Załoga chorzowskiego parku chce przejeść olbrzymi, społeczny majątek spółki Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku. Nie mamy wątpliwości, że - przynajmniej znaczna jej część - podjęła wysiłek zablokowania zgody ministra skarbu państwa na przekazanie 100 proc. akcji samorządowi województwa śląskiego - informuje "Dziennik Zachodni".
Do walki z ministrem wystawiła jednak trzech emerytów. To oni formalnie oprotestowali przekazanie wszystkich akcji samorządowi województwa, domagając się doli dla siebie - akcji, do których trzeba dopłacać z publicznych pieniędzy. Jak poinformował gazetę emeryt Marek Karnowski uczynili to na prośbę właśnie załogi, która rzekomo boi się zwolnień z pracy, więc schowała się za plecami tych, którzy są na garnuszku ZUS-u. Na piśmie jednak Karnowski niczego nie ma. Prezes WPKiW Andrzej Włoszek twierdzi, że nic o zmowie załogi nie wie.
Zablokowanie decyzji ministra może w efekcie opóźnić o wiele miesięcy ratowanie parku z jego beznadziejnej sytuacji finansowej. Odwołania trzech emerytów rozpoznać musi teraz warszawski sąd. Ministerstwo skierowało protesty do I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego. Nie wiadomo nawet, kiedy wejdą na wokandę - pisze "Dziennik Zachodni".
Załoga przejadła na razie pięć działek budowlanych, które leżały na terenie WPKiW. Dwie pierwsze poszły po ok. 200 zł za mkw. i prezes Andrzej Włoszek jesienią ub. roku publicznie zapewniał, że cena sprzedaży będzie właśnie na tym poziomie. Nic z tego. Trzy następne sprzedał tylko po ok. 120 zł za mkw. i też przeznaczył pieniądze na bieżące wydatki - opisuje sytuację parku "Dziennik Zachodni".