Spółka jest o krok od wykolejenia.Pomóc może PKP Cargo.
Pytanie, czy je na to stać.
Zarząd wnioskuje o upadłość
likwidacyjną. Akcjonariusze
jeszcze wierzą, że ktoś wyciągnie rękę do Łap.
To musiało się tak skończyć. Chociaż nadzwyczajne walne Zakładów Naprawy Taboru Kolejowego Łapy, zwołane na początek czerwca, zdecydowało o kontynuowaniu działalności spółki, to animuszu nie wystarczyło na długo. W piątek zarząd złożył wniosek o upadłość likwidacyjną. Powody wyłuszcza w uchwałach na zwyczajne walne, które odbędzie się 28 czerwca. Po pierwsze, sytuacja finansowa zakładów jest bardzo zła. Na koniec maja Łapy miały 8,6 mln zł straty (ubiegły rok zakończyły na minusie wielkości 10,8 mln zł). Do tego dochodzą problemy z płynnością, co skutkuje brakiem możliwości regulowania na bieżąco rachunków. Na koniec maja wielkość zobowiązań krótkoterminowych spółki przekroczyła 20 mln zł. Całość smutnego obrazu spółki dopełnia brak zleceń, w tym przede wszystkim od PKP Cargo, przez lata głównego klienta Łap. Wobec braku kapitałów zapasowych na pokrycie strat, zarząd zdecydował się złożyć wniosek o upadłość z likwidacją majątku.
Kurs pikuje
Zarząd upublicznił komunikat tuż po piątkowej sesji. Przez cały dzień akcje nie cieszyły się powodzeniem wśród inwestorów. Kurs akcji spadł o ponad 7 proc. Na zamknięciu sesji płacono za papier 11,3 zł. Wycena zmierza więc w kierunku poziomów z początku miesiąca, gdy wynosiła poniżej 10 zł. Tymczasem jeszcze niedawno za akcję płacono przeszło 14 zł. Inwestorzy wywindowali kurs tak wysoko po nadzwyczajnym walnym, które postanowiło kontynuować działalność spółki.
Jak zachowa się dzisiaj? Inwestorzy przez cały weekend spekulowali na forach internetowych, jakie będą dalsze losy spółki. Optymiści uważają, że upadłość jest obecnie najlepszym rozwiązaniem. Pozwoli Łapom uwolnić się od bagażu długów i nadmiernych kosztów osobowych. Do odchudzonej firmy mógłby wtedy wejść inwestor, żeby na majątku dostosowanym do możliwości i z częścią załogi (bez związków zawodowych) odtworzyć działalność.
Podstawę do takich prognoz dają wcześniejsze informacje ze spółki o rozmowach z zainteresowanymi przejęciem Łap. Na taki scenariusz mógłby też wskazywać zapis jednej z uchwał na najbliższe walne. Otóż postanawia ona o niepokrywaniu straty z przyszłych zysków. Drobni akcjonariusze sugerują, że może to być element porozumienia z potencjalnym inwestorem, który nie musiałby spłacać długów Łap.
Ratunek w PKP
— Krzyżyka na spółce stawiać nie można. Miesiąc temu sugerowałem złożenie wniosku o upadłość, bo dla mnie uchwała o kontynuowaniu działalności przy braku zleceń była bez sensu. Teraz na majątek, którego wartość szacuje się na około 20 mln zł, wejdzie syndyk. Nie jest jednak wykluczone, że w którymś momencie PKP Cargo, bo tego przewoźnika głównie upatruję jako potencjalnego inwestora, wejdzie do gry i bądź przejmie to, co zostało z Łap, bądź utworzy spółkę na bazie pozostałego majątku — mówi Adrian Furgalski, członek rady nadzorczej spółki.
Nie będzie to łatwe, ponieważ po oskarżeniach pod adresem PKP Cargo sprzed kilku tygodni o rzekome łapówki wymuszane na Łapach, atmosfera między spółkami nie jest najlepsza. Poza tym przewoźnik sam ma dość własnych problemów, a w dodatku na pieniądzach mu nie zbywa. Z drugiej jednak strony PKP Cargo rozbudowuje własne zaplecze remontowe, przejmowane od spółki matki — PKP. Nowoczesny zakład w Łapach mógłby stanowić element tej układanki.