Zagrożenie może przyjść zza Odry

opublikowano: 29-01-2020, 22:00

Wraz z liczbą zarażonych rośnie niepokój o ekonomiczne skutki epidemii. Polska niewiele eksportuje za Wielki Mur, ale nosicielem gospodarczej choroby mogą być Niemcy.

Rosnące zagrożenie światową pandemią skłoniło kraje na całym świecie do ewakuacji swoich obywateli z Chin i ostrzegania ich przed podróżowaniem do Państwa Środka. Linie lotnicze zawieszają loty, jak British Airways, i gwarantują zwrot pieniędzy lub bezpłatną wymianę na późniejszy termin, na co zdecydowały się m.in. KLM, American Airlines czy PLL LOT.

Mroczna historia

Epidemia koronawirusa budzi najgorsze wspomnienia z epidemii dwóch innych jego mutacji — SARS i MERS. SARS pojawił się w Chinach w 2002 r. i zakaził ponad 8 tys. osób na świecie, z których 774 zmarły. Rok później okazało się, że źródłem zabójczej dla ludzi mutacji wirusa był łaskun palmowy. W 2012 r. na Bliskim Wschodzie pojawił się MERS, który wydaje się najbardziej śmiertelną mutacją wirusa w XXI wieku — według Światowej Organizacji Zdrowia zmarło 449 spośród 1227 zarażonych na świecie. Źródłem tej mutacji było z kolei niewłaściwie przyrządzone mięso wielbłąda. Wirus z Wuhan wydaje się nieco mniej groźny — spośród niemal 6 tys. zarażonych (stan na środę) zmarły 132 osoby, wszystkie u źródła choroby, czyli w Chinach. W tle ludzkiej tragedii pobrzmiewa pytanie, jaki będzie wpływ epidemii na chińską, polską i światową gospodarkę.

Chińskie kłopoty

Na bieżący tydzień przypadają obchody Chińskiego Nowego Roku. To okres, w którym prócz wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu mieszkańcy Państwa Środka wydają pieniądze w skali porównywalnej do okresu przed świętami Bożego Narodzenia w Europie. Kina spodziewały się sprzedaży biletów o wartości 1 mld USD, czyli ok. 9 proc. całorocznego przychodu branży. Z powodu choroby przychody te będą mniejsze co najmniej o 25 proc., a to tylko wierzchołek góry lodowej.

Wystraszeni konsumenci z Europy i Ameryki Północnej wstrzymują się z zakupami na AliExpressie oraz wyjazdami za Wielki Mur. Tymczasem Chińczycy, uziemieni w domach, nie tylko konsumują mniej, ale także znacznie rzadziej korzystają z komunikacji publicznej i restauracji. Iris Pang, ekonomistka ING, przewiduje, że chiński PKB z powodu wirusa wzrośnie w 2020 r. o ok. 0,3 pkt proc. mniej, niż prognozowano. Inne szacunki mówią o stratach między 0,5 a 1 proc.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Epidemia SARS 18 lat temu kosztowała chińską gospodarkę więcej, bo 1,1-2,6 proc., jednak główną przyczyną tak silnego uderzenia było ukrywanie choroby przez chińskie władze przez ponad miesiąc od wybuchu epidemii. Tym razem, także ze względu na gospodarkę, chińskie władze od początku współpracują z międzynarodowymi organizacjami, minimalizując niepewność i panikę na giełdach.

Pytanie o Polskę

Bezpośrednia wymiana handlowa między Polską a Chinami jest dosyć jednostronna — Chiny są drugim co do wielkości eksporterem do Polski, ustępując miejsca tylko Niemcom, a eksport znad Wisły do Państwa Środka jest ciągle niewielki. Polski eksport jest jednak wrażliwy na sytuację w Chinach pośrednio — poprzez Niemcy. Lwia część naszej zagranicznej sprzedaży trafia za Odrę, by po przetworzeniu udać się w dalszą drogę, m.in. do Chin.

— Polska jest częścią międzynarodowego łańcucha wartości dodanej. W 2019 r., kiedy siadła zagraniczna sprzedaż firm niemieckich, wzrost polskiego eksportu za Odrę też był niższy — wyniósł 2,7 proc., podczas gdy cały nasz eksport urósł o około 5 proc. — wyjaśnia Łukasz Ambroziak, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Tomasz Ślagórski, wiceprezes KUKE, podziela pogląd, że zjawisko z 2019 r. może się powtórzyć. Uważa jednak, że na razie nie mamy się czego obawiać.

— Dotychczas nie pojawiły się sygnały jakiegokolwiek wpływu choroby na polską gospodarkę — mówi Tomasz Ślagórski.

Współpraca: BAM

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy