Brytyjskie linie lotnicze mają pretensje do tamtejszego zarządu lotnisk i do rządu w Londynie za straty, jakie ponoszą z powodu zaostrzonej kontroli przy odprawie pasażerów. Największy przewoźnik - British Airways odwołał od czwartku około 550-ciu lotów, a Ryanair zawiesił 20 proc. połączeń.
Dyrekcja British Airways obwinia za chaos Brytyjski Zarząd Lotnisk. Linie twierdzą, że nie skierował on do odpraw wystarczającej liczby dodatkowego personelu. Linie Ryanair zaapelowały do rządu o wysłanie na pomoc rezerw policji oraz wojska.
Dyrektor linii Virgin Atlantic powiedział BBC, że Zarząd Lotnisk robi wszystko co możliwe, aby rozładować sytuację, a podróżni wykazują wielką cierpliwość. W najgorszej sytuacji są pasażerowie lotów transatlantyckich, którzy do odprawy muszą stać w ogromnych kolejkach.
Ruch lotniczy w Wielkiej Brytanii powoli się stabilizuje, ale sytuacja wciąż daleka jest od normalności. W niedzielę jedna trzecia odlotów z londyńskiego lotniska Heathrow będzie anulowana – wynika z informacji operatora głównych lotnisk w Wielkiej Brytanii - BAA. Zakłócenia w szczycie letniego sezonu dotknęły setki tysięcy brytyjskich urlopowiczów.
British Airways, które w czwartek odwołały 400 lotów, a w piątek 100, w sobotę odwołały już niespełna 40. Tanie linie Ryanair odwołały w sobotę i niedzielę co piąty lot. Natomiast linie Virgin nie skasowały żadnych połączeń, odnotowują tylko opóźnienia.
Przewoźnicy wymagają od podróżnych przyjazdu na lotnisko co najmniej 3 godziny przed odlotem, ale i to może się okazać za mało.
Na Heathrow, przed terminalem czwartym, skąd odlatują samoloty do Ameryki, wzniesiono namioty, w których czeka długa kolejka podróżnych. Przejście przez pierwszy wykrywacz metalu zajmuje półtorej godziny, potem staje się w kolejce do prześwietlenia butów i wreszcie w trzeciej - do rewizji. Część pasażerów nie jest w stanie zdążyć na swój lot i wiele samolotów startuje z Heathrow z pustymi miejscami na pokładzie.
W wydanym w sobotę komunikacie BAA prosi pasażerów, by przed wyjazdem na lotnisko upewniali się u swojego przewoźnika, czy ich lot nie został odwołany.
Linie lotnicze pozwalają pasażerom zmienić rezerwację. Loty można przenieść na inny termin, aż do października. Dotyczy to nie tylko pasażerów, którzy stracili połączenia, ale i tych, którzy nie chcą się narażać na niewygodę z powodu długiej odprawy.
Ci podróżni, którzy musieli zrezygnować z wakacji płaconych z góry w agencjach, mają prawo do zwrotu kosztów. Najgorzej mają się ci, którzy wykupili tylko lot, a resztę wakacji - hotele, rejsy, czy wynajem samochodu - załatwili sobie prywatnie.
W normalnych okolicznościach mogliby liczyć na odszkodowanie od linii lotniczej, co najmniej 250 do 600 euro. Ale w przypadkach losowych, nie zawinionych przez przewoźnika - a tak jest teraz - nie obowiązuje dyrektywa Unii Europejskiej o rekompensatach powyżej ceny biletu.
PK (AFP, IAR)