Zakopane wciąż przyciąga

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 21-05-2013, 00:00

Apartament u podnóża Tatr łatwiej kupić, niż do niego dojechać. Chętnych nie brakuje — także na wynajem, który przynosi około 7 proc. rocznie

Zakorkowana „zakopianka”, kiepska infrastruktura narciarska, skromny kalendarz imprez sportowych i brak integracji z gospodarzami południowej strony Tatr nie przeszkadzają w tym, by Zakopane, nazywane nieco na wyrost zimową stolicą Polski, wciąż przyciągało nie tylko turystów, ale też zainteresowanych kupnem pokoi hotelowych i apartamentów. Warunek podstawowy jest banalny: dobra lokalizacja i widoki, a ponadto luksusowe wyposażenie i usługi SPA.

Rezydencja Regle w Zakopanem (Fot: ARC)
Rezydencja Regle w Zakopanem (Fot: ARC)
None
None

Z widokiem na Tatry

Firma Sun & Snow sprzedała wszystkie lokale w pierwszym wybudowanym apartamentowcu i szykuje się do kolejnej inwestycji w kompleksie Lipki Park. Docelowo będzie się on składał z pięciu budynków utrzymanych w góralskiej stylistyce — dwóch hotelowych i trzech apartamentowych. Budynki położone są trochę na uboczu — spacerem na Krupówki dojdziemy w 20 minut. Na terenie Parku będzie basen, restauracja, sala kominkowa i SPA. Chętni na apartamenty muszą się liczyć z wydatkiem co najmniej 10 tys. zł za mkw. — tyle wynosi średnia cena za mkw. powierzchni w stanie deweloperskim. Najmniejsze apartamenty mają po 40 mkw. powierzchni, a pokoje od 25 mkw.

Firma Sun & Snow zapewnia chętnym zarządzanie lokalem i jego wynajem z 7-procentowym, gwarantowanym zyskiem rocznym, ale okazuje się, że większość z osób, które kupiły lokale, woli się nimi nie dzielić. Dobrze sprzedają się również inne inwestycje w dobrych miejscach. Nie brakowało chętnych na apartamenty w Toporowej Cyrhli — najwyżej położonej dzielnicy w Zakopanem przy drodze do Morskiego Oka. Zostały już tylko trzy. Przy Sienkiewicza 12 z 39 lokali pozostał do kupienia jeden.

— Sprzedaż zakończyła się sukcesem, pozostał jeden mały lokal, wszystko zostało sprzedane na etapie budowy — mówi Bogusław Żyła, właściciel firmy Primo Nieruchomości, która pośredniczyła w sprzedaży apartamentów.

Pokój zamiast lokaty

Inwestycji przybywa. W przyszłym roku ma być gotowy czterogwiazdkowy Golden Tulip Zakopane, który w ramach współpracy z francuską grupą Louvre Hotels Group wybuduje Qualia Development. Hotel ma powstać na miejscu odkupionego od PKO BP Hotelu Daglezja i działać w systemie condo. Znajdzie się w nim strefa wellness, część konferencyjna oraz restauracja. Qualia Development w innych swoich inwestycjach gwarantuje z pokoju hotelowego 21 proc. zysku w ciągu trzech lat, a od czwartego roku 50 proc. z usług hotelowych i 50 proc. z usług gastronomicznych. Umowę dzierżawy podpisuje się na 15 lat. Atutem oferty jest niepobieranie czynszu od właścicieli pokoi. Pokój można też kupić w Condo Hotelu Nosalowy Dwór, który powstaje w sąsiedztwie stoku na Nosalu.

Zaplanowanych jest 158 apartamentów o powierzchni od 26 do 58 mkw., ale można je łączyć w większe. Budynek będzie miał 5 kondygnacji. Całość będzie połączona z hotelem Grand Nosalowy Dwór, w którym jest basen, sala fitness, centrum SPA La Perla, restauracja, kawiarnia oraz centrum konferencyjne. Ceny pokoi zaczynają się od 11,3 tys. zł za mkw. Invest Nosalowy Dwór również gwarantuje zysk w wysokości 7 proc. rocznie. Umowę podpisuje się na 10 lat, ale istnieje możliwość jej przedłużenia. Można też uzyskać zwrot VAT.

Taniej na Stromej

Brakuje natomiast chętnych na apartamenty „Na Stromej”. Budynek został oddany do użytku 5 lat temu i pojawiły się oferty sprzedaży lokali z rynku wtórnego. Pośrednik nie ukrywa, że mieszkania w ofercie są mało widokowe, a od strony ulicy dochodzi hałas. Cena ostatnio spadła z 9 tys. zł za mkw. do 8,4 tys. zł. Bogusław Żyła przyznaje, że zdecydowanie lepiej sprzedają się apartamenty w centrum Zakopanego, ale są takie inwestycje jak Apartamenty Oaza, Szklane Domy, Manru, Chałbińskiego Daxenu, Za Strugiem (przy tej ulicy położony jest wspomniany Lipki Park) — prawie gotowe, a chętnych nie ma. — Rynek w Zakopanem jest bardzo duży, ale bardzo trudny i bardzo konkurencyjny. Nie wszyscy deweloperzy z zewnątrz sobie radzą, zwłaszcza z Warszawy i Krakowa. Zazwyczaj mają za wysokie koszty i za dużo płacą za ziemię — podsumowuje właściciel firmy Primo Nieruchomości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane