Zagraniczne sieci promują polską żywność

opublikowano: 08-10-2014, 00:00

Najwięksi detaliści w kraju uruchamiają kampanię promocyjną polskich warzyw i owoców. Nie wszystkim się to podoba.

Zachęcanie do jedzenia polskich jabłek, które zaczęło się przy redaktorskim stole „Pulsu Biznesu”, zatacza coraz szersze kręgi i dotarło do gabinetów prezesów największych sieci handlowych w Polsce — a także ich działów marketingu. Dziś w warszawskim hotelu Sheraton odbędzie się konferencja prasowa, oficjalnie rozpoczynająca wspólną akcję największych sprzedawców żywności w kraju pod hasłem „Jem bo polskie” [zachowano oryginalną interpunkcję — przyp. red.].

RGB Stock

Co najmniej do grudnia sieci mają intensywnie promować konsumpcję rodzimych owoców i warzyw, szczególnie jabłek. — Opracowaliśmy wspólne logo akcji i jej założenia: promujemy polską żywność i nie wikłamy się w konflikty polityczne. Chodzi o to, by pokazać, że jesteśmy solidarnym uczestnikiem rynku, nawet jeśli czasem między nami a producentami występują konflikty interesów. Każda sieć prowadzi działania marketingowe na własną rękę i z własnego budżetu.

W zasadzie już wszyscy nasi członkowie rozpoczęli akcje promocyjne — mówi Maria Andrzej Faliński, dyrektor generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHID), która zainicjowała kampanię. Stojąca za „patriotyczną” akcją POHID zrzesza największe w kraju zagraniczne sieci dyskontów i marketów. W gronie jej członków są m.in. portugalskie Jeronimo Martins (Biedronka), Lidl i Kaufland (z niemieckiej grupy Schwarz), brytyjskie Tesco, francuskie Auchan, Carrefour i E.Leclerc oraz hurtownicze grupy Metro (Makro) i Selgros. Do organizacji należy też Żabka, kontrolowana przez fundusz Mid Europa Partners.

— Udziałem w akcji interesują się też sieci spoza naszej organizacji.Już ustalamy szczegóły m.in. z jedną z największych polskich grup marketów i jedną z sieci dyskontowych. Liczymy też na patronat ministra rolnictwa, który wstępnie przychylił się do naszych propozycji — mówi Maria Andrzej Faliński.

Taka forma promocji polskiej żywności nie wszystkim jest jednak w smak. Założenia kampanii krytykuje Polska Federacja Producentów Żywności (PFPŻ), wśród której członków są tacy globalni giganci, jak Coca-Cola, Danone, Nestle czy Mondelez, ale także krajowi potentaci, jak Maspex.

— Polska, jako bardzo duży eksporter żywności, wielokrotnie protestowała przeciwko zachowaniom protekcjonistycznymwobec lokalnych producentów w innych krajach, np. w Wielkiej Brytanii czy Czechach. Organizując taką akcję, wytrącamy sobie argument z ręki — nietrudno sobie wyobrazić, że za pomocą dokładnie tych samych sieci handlowych Czesi zrobią akcję „Jem, bo czeskie”, a Francuzi — „Jem, bo francuskie”. Eksportujemy wyraźnie więcej żywności, niż importujemy, patriotyzmem gospodarczym byłoby więc raczej wspieranie ekspansji polskich producentów za granicą niż zachęcanie do kupowania polskiej żywności tylko dlatego, że jest polska — a nie dlatego, że jest np. smaczna czy zdrowa — ocenia Andrzej Gantner, dyrektor generalny PFPŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane