Zamiast nowej strategii głuchy telefon w Próchniku

Magdalena Laskowska
opublikowano: 2008-02-25 00:00

Właściciele spółki obiecali restrukturyzację. Jednak strategii jak nie było, tak nie ma, a ponadto ktoś wyprzedaje akcje.

Spółka czeka na dokapitalizowanie, bo jej siłą jest jedynie tradycja

Właściciele spółki obiecali restrukturyzację. Jednak strategii jak nie było, tak nie ma, a ponadto ktoś wyprzedaje akcje.

Od kilku miesięcy zarząd i właściciele odzieżowego Próchnika zapowiadają, że spółka przejdzie metamorfozę. 20 lutego miał być przedstawiony kierunek restrukturyzacji firmy, którego celem było wyprowadzenie jej spod wieloletniej kreski. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Próchnik poniósł 3,4 mln zł straty netto przy 31 mln zł przychodów. Tymczasem w spółce od tygodnia panuje absolutna cisza.

Usta pełne wody

Telefony Przemysława Andrzejaka, jednego z akcjonariuszy Próchnika, oraz Mikołaja Habita, wiceprezesa spółki, milczą. Nie udało nam się także porozmawiać z Jackiem Pudło, prezesem spółki, który co prawda odebrał jedno połączenie, ale zaraz je przerwał, mówiąc, że wkrótce oddzwoni. Nie oddzwonił. Nie wiadomo więc, dlaczego nie przedstawiono strategii rozwoju spółki, ani też kiedy to nastąpi. Ponadto o zamiarze zrezygnowania z funkcji członka rady nadzorczej poinformował Robert Serafiński, jeden z akcjonariuszy.

— Częściowo też wyprzedałem udziały, ale nie chcę tego komentować — mówi Robert Serafiński.

W ostatnich czterech raportach bieżących członkowie rady nadzorczej Próchnika poinformowali o sprzedaży blisko 441 tys. akcji (0,48 proc. kapitału).

— Słaba koniunktura na giełdzie mogła się przyczynić do tego, że akcjonariusze wyprzedają walory. Bardzo potrzebna jest spójna strategia rozwoju i zaangażowanie większościowego i najlepiej branżowego inwestora, bo na razie trudno znaleźć odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądała spółka za dwa-trzy lata. Obecnie siła tej marki wynika jedynie z tradycji — mówi Rafał Salwa, niezależny analityk.

Ostatnio Próchnik poinformował też o nakazie sądowym dotyczącym wpłaty 450 tys. zł na rzecz Olav Fashion za udziały Próchnika w Pabii Fashion. Próchnik odstąpił od umowy ze względu na zawyżoną wartość firmy. Olav Fashion twierdzi jednak, że umowa nadal jest wiążąca. Wyrok nie jest prawomocny.

Plany pełne obietnic

Przypomnijmy, że w listopadzie ubiegłego roku w akcjonariacie Próchnika pojawiła się grupa inwestorów z Łodzi, którzy weszli do rady nadzorczej i obiecali zaniedbaną od lat spółkę reaktywować. Pomysłów było wiele. Wstępnie zapowiadano budowę nowego zakładu produkcyjnego, oddzielenie produkcji od dystrybucji, a także wyprowadzenie części produkcji z Polski do Rumunii i na Ukrainę. Akcjonariusze i zarząd chcieli zmienić wygląd marki, sklepów i oferty. Obok męskich płaszczy w salonach Próchnika miały się znaleźć damskie oraz młodzieżowe ubrania.

Na zamknięciu piątkowej sesji za akcję płacono 0,80 zł, czyli tyle samo, ile na zamknięciu w czwartek.