powodzeniem, bo jest narzędziem realizowania procesów w trybie online – zaznaczył Artur Wiza, członek zarządu Asseco Poland.

– Dziś, gdy programista chce zmienić pracę, to wystawia głowę i z miejsca dostaje pięć wysokopłatnych ofert. Kiedyś szukano tańszych informatyków z Polski, ale to przeszłość. Pilną potrzebą jest kształcenie inżynierów i programistów – podkreślił.

Również sytuacja na rynku pracy w budownictwie się pogarsza, a postulaty odtworzenia szkół budowlanych są realizowane zbyt wolno.

– Jest dużo do zrobienia w zakresie efektywności działania polskich firm, np. w zakresie automatyzowania procesów i cyfryzacji. Wdrażanie robotów i narzędzi cyfrowych zmienia charakter pracy – spada zapotrzebowanie na działania niewymagające wyższych kompetencji, a rośnie popyt na pracę specjalistów – zauważył Piotr Tokarski.

– Niepokoi to, że coraz mniej wsparcia uzyskujemy ze strony pracowników z Ukrainy i Białorusi. Powoli, ale w sposób odczuwalny rynki w krajach sąsiadujących z nami od wschodu zaczynają być konkurencyjne w stosunku do rynku polskiego. Na szczęście pracownicy polskiego budownictwa nie emigrują do Niemiec, bo podjęcie tam pracy łączy się ze zbyt dużymi wymaganiami, a są one większe, niż te, jakim muszą sprostać Ukraińcy, by pracować w Polsce. Warto jeszcze bardziej ułatwiać pracownikom z Ukrainy i Białorusi podejmowanie pracy w naszym kraju – analizował Zbigniew Juroszek.

– Prowadzimy biznes na rynku niemieckim, ale gdy w Polsce doskwiera nam niejasność przepisów, to w Niemczech trudność wynika ze szczegółowości przepisów. Jesteśmy tam cenieni za pracowitość i zdolność do podjęcia niemal każdego wyzwania i tym górujemy nad konkurentami niemieckimi, którzy są ostrożniejsi, wolniejsi, bardziej wygodni – przyznał.

Spowolnienie w inwestycjach

Pandemia zmniejszyła wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych – wynika z World Investment Report opublikowanego przez ONZ.

– W 2019 r. ich wartość sięgała, 1,5 bln USD, ale w 2020 r. zmniejszyła się aż o 35 proc, do poziomu 1 bln USD. Powodami były niepewność na rynkach oraz brak możliwości przemieszczania się. W 2021 r. doszło jednak do dużego odbicia – wynik tylko pierwszego półrocza 2021 r. jest nieznacznie niższy (150 mld USD), niż całego 2020 r. – wskazał Piotr Kuba, członek zarządu PFR TFI – instytucji, która zarządza Funduszem Ekspansji Zagranicznej wspierającym inwestycje zagraniczne polskich przedsiębiorstw przez akwizycje lub projekty typu greenfield.

Wkład finansowy funduszu w takich przedsięwzięciach sięga do 50 proc. wartości projektu.

– W 2019 r. zrealizowaliśmy sześć transakcji kapitałowych za granicą, ale w 2020 r. już tylko dwie. W 2021 r. być może uda nam się zamknąć cztery projekty, przy czym do tej pory zrealizowaliśmy już trzy – mówił Piotr Kuba.

W okresie pandemii wstrzyknięto w rynki ogromną ilość gotówki, co doprowadziło do podbicia inflacji i pojawienia się różnego typu nierówności na rynku.

W ubiegłym roku KUKE wsparła polskich przedsiębiorców, chroniąc ubezpieczeniami i gwarancjami ubezpieczeniowymi ich obrót na rekordową kwotę blisko 70 mld zł.. Tym bardziej obroty tych firm w 2021 r. są dla nas zaskakujące, bo spodziewaliśmy się może kilkunastoprocentowego wzrostu, a sięgają one 40 proc. Co to oznacza? To efekt wzrostu cen w tempie galopującym, bo dynamika przyrostu obrotów bierze się nie tyle z pozyskania nowych klientów, ile ze skokowego wzrostu popytu i cen – tłumaczył Janusz Władyczak, prezes KUKE.

– W pandemii wskaźnik szkodowości zmniejszył się do około 20 proc., czyli prawie trzykrotnie w porównaniu z 2019 r. Coraz trudniej jest w sposób wiarygodny planować biznes na rozchybotanych i pełnych niepewności rynkach. Dojście do poziomu równowagi zajmie nam kilka ładnych lat. Tym trudniej będzie to osiągnąć, bo w gospodarce rośnie rola państw, które interweniują, kontrolują i wprowadzają ograniczenia – zaznaczył.

Wzrost interwencjonizmu państw w ujęciu globalnym jest faktem.

– Wskaźnik restrykcyjności prawa dotyczącego transgranicznych przepływów kapitałowych wzrósł w pandemii z 25 do 41 proc. Oznacza to większą kontrolę państw nad strategicznymi dla nich sektorami przed możliwymi przejęciami przez zagranicznych inwestorów. Tendencja do regulacyjnej ochrony rynków zaczyna przeważać nad liberalizacją. Dodatkowo, poszczególne państwa stają przed koniecznością wyboru rozwiązań technologicznych z jednego z rywalizujących ze sobą globalnych gigantów – USA bądź Chin, trzeba będzie opowiedzieć się po jednej ze stron – mówił Piotr Kuba.

Globalna gospodarka to naczynia połączone, więc zapaść w jednej branży uderza w inne branże i sprawia, że pojawia się chaos – groźba efektu domina. Prawie połowa polskich dostawców współpracujących z niemieckim przemysłem automotive przeżywa obecnie kryzys.

– W bieżącym roku dostawcy komponentów do niemieckiego przemysłu automotive bankrutują. Dlaczego? Bo produkcja w Niemczech spowolniła z powodu braku czipów importowanych z Chin czy Tajwanu – mówił Janusz Władyczak.

Lata przygotowań

Polityka gospodarcza Niemiec może imponować, bo jest przemyślana i długofalowa, ale sytuacja konkretnych firm jest tam zróżnicowana.

– W 2020 r. uruchomiliśmy spółkę w Niemczech, ale zderzenie z mentalnością niemiecką było dla nas szokiem, np. twardy wymóg, by spółka wysyłała faksy – wspominał Piotr Tokarski.

– Do Polski wchodzą zagraniczni inwestorzy wspierani przez najnowsze technologie, którzy imponują zakresem urzeczywistnienia cyfrowej zmiany, ale w kontakcie z ich centralami wciąż wymagane jest wysyłanie faksów – zgodził się Janusz Władyczak.

Cyfryzacja nadal znajduje się na początkowym etapie.

– W trakcie tworzenia systemu wspierającego jeden z amerykańskich banków ze zdziwieniem stwierdziliśmy, że trzeba też zbudować moduł do obsługi papierowych czeków. W Polsce czeki są dziś znane tylko z kina czy książek – dodał Artur Wiza. – Ostatnio Asseco opracowało bilans zmian pod wpływem polityki paperless. Okazało się, że skumulowane w ciągu trzech lat oszczędności papieru, czasu, kapitału są ogromne. Narzędzia cyfrowe odgrywają nieocenioną rolę, nie tylko w biznesie. Choć przeżywamy kryzys pandemiczny to – dzięki nim – najważniejsze sprawy są pod kontrolą – podkreślił.

– Mimo pandemii zarządy działają, odbywają się posiedzenia z pełną dokumentacją. Jeśli biznes się rozwija, to nie tylko dlatego, że sprzedajemy szkliwione płytki ceramiczne i mogą być one plamoodporne oraz bakteriobójcze, lecz dlatego, że przy wykorzystaniu narzędzi cyfrowych zaczynamy oferować dzieła sztuki. Nikt nie będzie importował z Polski białej czy kolorowej płytki ceramicznej, ale produkt pięknie zdobiony i mający wartość obrazu ceramicznego zaczyna budzić zainteresowanie, nawet w Ameryce i w Azji – podkreślił Piotr Tokarski.

Jednak ekspansja polskich przedsiębiorców na rynki zachodnie jest ogromnym wyzwaniem organizacyjnym i finansowym. Tym bardziej że w dobie pandemii poszczególne państwa wznoszą bariery przed wejściem na rynek lokalny zagranicznym producentom żywności, kosmetyków itp. Z takiego podejścia znane są kraje nie tylko unijne, lecz również Bliskiego Wschodu.

– Ekspansja na rynek zagraniczny wymaga nieraz kilku lat przygotowań. W latach 90., gdy elektronika z Azji zaczęła zalewać europejskie rynki, Francja uzależniła możliwość jej sprzedaży w swoim kraju od przejścia przez przeprawę celną umieszczoną gdzieś wysoko w Alpach, do której ciężko było dojechać. Dzięki temu wąskiemu gardłu nie doszło do zalewu rynku francuskiego. Dziś wiele państw korzysta z podobnego wzorca – wskazał Janusz Władyczak.

– Nigdzie w świecie nie czekają na polskich przedsiębiorców z otwartymi ramionami. W 2021 r. Asseco wyszło z inwestycji w Rosji i sprzedało swoją firmę produkującą oprogramowanie dla banków. Stało się to po tym, jak wprowadzono tam przepisy, które zezwalają na sprzedaż do banków działających w Rosji tylko tym firmom, w których 51 proc. kapitału to kapitał rodzimy. Jednak izraelska spółka IT, którą Asseco przejęło, okazuje się kurą znoszącą złote jaja. W Togo zbudowaliśmy centrum bezpieczeństwa dla tego kraju, ale dlatego, że polski ambasador w Etiopii skontaktował się z nami i przekazał nam informację o potrzebach rozwijających się krajów afrykańskich – opowiadał Artur Wiza.

– W czasie interwencjonizmu państwowego i wzrostu znaczenia restrykcyjnych regulacji w gospodarce preferowaną metodą ekspansji zagranicznej staje się przejęcie lokalnej spółki branżowej, by zdobyć przyczółek – zauważył Piotr Kuba. –

– We współpracy z Elemental Holding, polskim podmiotem branży recyklingu, udało nam się zrealizować kilka ważnych inwestycji zagranicznych m.in. w Niemczech i USA. W ten sposób polska firma zaczyna być znaczącym graczem globalnym w swoim segmencie i pretenduje do miana ukrytego mistrza - hidden champion – przyznał przedstawiciel PFR TFI.

– Kiedyś Ceramika Paradyż była podwykonawcą dla firm z Włoch i Hiszpanii, ale obecnie to Włosi produkują dla Paradyża. A sprzedaż naszych produktów szczególnie na wschód jest możliwa dzięki wsparciu takiego ubezpieczyciela jak KUKE – przyznał Piotr Tokarski.

Wsparcie państwa

Jak dotąd polscy eksporterzy radzili sobie na pandemicznych rynkach, ale rośnie niepewność, czy będą zdolni kontynuować dobrą passę.

– Hiszpania, drugi po Włoszech beneficjent funduszy unijnych, plany wykorzystania środków z funduszu odbudowy skonsultowała z biznesem. Chce je przeznaczyć głównie na transformację cyfrową i edukację. U nas zabrakło głębszego namysłu nad tym, w co zainwestować środki na odbudowę po pandemii, a przewidywane warunki do prowadzenia biznesu w 2022 r. niepokoją przedsiębiorców – zauważył Marcin Mastalerz.

– Firmy boją się planów na przyszły rok, bo wyłania się z nich taki wzrost kosztów, który nie mieści się w głowie. Nie sposób tych kosztów przełożyć na wyższe ceny, bo to doprowadzi do drastycznych spadków sprzedaży – zgodził się Artur Wiza. – Jeszcze kilka lat temu informatycy Asseco pracowali na umowach o pracę. Teraz w większości działają na zasadzie samozatrudnienia i rozliczają się, wystawiając faktury. Dzięki temu są elastyczni. Podobnie jest w innych firmach branży technologicznej. Nowy Ład uderzy w branżę IT. Z kalkulacji wynika, że w 2022 r. koszty Asseco skokowo wzrosną, np. z powodu zwyżki kosztów pracy. Nie możemy tych kosztów przerzucić na krajowych klientów, bo oni ich nie udźwigną. Czy konstruując zasady Polskiego Ładu, ktoś o tym pomyślał? – pytał Artur Wiza.

– Tak wysoko podskoczymy, jak pozwolą nam na to zagraniczni konkurenci. Do tej pory braliśmy górę nad konkurentami z Włoch, Hiszpanii i Turcji, ale teraz może dojść do odwrócenia trendu. Tam rządy troszczą się o przemysł i już konstruują programy jego wsparcia, a u nas rząd troszczy się o suwerena i niekiedy pozostaje głuchy na postulaty ze strony biznesu – stwierdził Piotr Tokarski.

Uczestnicy debaty zgodzili się, że utrzymanie polskiego eksportu w dobrej kondycji wymaga przemyślanego wsparcia ze strony państwa.

Szukamy czempionów

Do 16 listopada czekamy na zgłoszenia do konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion w kategoriach głównych: Inwestor (duże przedsiębiorstwo i MŚP), Eksporter (duże przedsiębiorstwo i MŚP) i Debiutant na rynkach zagranicznych oraz w kategorie dodatkowych: Pionier inwestycji zagranicznych, Promotor ekologii na rynkach zagranicznych, Globtroter, Lider cyfrowego eksportu.

Kapituła przyzna również nagrodę specjalną dla Wizjonera ekspansji zagranicznej.

Udział w konkursie jest bezpłatny.

Wszystkie szczegóły, regulamin i formularz zgłoszeniowy znajdują się na stronie czempioni.pb.pl.