Polscy wykonawcy oraz dostawcy materiałów dla budownictwa kolejowego rozbudowali potencjał produkcyjny w ostatnich latach. Obecnie jednak na ich wyroby nie ma w kraju popytu, bo inwestycje z bieżącej perspektywy powoli są finalizowane, a z nowej jeszcze nie ruszyły, ponieważ spory między Polską a Brukselą opóźniły napływ funduszy unijnych.

Przedsiębiorcy liczyli, że inwestycje infrastrukturalne realizowane z funduszy unijnych i krajowych staną się dla nich motorem rozwoju w Polsce i za granicą. Polskie firmy są coraz bardziej aktywne na rynkach eksportowych, ale brak ciągłości w realizacji kontraktów infrastrukturalnych w Polsce nie pomaga w rozwoju.
- Procesy inwestycyjne w Polsce nie zawsze przebiegają tak, jak zostały zaplanowane – wydatki na inwestycje w poszczególnych latach bywają niższe od zakładanych. Szczególnie dotkliwe są jednak okresy bez przetargów. Skutkiem jest pogarszanie się bieżącej sytuacji firm i ograniczenie możliwości rozwoju – twierdzi Krzysztof Niemiec, wiceprezes firmy Track Tec, której jednak udało się znaleźć klientów w wielu krajach.
Dostawcy szukają klientów nie tylko na unijnych rynkach
Należący do grupy zakład w Zawadzkiem wyprodukował 55 rozjazdów dla kolei miejskiej w Toronto.
- Jednak największe zlecenie pozyskał Track Tec w projekcie budowy II etapu Linii Konfederacyjnej w Ottawie. Dostarczał także rozjazdy w I etapie. Ciekawym kierunkiem ekspansji jest Brazylia. Track Tec wygrał przetarg na dostawę rozjazdów i części rozjazdowych dla kolei podmiejskiej CPTM w Sao Paulo. Firma jest coraz bardziej aktywna także w krajach Azji. Dostarczyła wyroby do Malezji, pomyślnie przeszła proces kwalifikacyjny i zrealizowała dostawy do Tajwanu. W Europie wyroby ze znakiem Track Tec ostatnio pojawiły się w Szwecji, Danii, Holandii i w Czechach – wylicza Krzysztof Niemiec.
O rynki eksportowe walczą także inni przedsiębiorcy.
- Nasze kolejowe i tramwajowe rozjazdy, podkłady kolejowe, specjalistyczne wagony, a także kotły i suszarnie dostarczamy do Niemiec, Austrii, Czech, Słowacji, Węgier, Łotwy i Szwajcarii – wylicza Rafał Leszczyński, prezes KZN Bieżanów.
Grupa liczy także na powrót na rynek ukraiński.
- Wciąż rozwijamy nasz potencjał eksportowy. Jego perspektywy są obiecujące zwłaszcza w segmencie innowacyjnych technologii, np. wagonów Switcher, które służą do przewozu bloków rozjazdowych, nowoczesnych konstrukcji rozjazdowych high speed, podkładów nasycanych solami zamiast olejem kreozotowym czy kotłów do spalania poprodukcyjnych odpadów drewnianych spełniających normy ekoprojektu – dodaje Rafał Leszczyński.
Poznaj program “Modern Production Summit”, 13 września 2022, Warszawa >>
Raz dołek, raz klęska urodzaju
Wahania koniunktury inwestycyjnej w kraju osłabiają jednak możliwości rozwoju za granicą.
- Brak funduszy w okresie przejściowym, między kolejnymi perspektywami UE albo w wyniku wstrzymywania wypłat z Brukseli, przekłada się na lokalną koniunkturę, skutkując brakiem przetargów, co obniża potencjał eksportowy produktów i usług. Brak stabilności na rodzimym rynku, spowodowany pojawiającą się cyklicznie inwestycyjną sinusoidą, od zaniku zamówień do klęski urodzaju, podmywa potencjał rodzimych firm. Chcielibyśmy wierzyć, że w końcu przestaniemy żyć od hossy do bessy. Chcemy i możemy stabilnie obsługiwać rynek krajowy oraz rynki zagraniczne. Jednak bez aktywizacji budżetu państwa i przejęcia faktycznej inicjatywy w zakresie finansowania projektów kolejowych będzie to bardzo trudne – dodaje Rafał Leszczyński.
Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego, podkreśla, że za granicą inwestycje infrastrukturalne są planowane i projektowane z wyprzedzeniem i nie są uzależnione głównie od finansowania unijnego. Pozwala to dostawcom materiałów i wykonawcom lepiej dostosować potencjał do potrzeb rynku. Na stabilizację zamówień na krajowym rynku liczy także Krzysztof Niemiec, bo wówczas firmom będzie łatwiej realizować kontrakty zarówno w Polsce, jak też za granicą.
