Zagraniczny trener daje więcej niż bierze

Inwestorzy zatrudniają, płacą podatki, martwią się o kadry, a przede wszystkim uczą lokalne firmy, jak oddać zwycięski skok

Zimno przyszło w nocy. Podmuchy północnego wiatru. Zrobiło się jak na biegunie. Na szczęście po ostatnim weekendowym sukcesie w skokach biegun wszystkim kojarzy się dobrze. Na 50. piętrze wieżowca przy Złotej pięciu menedżerów zastanawia się, czy dla Polski lepsi są zagraniczni trenerzy, czy krajowi, z której belki najlepiej startować, co jest gorsze: podmuch wiatru czy słabe narty. A tłumacząc z języka sportowego na biznesowy: jaka jest rola inwestorów zagranicznych w rozwoju polskiej gospodarki. Nasi komentatorzy zaczynają od tego, dlaczego zagraniczni trenerzy, o pardon, zagraniczni inwestorzy wybierają Polskę.

JAK JEDEN MĄŻ: O ważnej roli inwestorów zagranicznych w rozwoju polskiej gospodarki są przekonani nie tylko oni sami — przedstawiciele
Jeronimo Martins, Philipsa, UPC czy GDF Suez Energia Polska. Rodzime PGNiG też ich docenia. [FOT. MW]
Zobacz więcej

JAK JEDEN MĄŻ: O ważnej roli inwestorów zagranicznych w rozwoju polskiej gospodarki są przekonani nie tylko oni sami — przedstawiciele Jeronimo Martins, Philipsa, UPC czy GDF Suez Energia Polska. Rodzime PGNiG też ich docenia. [FOT. MW]

— Jest atrakcyjna, ma 38 mln mieszkańców, wykształconą kadrę i łatwość robienia interesów. Ukraina, która jest większa od Polski, odbiega od standardów i coraz mniej firm chce tam inwestować — mówi Tomasz Suchański, dyrektor generalny sieci sklepów Biedronka i członek zarządu Jeronimo Martins Polska, która działa w Portugalii i Polsce, a myśli o Ukrainie. Inni są tu, bo szanują tradycję, jak Philips Polska, który był w Polsce już w dwudziestoleciu międzywojennym i na początku lat 90. ubiegłego wieku po prostu wrócił. Marcin Lewenstein, dyrektor departamentu strategii GK PGNiG, wierzy w system.

— Mieliśmy prawdziwy najazd firm z branży łupków ze względu na mało restrykcyjny polski system regulacyjny — uważa Marcin Lewenstein. Do głosu dochodzi UPC. Tu się stawia na wizję.

— Warto odwrócić pytanie: czy Polska będzie atrakcyjna w przyszłości? Co zrobić, żeby tych, którzy już zainwestowali, nie tylko zatrzymać, ale zachęcić do kolejnych projektów? Koncentrujemy się na zdobywaniu nowych inwestorów, zapominając o starych — wytyka Patrycja Gołos, dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych w UPC, które rocznie inwestuje w infrastrukturę 30 proc. przychodów.

Skok na inwestora

Ponieważ to debata o patriotyzmie, to Grzegorz Górski, prezes GDF Suez Energia Polska, postanawia wyjaśnić, czym patriotyzm nie jest.

— Obserwujemy patriotyzm i nacjonalizm — przekonanie, że wszystko sami zrobimy, nie potrzebujemy inwestorów zagranicznych, bo zawsze można wydać polecenie państwowej spółce. A przecież, jeśli coś się nie opłaca, to nie opłaca się wszystkim. Politycy próbują nagiąć ekonomię, zamiast tak zmienić regulacje, by opłacało się inwestować — uważa Grzegorz Górski. Gdy zaczynają się narzekania, goście czują wiatr w żaglach i wypowiedzi zaczynają nabierać prędkości.

— Sytuacja nie jest zła, ale daleka od tego, by stwierdzić, że w Polsce jest świadomie tworzony klimat dla biznesu. W Wielkiej Brytanii w systemie podatkowym jako klienta określono nie rząd, do którego płyną podatki, lecz podatników. Trudno wytłumaczyć, dlaczego w Polsce sprawy podatkowe czekają na rozstrzygnięcie pięć lat — mówi Marek Huzarewicz, szef Philips Polska.

Tomasz Suchański twierdzi, że nie trzeba od razu porównywać się z tymi z czoła tabeli.

— Przez kilka lat pracowałem w Portugalii jako dyrektor finansowy pewnej firmy. W Polsce relacje z urzędami skarbowymi nie są takie złe. Można poprosić o interpretację. Nie we wszystkich krajach to funkcjonuje. Niestety interpretacja nie jest taka sama, zasady się zmieniają — nie tylko z urzędu na urząd, ale również z firmy na firmę. System powinien być bardziej stabilny i przejrzysty — uważa Tomasz Suchański. Marcin Lewenstein ostrzega, że wyniki w kolejnych zawodach mogą być gorsze, bo kadra nam się sypie.

— Gdy patrzymy na kompetencje miękkie absolwentów naszych uczelni, okazuje się, że kapitał społeczny nie jest tak ciekawy jak w innych krajach. To może przesądzić o tym, że będziemy tracić pozycję na rzecz rynków azjatyckich czy afrykańskich — mówi Marcin Lewenstein.

Patrycja Gołos przyznaje, że rząd jest coraz bardziej otwarty na dialog z biznesem, ale to nie przekłada się na zmiany. To tak, jakby skoczek chętnie rozmawiał z dietetykiem, ale nadal wcinał bułkę z bananem… Prowadzący dochodzi do wniosku, że za bardzo mu się zagraniczni trenerzy rozbestwili, i pyta, czy to prawda, że unikają płacenia podatków.

— To absolutnie mit — huczy Grzegorz Górski — bo podatki w Polsce są niskie i akurat opłaca się je powiększać. Ale dla polityków to dyżurny chłopiec do bicia. Marek Huzarewicz napomyka o cenach transferowych.

— Jedyne zadanie państwa to pilnowanie, by były używane zgodnie z prawem — mówi szef Philipsa, który 90 proc. produkcji polskich fabryk eksportuje.

Gdy prowadzący debatę podchwytuje trop i pyta o skalę nieprawidłowości, przyjmuje pozycję obronną, mówi, że bicie w globalizację to fantastyczne narzędzie dla populistów, a temat jest trudny do wytłumaczenia ludziom, którzy nie znają się na ekonomii. Tomasz Suchański uderza w poważne tony.

— Dwie rzeczy są w życiu pewne: śmierć i podatki. W Polsce po obniżeniu podatków wpływy do budżetu wzrosły. CIT wynosi tu 19 proc. (tak naprawdę 23 proc., bo wiele kosztów nie jest uznawanych przez urzędy skarbowe za koszty uzyskania przychodu), w Portugalii 25, a w Niemczech 29 proc. i nie sądzę, żeby firmy same chciały sobie szkodzić. Zresztą na tym polega patriotyzm gospodarczy, by podatki płacić tam, gdzie się generuje przychody — sprytnie konkluduje Tomasz Suchański, którego firma 60 proc. przychodów ma właśnie z Polski. Marcin Lewenstein przypomina, że równie łatwo można podatkami zniechęcić do Polski. Tak stało się w przypadku opodatkowania zysków z łupków: inwestorzy zagłosowali nogami i stawiają na inne gospodarki, które nie od razu dzielą skórę na niedźwiedziu.

Bez dopalaczy

Kiedy już biznes przekonał prowadzącego, że nie okrada państwa polskiego, to postanawia go przekonać, że w ogóle nie interesuje się pomocą publiczną i grantami. Taka Biedronka od początku działalności nie wykorzystywała grantów, a w latach 2010-12 zapłaciła 1,7 mld zł podatków.

— Najważniejsze, żeby państwo nie przeszkadzało. Pomoc publiczna może zaburzyć sytuację na rynku. Państwo powinno ją oferować tam, gdzie żaden podmiot prywatny nie chciałby zainwestować — twierdzi Patrycja Gołos.

Marcin Lewenstein sądzi, że ulgi mają zbyt ograniczony horyzont czasowy, by liczyły się w sektorze paliwowo-energetycznym. Marek Huzarewicz, który z inwestycją w zakład w Kętrzynie czekał półtora roku na poszerzenie warmińsko-mazurskiej specjalnej strefy ekonomicznej, może i uważa granty za ważne, ale nie bierze ich poważnie.

— Ponieważ decyzje biznesowe w firmach podejmuje się szybciej, ewentualne zwolnienie podatkowe nie było przez nas traktowane jako kluczowy element biznesplanu — mówi szef Philips Polska.

Inwestorzy nic nie dostali, ale dużo Polsce dali.

— To nie tylko kapitał, zatrudnienie czy podatki, ale kilkudziesięcio — czy nawet kilkusetletnie doświadczenie. Wejście Jeronimo było dla wielu portugalskich firm sygnałem, że Polska to rynek z przyszłością. Poza tym wiele firm przy nas urosło, choćby Konspol, który zaczynał parę lat temu, produkując dla nas, a dziś otwiera fabrykę w Indonezji. Spójrzmy też pozytywnie na słowo, które jest na cenzurowanym: globalizacja. Oznacza ono m.in. to, że dla Polaków otwarte są miejsca pracy na całym świecie — przypomina Tomasz Suchański.

Można się uczyć od zagranicznych trenerów, zachowując polskość — jak PGNiG, które przejęło część aktywów szwedzkiego Vattenfalla i zdobytą wiedzę o sposobie zorganizowania firmy chce wykorzystać w całej grupie. Grzegorz Górski mówi, że właśnie brak kultury korporacyjnej zaszkodził polskim spółkom budowlanym, których nazw litościwie nie wymienia.

— Jak można nie zabezpieczać kontraktów? W dużych koncernach to nie do pomyślenia. Poza tym wejście zagranicznej firmy to wielka szansa dla polskich poddostawców. Gdy GDF wszedł do Polski, były obawy, że nawet papier będzie francuski. Prawda jest taka, że polscy dostawcy realizują usługi poza Polskę — mówi Grzegorz Górski. Popiera go Marek Huzarewicz, który zagraniczne koncerny widzi w roli zalążków przedsiębiorczości, wokół których rozwija się wianuszek lokalnych kooperantów. Ale do wianków jeszcze ponad pół roku. Na razie zimno jak na biegunie.

Czas na patriotyzm gospodarczy to projekt zorganizowany przez „Puls Biznesu”. Pierwsza odsłona cyklu zakończyła się w czerwcu — w trakcie debat z udziałem najważniejszych postaci administracji rządowej, najwybitniejszych polskich przedsiębiorców oraz czołowych menedżerów poruszane były tematy: czym jest współczesny patriotyzm gospodarczy, jak powinny wyglądać relacje biznesu z polityką, jak administracja może wspierać przedsiębiorców, m.in. w ekspansji międzynarodowej, i jak przedsiębiorcy mogą się zrewanżować, angażując się w finansowanie kultury, edukacji i sportu. W drugiej części programu, zainaugurowanej 1 września, poruszane będą tematy związane z: sukcesami polskiego biznesu — udaną transformacją państwowych gigantów z molochów w prężnie działające organizacje, firmami o długich tradycjach, które świetnie odnajdują się we współczesnym świecie, menedżerami, którzy pną się po szczeblach kariery w globalnych strukturach, oraz udaną ekspansją zagraniczną polskich firm. Relacje ze wszystkich debat można przeczytać i obejrzeć na patriotyzm.pb.pl

Tomasz Suchański
dyrektor generalny sieci sklepów Biedronka i członek zarządu Jeronimo Martins Polska

Naszym największym kapitałem są młodzi ludzie i oby nie stracili chęci zmiany rzeczywistości. Żaden duży koncern nie jest też w stanie funkcjonować w oderwaniu od małych i średnich firm — one muszą być silne. Zapomnijmy też o podziale na kapitał polski i zagraniczny. Każda firma, która pracuje w Polsce, jest po części firmą polską.

Marek Huzarewicz
dyrektor zarządzający Philips Polska

Nie można być atrakcyjnym we wszystkim. Trzeba się zdecydować, w czym chcemy mieć przewagi. Widzę je w przemyśle spożywczym i ICT. Mamy unikatową w Europie sytuację: fantastycznie wykształconych programistów, dużo biznesu telekomunikacyjnego, który ulokował centra R&D. To się może stać naszą narodową specjalnością. Niszą, ale jak dobrze brzmiącą. Po raz pierwszy bylibyśmy kojarzeni z technologią.

Marcin Lewenstein
dyrektor departamentu strategii GK PGNiG

Musimy starać się umiędzynarodowić polskie firmy. Z punktu widzenia zagranicznych koncernów różnica jest niewielka, z mojego punktu widzenia — istotna. Bo chociaż zagraniczne koncerny otwierają u nas oddziały, decyzje podejmuje się gdzie indziej. Jak to zrobić, żeby ludzie mogli zostać w kraju i realizować swoje pomysły, żeby najbardziej utalentowani chcieli zostać w kraju.

Patrycja Gołos
dyrektor ds. korporacyjnych i relacji zewnętrznych w UPC

Podstawą jest innowacja i cyfryzacja kraju. Bez tego niemożliwy będzie dalszy rozwój. Czas określić słabe i mocne strony, określić priorytety i stworzyć strategię, która będzie koordynowała pracę administracji.

Grzegorz Górski
prezes GDF Suez Energia Polska

Jak osiągnąć innowacyjność? Ważna będzie zmiana systemu zarządzania badaniami naukowymi, by były utylitarne, miały na celu wdrożenia. Stąd pomysł, by była to wspólna inicjatywa z przemysłem, a nie czysto teoretyczne rozważania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Zagraniczny trener daje więcej niż bierze