Zamiany lokali nie interesują agencji

Patrycja Otto
03-09-2002, 00:00

Licencjonowani pośrednicy niechętnie trudnią się zamianą mieszkań. Wykorzystują to nieuczciwe firmy, które w ten sposób wyłudzają pieniądze od klientów.

Niegdyś bardzo rozpowszechniona, dziś zamiana stosowana jest głównie w obrocie mieszkaniami komunalnymi i spółdzielczymi nie będącymi własnością lokatora. Dla wielu osób stanowi jedyny sposób na polepszenie warunków mieszkaniowych. Jednak w 90 proc. do transakcji dochodzi z powodów ekonomicznych, np. aby zlikwidować zadłużenie lub ustrzec się przed eksmisją. Potwierdza to Urząd Miejski we Wrocławiu, który co roku odnotowuje dużą liczbę zamian. Z danych urzędu wynika, że w 2001 r. dokonano ich blisko 300, natomiast w tym roku już około 200.

Zamiany mieszkań są procesem skomplikowanym i długotrwałym. Trudno pogodzić interesy obu stron, toteż rzadko dochodzi do ich sfinalizowania. Dlatego licencjonowani pośrednicy niechętnie podejmują się tego typu transakcji.

— Łatwiej jest zamienić nieruchomości znajdujące się na dwóch różnych końcach Polski niż w tym samym mieście — uważa Jerzy Kląskała, właściciel jednej z wrocławskich agencji nieruchomości.

Korzystają na tym nieuczciwe podmioty, które wykorzystując sytuację obywateli starają się wyłudzić od nich pieniądze. Działają one bez stosownych uprawnień, twierdząc, że zamiana nie należy do czynności pośrednictwa.

— Ich działalność polega na naciąganiu nieświadomych klientów. Są nawet w stanie wymusić od nich pełnomocnictwo na wykonywanie czynności prawnych czy odbiór pieniędzy — wyjaśnia Tomasz Błeszyński z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Innym powodem, dla którego pośrednicy rezygnują z zamiany, jest jej pracochłonność przy niewielkim zarobku. Otrzymują bowiem tylko prowizję od wartości większego mieszkania, którą uiszcza nabywca lokalu.

W związku z tym agencje zdecydowanie wolą zarabiać na kupnie i sprzedaży nieruchomości. Klientom, którzy trafiają do nich z ofertą zamiany lokalu własnościowego, doradzają jego sprzedaż i kupno nowego.

— Zazwyczaj łatwo i szybko przekonują się oni o zaletach takiego rozwiązania. Bardziej upartym proponujemy opcje sprzedaży z możliwością zamiany — mówi Jerzy Kląskała.

Zdaniem Artura Pietraszewskiego z agencji nieruchomości Emmerson, zamiana dokonana drogą sprzedaży starego i kupna nowego mieszkania jest korzystna zarówno dla pośrednika, jak i klienta.

— Agent za wykonaną pracę otrzyma prowizję od obu transakcji. Natomiast klient ma szansę uzyskać mieszkanie dokładnie takie, jakiego potrzebuje. Zwłaszcza teraz, kiedy na rynku podaż znacznie przewyższa popyt i jest duży wybór — uzupełnia Artur Pietraszewski.

Najczęściej biura obrotu nieruchomościami stosują prowizję wysokości 3 proc. Umowy agencyjne zawierają jednak klauzulę, dzięki której klient może liczyć na obniżenie jej o połowę, w przypadku gdy dokona drugiej transakcji w agencji.

— Poza tym trudno o zamianę mieszkania, gdy potrzebne jest wsparcie finansowe z banku. Instytucje niechętnie udzielają kredytu na tego typu przedsięwzięcia — uzupełnia Artur Pietraszewski.

Nie potwierdza tego Tomasz Gryn, dyrektor Wydziału Bankowości Hipotecznej w Pekao SA, według którego przy zamianie mieszkania z mniejszego na większe, banki nie stwarzają problemów z udzieleniem kredytu.

Wszelkie rozliczenia z tytułu dokonanej zamiany odbywają się między stronami. Nie uczestniczą w tym pracownicy urzędu czy agencji. Dlatego przed przystąpieniem do transakcji należy wycenić nieruchomości, by nie zostać oszukanym. Warto też sprawdzić, kto dysponuje mieszkaniem. Zdaniem pośredników, elementy dodatkowe, jak akt własności czy księga wieczysta, decydują o jego wartości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Patrycja Otto

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Zamiany lokali nie interesują agencji