Zakłady wreszcie ruszają z bloków

Mira Wszelaka
opublikowano: 2006-03-16 00:00

Firmy, które uzyskały pozwolenie na eksport, by zdobyć rynek, muszą się przygotować na wojnę cenową.

Choć eksportem do Kraju Kwitnącej Wiśni interesowały się aż 63 zakłady, to ostatecznie na liście zatwierdzonej do wysyłki znalazło się ich 39. O wpis bezskutecznie walczyły jeszcze trzy podmioty, które do ostatniej chwili przesyłały do Głównego Inspektoratu Weterynarii brakujące dokumenty.

Przypomnijmy, że aby uzyskać zezwolenie, firmy musiały spełnić określone wymagania i pozytywnie przejść kontrolę weterynaryjną. Nie wszystkim się to udało. Część podmiotów nie spełniała wymogów surowcowych, wedle których na terenie zakładu nie może znajdować się nawet kilogram mięsa z kraju, który nie ma uprawnień na eksport do Japonii. Kilka podmiotów wycofało się samych, a część po prostu nie przeszła kontroli.

Teraz firmy przystępują do negocjacji kontraktów.

— W przyszłym tygodniu przyjeżdżają do nas Japończycy, z którymi na tym etapie już możemy mówić o konkretach. Przykład Korei nauczył nas tego, że proces uzgadniania szczegółów trochę trwa. Realnie wysyłka ruszy zapewne w II kwartale, po Wielkanocy. Najpierw musimy przecież obsłużyć rynek krajowy, który nadal jest dla nas najważniejszy — podkreśla Maciej Duda, prezes Polskiego Koncernu Mięsnego Duda.

Dodaje, że wielkość wysyłki będzie uzależniona od relacji cenowych.

— Niewykluczone, że polscy eksporterzy rozpoczną walkę cenową między sobą — obawia się Maciej Duda.

Taki scenariusz odrzuca Witold Choiński, prezes Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.

— Jeżeli dojdzie do wojny cenowej, to raczej polscy dostawcy stoczą ją z Duńczykami, Amerykanami i Kanadyjczykami, którzy od lat są głównymi dostawcami wieprzowiny do Japonii. Co roku kraje te wysyłają około 500 tys. ton surowca. Wejście nowego mocnego gracza wymusi walkę o rynek — tłumaczy Witold Choiński.

Firmy wiedzą, o co walczą. Ceny mięsa w Japonii są o ponad 20 proc. wyższe niż w innych krajach regionu. Według szacunków PZPEiIM, w wariancie optymistycznym na początek krajowi producenci mogliby wysyłać od 30 do 50 tys. ton rocznie za ponad 100 mln EUR.

Andrzej Pawelczak z Animeksu uważa obawy dotyczące wojny cenowej za przesadzone, zwłaszcza przy tak niskiej rentowności branży.

— Podstawowym kryterium wejścia na rynek nie musi być cena. Japończycy większą wagę przywiązują do logistyki i dużych partii jednolitego standardu. Nam będzie o tyle łatwiej, że dwa zakłady drobiarskie z naszej grupy eksportują tam mięso białe. Szlaki mamy więc prze-tarte — podkreśla Andrzej Pawelczak.