Wtorkowa sesja na krajowym rynku walutowym, podobnie jak poprzednie, przebiegła w dość spokojnej atmosferze. Nasza waluta nie zareagowała większą zmianą wartości na przeprowadzoną w poniedziałek późnym popołudniem rekonstrukcję rządu. Leszek Miller zdymisjonował ministra skarbu Wiesława Kaczmarka. Na jego miejsce powołał Sławomira Cytryckiego. W wyniku połączenia resortów gospodarki i pracy posadę stracił również dotychczasowy minister gospodarki Jacek Piechota. Nowym resortem kierować będzie dotychczasowy minister pracy Jerzy Hausner.
W ciągu dnia notowania złotego nieznacznie spadły. Inwestorzy oczekiwali na publikowane po południu dane GUS o cenach żywności w II połowie grudnia, a ceny dewiz były kształtowane wydarzeniami na rynku międzynarodowym. Spadek kursu EUR/USD pociągnął w górę cenę dolara z 3,8205 zł do 3,8365 zł. Cena euro pozostawała w przedziale 3,9790-4,0030 zł. Dokładnie o godz. 16.00 GUS poinformował, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych w drugiej połowie grudnia wzrosły o 0,2 proc. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 3,8350 zł, a euro na 4,0010 zł.
Nasza waluta może nieznacznie zyskać przed organizowanym w środę przez NBP przetargiem dwuletnich obligacji zerokuponowych o wartości nominalnej 2,5 mld zł. Kurs USD/PLN powyżej 3,83/84 stanowi dobrą okazję do sprzedaży dolarów.
W Azji podczas wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena wzrosły z 119,10 do 120,25. Przecena jena została wywołana poprawą sentymentu dla amerykańskiej waluty, wynikającą z oczekiwania inwestorów na przedstawienie przez prezydenta Busha pakietu, mającego wspomóc gospodarkę USA, oraz werbalną interwencją ze strony ministra finansów Japonii. Masajuro Shiokawa powiedział, że ostatnie zmiany na rynku walutowym nie były normalne oraz, że kurs USD/JPY powinien wynosić 125,00. O godz. 16.20 dolar wyceniany był na 120,20 JPY.
Kurs USD/JPY powinien pozostawać w przedziale 118,60-120,25. Wzrost kursu w górne granice tego przedziału radzimy wykorzystać do sprzedaży dolarów.
W Europie w pierwszych godzinach wtorkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do euro wzrosły. Kurs EUR/USD spadł z 1,0465 do 1,0395. Aprecjacja dolara była głównie wynikiem oczekiwania inwestorów na przedstawiany wieczorem czasu polskiego przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Georga W. Busha pakiet, mający wspomóc gospodarkę USA, oraz związanej z tym faktem poprawy nastrojów na amerykańskim rynku giełdowym — w poniedziałek główne indeksy zyskały ponad 2 proc.
Spadek kursu EUR/USD był również wynikiem fatalnych danych z Niemiec o pięciokrotnie silniejszym niż oczekiwano, aż 6-proc. spadku sprzedaży detalicznej w listopadzie (w skali miesiąca spadła ona o 3,2 proc., choć oczekiwano 0,4-proc. wzrostu). Eurostat podał zaś, że w listopadzie w Eurolandzie ceny produkcji sprzedanej przemysłu spadły o 0,3 proc. (m/m) i wzrosły o 1,1 proc. (r/r), a stopa bezrobocia w tym samym miesiącu wyniosła 8,4 proc. i nie zmieniła się od października. Z kolei Komisja Europejska poinformowała, że nastroje w gospodarce strefy euro w grudniu nieznacznie poprawiły się. Indeks je obrazujący wzrósł do 98,5 pkt z 98,4 pkt w listopadzie. Niepokoi jednak, że do najniższego poziomu od ponad 5 lat spadły nastroje konsumentów.
Po południu kurs EUR/USD ponownie zaczął rosnąć w związku z obawami części uczestników rynku, czy rozwiązania Busha rzeczywiście pomogą gospodarce USA. O godz. 16.20 euro wyceniane było na 1,0430 USD. Przedstawienie przez prezydenta USA pakietu nie powinno mieć już większego wpływu na wartość dolara. Czynnikiem kluczowym pozostaje nadal przede wszystkim napięta sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej. Spadek kursu EUR/USD w okolice poziomów 1,0405/20 stanowi dobrą okazję do zakupów euro.