Zagraniczni ekonomiści wierzą w polską gospodarkę

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2010-04-13 00:00

Pozostaniecie zieloną wyspą na mapie Europy — przekonują specjaliści. I bardzo stabilną.

Sobotnia katastrofa to tragedia dla kraju, ale nie dla gospodarki

Pozostaniecie zieloną wyspą na mapie Europy — przekonują specjaliści. I bardzo stabilną.

Światowe rynki finansowe z uwagą śledzą doniesienia z Polski. Analitycy na razie łamią sobie język na nazwiskach Komorowski i Wiesiołek, ale zdają sobie sprawę, że będą je odtąd często powtarzać. Informacje o tragedii w Smoleńsku przyjmują jednak ze spokojem. Inwestorzy zapewniają, że nasza gospodarka nadal jest i jeszcze długo będzie postrzegana jako zielona wyspa na mapie Europy.

Wygrany poranek

Zanosiło się jednak na problemy. Kiedy w nocy ruszyły notowania na rynku walut, złoty przeżył lekki wstrząs. Osunął się o 4 gr w stosunku do euro i 3 gr do dolara. Później jednak uspokoił się, a nawet odrobił większość strat.

— Śmierć polskich władz nie miała wpływu na te notowania. To jedynie skutek ruchów na kursie euro do dolara, które nastąpiły po doniesieniach dotyczących Grecji — zapewnia Lars Christensen, ekonomista Danske Banku.

W piątek późnym popołudniem, kiedy rynki finansowe powoli zasypiały przed weekendem, agencja ratingowa Fitch poinformowała o obniżeniu ratingu greckich papierów skarbowych.

— Stąd chwilowe zachwianie. Sobota przyniosła tragedię dla kraju, ale nie dla gospodarki — tłumaczy Lars Christensen.

W górę poszła też giełda — WIG20 wzrósł na otwarciu o 0,5 proc. Inwestorzy nie stracili również zaufania do polskiego rządu. Wczorajsza aukcja bonów skarbowych zakończyła się pełnym powodzeniem. Ministerstwo Finansów sprzedało papiery za 855 mld zł przy pięciokrotnie większym popycie.

— Polska gospodarka ma silne fundamenty i stabilne finanse. Przez ostatnich 20 lat kraj przeprowadził wiele reform strukturalnych, które pozwalają na przetrwanie takich tragicznych zdarzeń — uważa Timothy Ash, główny ekonomista rynków wschodzących w Royal Bank of Scotland.

Spokojny poniedziałek na rynkach finansowych sugeruje, że cały tydzień będzie dla złotego, giełdy i obligacji spokojny.

— Inwestorzy nie ulegli nastrojom. Pamiętają, że polska gospodarka jako jedyna w regionie uniknęła recesji, mimo największego światowego kryzysu od dziesiątek lat. Taki wynik daje gwarancję stabilności na długo — przekonuje Christian Blaabjerg, główny strateg Saxo Banku.

Ofiara przyniesie owoce

Skutki katastrofy gospodarka może jednak odczuć za pośrednictwem zmian na scenie politycznej. Objęcie niemal pełnej władzy przez PO — według zagranicznych analityków rynków finansowych — może, paradoksalnie, mieć pewne pozytywne konsekwencje dla gospodarki.

— Bronisław Komorowski ma duże szansę wygranej w przyspieszonych wyborach prezydenckich. Obecne zachwianie na scenie politycznej mogłoby się za kilka miesięcy przerodzić w trwałą stabilizację, jakiej nie było w polskiej polityce od dawna. Dla gospodarki, mimo tak tragicznych okoliczności w wymiarze państwowym, byłaby to dobra wiadomość — twierdzi Kubilay Ozturk, ekonomista HSBC w Londynie.

Rynki finansowe mają nadzieję, że w ten sposób przyspieszona zostanie reforma finansów publicznych i załagodzone zostaną spory o zysk NBP i linię kredytową MFW.

— Katastrofa zjednoczyła polityków. Bronisław Komorowski podkreśla, że nie ma podziału na prawicę i lewicę. W takiej atmosferze łatwiej wypracowywać rozsądne rozwiązania — mówi Lars Christensen.

Rynki zastanawiają się nad tym, jak zmiany w polskiej polityce wpłyną na datę zamiany złotego na euro. Platforma może chcieć wykorzystać nieobecność opozycyjnego prezydenta do przyspieszenia procesu wchodzenia do strefy euro.

— Premier Donald Tusk będzie dążył do wejścia do ERM2 [poczekalni euro — red.] już w 2011 r. — twierdzi Peter Attart Moltanto, ekonomista rynków wschodzących japońskiego banku Nomura.

Jednak wielu analityków jest innego zdania.

— PO będzie łatwiej przeprowadzić integrację walutową, ale nie sądzę, że będzie chciała z tej możliwości szybko korzystać. Ostatnie dwa lata przekonały polityków, że płynny kurs ma dużo zalet — mówi Tim Ash.