Zamiast strajków - Bregovic i jogging

  • Jacek Kowalczyk
07-06-2013, 10:48

Kryzys w gospodarce musi być rzeczywiście głęboki, skoro nawet związkowcy przestali protestować. Zupełnie inaczej korzystają z ładnej pogody.

Wiosna to zwykle w Warszawie otwarcie i szczyt sezonu strajkowego. Frustracja związkowców po jesieni i zimie aż kipi, na dworze robi się ciepło i wreszcie można urządzić pod Sejmem, kancelarią premiera i ministerstwami huczną związkową imprezę. Aura sprzyja rozbijaniu miasteczek namiotowych i rozpalaniu oponowych ognisk.

W tym roku jest jednak inaczej. Sezon strajkowy AD 2013 jest zaskakująco spokojny. Wiosna już prawie się kończy, a przez stolicę nie przetoczyła się żadna większa manifestacja. Zamiast walczyć z rządem o podwyżki płac, związkowcy bawią się z Bregovicem i uprawiają jogging.

Drobne pikiety i akcje protestacyjne nadal się zdarzają. W marcu 2-godzinną skoordynowaną akcję strajkową zorganizowały centrale związkowe na Śląsku, a w kwietniu podwyżek płac domagali się związkowcy z Orlenu i ZUS. W maju aktywność nieco wzrosła — w Warszawie pracownicy spółek miejskich domagali się utrzymania darmowych biletów dla rodzin, związkowcy z Solidarności na tydzień rozbili namioty pod Urzędem Wojewódzkim we Wrocławiu, a na Pomorzu pracownicy bankrutującej Stoczni Gdyńskiej weszli w spór zbiorowy z pracodawcą. Na czerwiec zaplanowana jest jedna większa akcja — rozbicie namiotów pod Urzędem Wojewódzkim w Szczecinie. To jednak nic w porównaniu z potężnymi manifestacjami, które w poprzednich latach wiosną blokowały Warszawę.

— Nie organizujemy strajków tylko dlatego, że przyszła wiosna. Organizujemy strajki wtedy, kiedy jest taka potrzeba, kiedy trzeba walczyć o prawa pracownicze — mówi Piotr Duda, przewodniczący Solidarności.

Na pierwszy rzut oka powodów do strajków i domagania się podwyżek nie brakuje. Od roku pensje w gospodarce rosną w tempie 2-3 proc. rocznie, co jest najniższym poziomem od około dwóch dekad. Protesty powinny więc zalewać stolicę. Związkowcy dziś jednak zupełnie inaczej korzystają z wiosennej pogody.

„Czy deszcz, czy słońce, na prawdziwych sportowców zawsze można liczyć. I właśnie tacy stanęli na starcie XXI Biegu Solidarności w Lublinie” — czytamy na głównej stronie internetowej Solidarności. Związkowcy opisują też zorganizowany przez centralę w rocznicę porozumień sierpniowych koncert Gorana Bregovica we Wrocławiu oraz akcję charytatywną „Bądź vipem, pomóż dzieciom”. Przywołują też rekomendacje Komisji Europejskiej dla Polski, komentują wyrok sądu w sprawie stanu wojennego i przypominają o akcji „Przyjazny pracodawca”. Tylko jedna notatka mówi o kwestiach płacowych — o sytuacji w Stoczni Gdyńskiej.

— Tegoroczny sezon strajkowy w Polsce jest wyjątkowo cichy i bardzo mnie to cieszy. Zadymy na ulicach nie tworzą miejsc pracy i nie popychają gospodarki. Wręcz przeciwnie, wystarczy spojrzeć na Turcję, gdzie zamieszki doprowadziły do załamania na tamtejszej giełdzie, osłabienia waluty i wzrostu rentowności rządowych obligacji — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Przytłumiony zapał związkowców do manifestowania to skutek głównie drugiej fali kryzysu w polskiej gospodarce. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że liczba strajków od kilkunastu lat jest w Polsce silnie skorelowana z dynamiką PKB i bezrobociem. Im lepiej w gospodarce, tym więcej protestów, im gorsza koniunktura — tym na ulicach spokojniej.

Pracownicy po prostu wiedzą, że w kryzysie mają małe szanse na sowite podwyżki. W latach 2001-04, kiedy gospodarka wpadła w poważne problemy, a bezrobocie dobijało do 20 proc., strajków w Polsce prawie nie było. Rocznie w całym kraju brało w nich udział 3 tys. osób. W latach 2007-08, kiedy wzrost gospodarczy w Polsce sięgał 6-7 proc., a bezrobocie skurczyło się do 9 proc., Polska przeżyła największą aktywność strajkową od początków transformacji. W 2008 r. w strajkach wzięło udział 209 tys. osób. Potem wybuchł kryzys i w 2010 r. strajkowało już tylko 13,9 tys. pracowników (niestety, dane kończą się na 2011 r.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Zamiast strajków - Bregovic i jogging