Restrukturyzacja Onetu to wstęp do wyjścia. Powraca temat sprzedaży "n". Pod młotek idzie Multikino.
Ostatnie zmiany kadrowe w Grupie Onet to element restrukturyzacji, która ma być wstępem do sprzedaży — o tym dyskutuje wiele osób na rynku. O nim mówi się też wśród menedżerów w grupie TVN. Od spekulacji aż kipi na korytarzach biurowca przy ulicy Wiertniczej w Warszawie.
— Bruno Valsangiacomo, szef Grupy ITI, chciał sprzedać Onet już w ubiegłym roku. Oponował Łukasz Wejchert, wiceprezes Grupy TVN i szef do spraw on-line. Zaproponował restrukturyzację — mówi jedno z naszych źródeł.
Podobno w marcu doradcy przygotowali dla Onetu strategiczną analizę działalności. Jej efekty już widać — Grupa Onet zwolniła prawie 40 osób. Mowa jest o kolejnych. To wciąż stosunkowo niewiele w porównaniu z około 900 zatrudnionymi. Inna sprawa, że wypowiedzenia zostały wręczone na kilka dni przed piątkowymi hucznymi obchodami 15. urodzin Onetu.
— Słyszałem to, co wszyscy: że Onet jest na sprzedaż — twierdzi były menedżer z TVN.
Podobno spółki rozdzielają działalność biznesową — w dwóch źródłach usłyszeliśmy, że telewizyjne i internetowe ramię Grupy ITI separują działy sprzedaży. TVN ma też przenosić swoje serwery z Onetu do ATM. Ani Onet, ani ATM nie skomentowali tej informacji.
— Restrukturyzacja to element prowadzenia działalności biznesowej — każda firma chce działać efektywniej i wydajniej. Zmiany kadrowe nie są większe niż w poprzednich latach, równolegle firma zatrudnia na inne stanowiska. Plotki o planowanej sprzedaży Onetu są nieprawdziwe — mówi Wojciech Kostrzewa, dyrektor generalny Grupy ITI.
— Z biznesowego punktu widzenia sprzedaż Onetu nie ma sensu, bo internet zdobywa coraz większe udziały w torcie reklamowym, a obecność portalu odróżnia grupę TVN od Cyfrowego Polsatu. Z drugiej strony — jest dobry moment na sprzedaż takiego aktywa, bo można uzyskać dobrą cenę — mówi Dariusz Górski, analityk Wood Co.
Komu "n", komu...
Multikino szykowane było do debiutu
giełdowego, ale ostatnio prasa pisała, że trafi w ręce inwestora strategicznego.
— Zawiesiliśmy proces akceptacji prospektu przez KNF ze względu na przejściowe osłabienie koniunktury na światowym rynku kinowym. Gdy sytuacja się poprawi, rozważymy powrót do planów debiutu. Jednocześnie otrzymujemy zapytania ze strony z funduszy inwestycyjnych i podmiotów branżowych, które uważnie analizujemy. Żadne decyzje nie zapadły — mówi Wojciech Kostrzewa.
Z informacji "PB" wynika, że powraca też temat sprzedaży platformy satelitarnej "n".
— Zakończyło się due diligence w "n" — usłyszeliśmy w jednym ze źródeł.
Od kilku osób natomiast, że potencjalnym nabywcą mógłby zostać Canal Plus.
— Bez komentarza — mówi Agata Słaby, rzecznik Canal Plus.
Pojawia się kwestia wyceny — rynek ocenia, że TVN kupił "n" drogo i teraz trudno będzie mu uzyskać podobną cenę. Z drugiej strony — sytuacja "n" się poprawia — spółka ma mieć pozytywną EBITDA w tym roku.
— Konsolidacja jest wpisana w przyszłość "n", choć nie wiadomo, jak będzie wyglądała. Jesteśmy zadowoleni z wyników "n". Nic nie wiem o due diligence — mówi Wojciech Kostrzewa.
— Pogłoski o sprzedaży Onetu są wyssane z palca. Jego sprzedaż byłaby strzałem w nogę. Sprzedaż "n" jest mało prawdopodobna, choć scenariusz fuzji z inną platformą nie jest wykluczony — mówi Andrzej Knigawka, analityk ING Securities.
W tle pojawia się wiecznie żywy temat sprzedaży całego TVN.
— W dziale finansowym TVN pojawiły się pytania wskazujące na to, że ktoś prowadzi due diligence tej spółki lub innych podmiotów z grupy — mówi jedno z naszych źródeł rynkowych.
— Od czasu do czasu pojawiają się na rynku plotki o sprzedaży TVN. Z punktu widzenia właścicieli to dobry moment na sprzedaż. Spółka osiągnęła spektakularny sukces, ale jej największy rywal — Polsat —rozwija się dynamicznie. Dystans między spółkami może powiększać się na korzyść rywala — mówi Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI
— W warszawskiej siedzibie TVN byli przedstawiciele Yandeksu, rosyjskiego giganta internetowego, choć trudno wyciągać z tego jakiekolwiek wnioski — mówi nam inna osoba z rynku.
Yandex to wyszukiwarka założona w 1997 r. przez Arkadija Wołosza i Ilję Siegalowicza, którzy do dziś ją kontrolują. W maju tego roku weszła na Nasdaq z wyceną ponad 10 mld USD. Spółka ciągle nie wie, na co wyda 1,3 mld USD z emisji.
— Wiele wskazuje na to, że akcjonariusze koncernu delikatnie przymierzają się do sprzedaży przynajmniej części aktywów — mowa jest o Onecie, Multikinie i TVN. Wśród chętnych na telewizję wymienia się rosyjski fundusz private equity Renaissance oraz Time Warner, CME czy inwestorów zza naszej wschodniej granicy — mówi menedżer jednej z największych grup mediowych w Polsce.
Potencjalni nabywcy nie chcieli udzielić komentarza.
— Nie komentujemy plotek dotyczących rozwoju firmy, transakcji, które moglibyśmy zawierać, czy przyszłych wyników finansowych — mówi Alexander Amzin, rzecznik prasowy Yandeksu.
Zmęczeni bohaterowie
Tajemnicą poliszynela natomiast
jest napięta sytuacja między akcjonariuszami ITI. Mówi się, że część z nich chce
wyjść z biznesu, zrzucić balast gigantycznego i dość drogiego zadłużenia (ITI
wyemitowało pod koniec ubiegłego roku 260 mln EUR obligacji, z odsetkami 11
proc. rocznie) i zapewnić sobie wysokie dochody. Są wśród nich m.in. Bruno
Valsangiacomo i Aldona Wejchert, wdowa po zmarłym Janie Wejchercie, byłym
prezesie i współwłaścicielu Grupy ITI.
— Nikt nas o niczym nie informuje, prezesi są ciągle w rozjazdach, które coraz częściej budzą obawy. Ludzie przypuszczają, że prowadzą rozmowy o sprzedaży spółek. Do tego w ciągu ostatnich miesięcy coraz wyraźniej uwidacznia się rozbieżność zdań między Bruno Valsangiacomo, Łukaszem Wejchertem i Piotrem Walterem — mówią nasi rozmówcy z TVN.
— Akcjonariusze ITI współpracują ze sobą od kilkunastu lat. Są w dobrej relacji. Plotki o konflikcie to szukanie sensacji — mówi Aldona Wejchert.
— Żadne wiążące decyzje dotyczące sprzedaży aktywów nie zapadły. Jeśli rzeczywiście tak jest, przedstawiciele ITI powinni uciąć spekulacje — mówi menedżer w grupie TVN.
Mówi się też, że napięta sytuacja w grupie ITI to efekt trudności z obsługą zadłużenia przez koncern — rynek telewizyjny i kinowy nie rozwija się tak, jak oczekiwano pod koniec ubiegłego roku.
— Ubiegłoroczne zrefinansowanie zadłużenia dzięki emisji obligacji pozwoliło
nam całkowicie uniezależnić się od bieżącej koniunktury rynkowej. Jedynym
istotnym wskaźnikiem warunków emisji obligacji jest zdolność obsługi odsetek, a
te mamy zabezpieczone na dwa lata — mówi Wojciech Kostrzewa.