Zakupy firm to zbieg okoliczności

DI
opublikowano: 30-11-2009, 00:00

Nie gram na giełdzie, spekuluję na różnych śmiesznych instrumentach, z różnym skutkiem — mówi właściciel ceramicznego imperium.

Internauci z pb.pl pytają, Michał Sołowow odpowiada

Nie gram na giełdzie, spekuluję na różnych śmiesznych instrumentach, z różnym skutkiem — mówi właściciel ceramicznego imperium.

Laska: Dlaczego pana spółki nie płacą dywidend, skoro reinwestowanie zysków nie przynosi większej rentowności niż lokata bankowa. Dotyczy to np. Echa.

Średnioroczny zwrot z kapitału dla Echa to 14,4 — nie jest dobrze i nie jest źle, ostatnie dwa lata w deweloperce nie były łatwe i niestety Echa dziś jeszcze nie stać na płacenie dywidendy. Zwracam pani uwagę, że wynik w tej branży jest oparty w części na wycenie, a nie na realnych przepływach gotówkowych. Wierzę, że będzie lepiej i pani, i ja dostaniemy dywidendę.

Kamil: Która z pana inwestycji okazała się kompletną klapą? Dlaczego była to nieudana inwestycja? Na co nie zwrócił pan uwagi, gdzie popełnił błąd?

"Życie Warszawy" to moja największa porażka biznesowa, straciłem ponad 100 mln zł. Byłem właścicielem lokalnej gazety "Echo Dnia", z którą udało mi się odnieść spektakularny sukces, i wierzyłem, że go powtórzę. Moje błędy to:

1. źle oceniłem rynek, myśląc, że da się robić lokalną gazetę w Warszawie — a w Warszawie wszystkie gazety są lokalne,

2. zmniejszył się wpływ konkursów na sprzedaż — była to moja ważna broń,

3. robienie dobrego produktu było bardzo kosztowne i trudne — koszty okazały się nieadekwatne do rynku,

4. rynek gazet zaczął umierać — było za późno o co najmniej pięć lat,

5. nie przeprowadziłem badań dotyczących rynku i marki, sam w nią wierzyłem, ale rynek zmienił się i niestety wartość marki dla młodego czytelnika była żadna.

Witold: Od dłuższego czasu nie zainwestował pan w żaden nowy biznes. Dlaczego? Jeśli chce pan dalej inwestować, to jakie branże uważa za wzrostowe i dlaczego? Czy gra pan na giełdzie (gra, a nie inwestuje długoterminowo)?

To, co robię, ma dalej ogromne perspektywy wzrostowe i pochłania mnie na 100 proc. Żywienie jest pewniakiem zawsze i wszędzie, wierzę w internet jako narzędzie dystrybucji. Nie gram na giełdzie, spekuluję na różnych śmiesznych instrumentach, z różnym skutkiem.

Marek: Mam 22 lata, 30 tys. zł i pomysł na biznes. Co mam zrobić, żeby osiągnąć sukces?

20 lat temu to były duże pieniądze, a i możliwości było bez liku, dziś przy tym kapitale kluczowy jest pomysł. Myśl, przyjacielu. Jak nic nie wymyślisz, to szukaj pomysłu na świecie, twórcze naśladownictwo może być kluczem do sukcesu (vide Japonia i Chiny). Korzystaj z internetu, szukaj pomysłów i kontaktów, np. na linkedin.com.

Jarosław: Jest pan udziałowcem czterech spółek giełdowych, właścicielem kilku innych firm. Podobno każdą z nich pan kieruje. Jak może pan ogarnąć to, co się w nich dzieje, czy wie pan, ile jest spółek córek i czy ich praca przynosi oczekiwane efekty?

Prowadzę duże i dosyć niezwykłe organizacje gospodarcze. W pewnym sensie wyznaczamy nowe granice w polskim biznesie. Cersanit ma fabryki w pięciu różnych państwach, operuje na 28 rynkach, ma 4600 różnych towarów, które wytwarza i sprzedaje. To bardzo skomplikowany mechanizm, którym nie mogę zarządzać sam. Podobnie jest z Barlinkiem z fabrykami w trzech państwach, Synthosem w dwóch, Echo ma projekty w czterech. Pracuję z ogromnym zespołem ludzi, którzy wiedzą, co robić. Jestem aktywnym właścicielem i menedżerem. Często włączam się w proces decyzyjny na różnych poziomach. Mam systemy raportowania i komunikacji, które pozwalają lepiej zrozumieć, co się dzieje.

Tomek: Jakie są perspektywy dla Synthosu w ciągu 2-3 lat?

Niestety, perspektywy dla chemii w Polsce i na świecie nie są najlepsze, a to jest pytanie o perspektywy dla branży, a w szczególności o perspektywy dla: branży motoryzacyjnej, cen ropy, kursu złotego. Wiedza w tym obszarze pozwoliłaby określić perspektywy dla branży w Polsce i dla Synthosu. Synthos dziś radzi sobie nieźle i myślę, że jeżeli coś nieprzewidzianego się nie stanie, to będzie sobie dobrze radził za trzy lata — wiem, że to słaba odpowiedź, ale świat stał się nieprzewidywalny.

Kasia: Kupował pan tanio słabe firmy, potem drogo je sprzedawał. Czy to kwestia umiejętności, wyczucia, kalkulacji, czy też hazardu?

Generalnie zbiegi okoliczności. Cersanit był dostawcą sedesów do moich supermarketów Nomi. Wtedy produkował 200 tys. sztuk rocznie, dziś to prawie 8 mln. Barlinek był praktycznie upadłym tartakiem, ale Nomi, Mitex, Echo, Max i parę innych to moje dzieci.

Kasia: Uczestniczy pan w rajdach samochodowych, z niemałymi sukcesami. Czy nie marzy się panu stworzenie polskiego teamu, który uczestniczyłby np. w wyścigach Formuły 1?

Nie ma takiej możliwości. Po pierwsze, to zbyt drogi sport, a po drugie, jestem za wysoki (187 cm) i za ciężki (97 kg), aby usiąść w bolidzie. Pewnie bym się nie zmieścił, a poza tym nie czułbym się dobrze, wydając tak duże pieniądze, nawet gdyby było mnie na to stać.

Paweł: Kiedy powie pan: już dość — przechodzę na zasłużoną emeryturę, koniec z wyścigami w biznesie i sporcie?

Gdy to, co robię, przestanie mi sprawiać frajdę. Ale na razie ją mam i nie wybieram się na emeryturę.

Profilone: Gdyby musiał pan wybierać, co wolałyby pan robić w życiu: być kierowcą rajdowym, czy jednak zajmować się tylko biznesem?

Gdybym miał 20 lat, rajdy by wygrały. Dzisiaj równowaga, którą zachowuję, jest dobra

Paweł: Jakie sporty ekstremalne uprawia pan poza rajdami?

Żadnych ekstremalnych. Gram w piłkę nożną, koszykówkę, tenisa, pływam, jeżdżę na nartach.

T.M.: Co jest największym pana sukcesem zawodowym, a co sportowym?

Sportowym dwukrotne wicemistrzostwo Europy. Biznesowo nie mam jednego sukcesu-fajerwerku. To dużo dobrej menedżerskiej roboty, wiele udanych transakcji. n

Dzięki programowi restrukturyzacyjnemu producent deski podłogowej jest przygotowany nawet na to, że prawdziwy kryzys dopiero uderzy. Nie rezygnuje jednak z ekspansji — w przyszłym roku chce otworzyć 15 salonów sprzedaży w Chinach

Na kiepskim rynku producent kompleksowego wyposażenia łazienek radzi sobie nieźle, ale wyniki finansowe wciąż rozczarowują. Problemem grupy jest wysokie zadłużenie, będące głównie efektem agresywnego wejścia w ostatnich latach na rynek ukraiński i rosyjski.

Deweloper ma duże ambicje, ale na razie na wyniki pracują tylko polskie projekty. Problemy administracyjne i kryzys w nieruchomościach sprawiły, że nie udało się rozpocząć budów w Budapeszcie i rumuńskim Braszowie. Echo nie załamuje rąk i chce spróbować sił na Ukrainie.

O chemicznej spółce zrobiło się ostatnio głośno, bo wydała 260 mln zł na akcje Cersanitu i Echa. Zarząd spodziewa się wyższych stóp zwrotu z tych inwestycji niż z lokat bankowych. Jednak kupno walorów od głównego akcjonariusza budzi uzasadniony niepokój na rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Zakupy firm to zbieg okoliczności