Samochodowy bank obiecuje sobie, że do końca 2006 r. przeskoczy dwóch rywali. Łatwo nie będzie, ale tajną bronią będą... Cadillac i nowe polisy.
GMAC Bank Polska, który obecnie zajmuje ostatnie miejsce wśród siedmiu działających na polskim rynku banków samochodowych, zakłada zdeklasowanie przynajmniej dwóch rywali.
— Oceniam, że do końca 2006 r. powinniśmy się znaleźć w pierwszej piątce autobanków — zapowiada Andrzej Jakubowski, prezes GMAC Bank Polska.
Po pierwszym półroczu akcja kredytowa GMAC Bank wyniosła 55,3 mln zł — o 25 proc. mniej od piątego w rankingu DaimlerChrysler Bank, który odnotował w tym okresie umowy kredytowe wartości 73,5 mln zł. Biorąc pod uwagę dane za cały rok 2004, który GMAC Bank także zakończył na ostatnim miejscu z akcją kredytową wysokości 159,8 mln zł, do piątego wówczas rywala — Renault Credit, który podpisał umowy za 250,8 mln zł — brakuje mu jeszcze więcej.
Polisy i Cadillac
Osiągnięciu piątej pozycji ma służyć m.in. rozszerzenie kredytowania zakupu aut o kolejną — po Oplu, Chevrolecie i Saabie — markę Cadillac. Ze względu na to, że jest to typowa marka „premium”, planowany wolumen sprzedaży na początek nie będzie duży.
— Sprzedaż ruszy jeszcze w tym kwartale i liczę, że da nam maksymalnie 5-proc. wzrost akcji kredytowej — mówi Andrzej Jakubowski.
Do przyciągnięcia nowych klientów ma doprowadzić wprowadzone właśnie długoterminowe ubezpieczenie komunikacyjne.
— Klient biorący kilkuletni kredyt na auto może ubezpieczyć samochód od razu na kilka lat, nawet na cały — czyli w naszym przypadku maksymalnie pięcioletni — okres kredytowania. Daje to gwarancję stałej składki — w przeciwieństwie do standardowego ubezpieczenia — wyjaśnia Andrzej Jakubowski.
Prezes liczy, że z nowego programu skorzysta co trzeci klient, a liczba kredytobiorców wzrośnie od kilku do kilkunastu procent.
— Szacujemy też, że dzięki temu nasze przychody z tytułu ubezpieczeń zwiększą się w ciągu roku o blisko 25 proc. — mówi.
Bez komisów
Zdaniem prezesa GMAC Bank, nie ma mowy o osiągnięciu na koniec roku wzrostu w porównaniu z rokiem ubiegłym.
— Wynika to jednak głównie z tego, jak duże spadki autobanki odnotowały w związku z masowym sprowadzaniem używanych aut z zagranicy. Ta tendencja na szczęście powoli wyhamowuje — podkreśla.
Firma zrezygnowała całkowicie z finansowania kredytów za pośrednictwem komisów.
— Oczywiście kredytujemy zakup samochodów używanych, ale współpracujemy wyłącznie z autoryzowanymi dilerami — mówi Andrzej Jakubowski.