Zamieszanie na kasie

opublikowano: 09-04-2013, 00:00

Podatki: Minister Finansów wyjaśnia: przedsiębiorcy mają swobodę w ustalaniu nazw towarów na paragonach, o ile pozwoli to na jednoznaczną identyfikację. Gorzej, że kasa fiskalna może temu nie podołać

Mimo oficjalnych wyjaśnień Ministerstwa Finansów (MF), nowe zasady opisywania towarów i usług na paragonach fiskalnych nadal budzą wątpliwości podatników, którzy mają teraz sporo pracy z dostosowaniem się do zmienionych przepisów. Zamieszanie wywołała jedna tylko zmiana wymagań co do paragonu, wynikająca z nowego rozporządzenia w sprawie sposobu prowadzenia ewidencji obrotu i kwot podatku należnego przy zastosowaniu kas rejestrujących oraz warunków użytkowania kas przez podatników.

None
None

Według tych przepisów, od 1 kwietnia (z okresem przejściowym do 30 września 2013 r.) na każdym paragonie musi się znaleźć nazwa towaru lub usługi, pozwalająca na jednoznaczną ich identyfikację. Wcześniej należało po prostu podawać nazwę i ewentualnie opis stanowiący rozwinięcie tej nazwy.

Opis wedle grupy

Resort finansów na swojej stronie internetowej poinformował, że tak jak dotychczas, od podatnika zależy, w jaki sposób dobierze on nazwę towaru lub usługi, aby klient mógł jednoznacznie zidentyfikować to, co kupił. Nadal mogą być też stosowane skróty. Obecne przepisy to odpowiedź na niejednolitą praktykę, a dokładniej na ewidencję prowadzoną przez część przedsiębiorców, która nie umożliwiała wymaganego rozpoznania sprzedawanego asortymentu.

Do takich praktyk należy stosowanie nazewnictwa bazującego np. na grupach towarowych, jeśli nie pozwala ono na jednoznaczną identyfikację towarów lub usług. W ocenie Agaty Łapińskiej, menedżera działu podatkowego ASB Tax, MF potwierdza wcześniej prezentowane stanowisko: sprzedaż towarów lub usług powinna być ewidencjonowana według przypisanych im nazw.

— Niewątpliwie określenie rodzaju towaru na paragonie jedynie poprzez referencję do grupy towarów utrudnia weryfikację prawidłowości dokonywanych rozliczeń w podatku od towarów i usług (VAT) przez sprzedawcę, w szczególności kontrolę zastosowanej ceny czy stawki VAT — przyznaje Agata Łapińska.

— Te wyjaśnienia rozwiewają jednak tylko część wątpliwości — uważa Katarzyna Kaganiec, dyrektor działu zarządzania produktami w Sage, spółce oferującej oprogramowanie wspomagające zarządzanie firmą. Przypomina, że dotychczas, w przypadku korzystania z drukarek fiskalnych, gdzie paragon fiskalny jest załącznikiem do dowodu sprzedaży wystawionego w programie fakturującym (np. faktury), urzędy skarbowe uznawały za prawidłowe tak zwane „paragony uproszczone”.

Zawierają one wartości zsumowane według stawki podatku od towarów i usług (VAT) — zamiast nazwy, ceny i ilości poszczególnych towarów i usług. W takim przypadku szczegółowe informacje nabywca otrzymywał na fakturze.

— Wyjaśnienia ministerstwa nie udzielają odpowiedzi na pytanie, czy taki sposób postępowania będzie nadal uznany za prawidłowy — podkreśla Katarzyna Kaganiec.

Sprzeczne interesy

Ekspertka z ASB Tax wskazuje, że nowe przepisy wymagają pogodzenia sprzecznych interesów. Jeden to zabezpieczenie klientów przez uszczegółowienie paragonów. Drugi to nałożenie na przedsiębiorców (sprzedających niekiedy tysiące różnych towarów) dodatkowych obowiązków dostosowania kas fiskalnych i formatu paragonów.

Agata Łapińska podkreśla, że choć trudno odmówić racjonalnego uzasadnienia dla potrzeby ochrony konsumentów, to jednak rozbudowany obowiązkowy zakres informacji o sprzedanych towarach czy usługach stawia pod znakiem zapytania istotę uproszczonego dokumentu, jakim ma być co do zasady paragon. Dlatego postuluje, że należałoby racjonalnie i wprost określić niezbędne dane i możliwe uproszczenia. Resort finansów nie daje wystarczająco pomocnych wskazówek. Z jego informacji może wynikać, że uproszczenia są dopuszczalne, gdy dla danej grupy towarowej przewidziano jedną cenę — jak w przykładzie MF.

Jeśli podatnik handluje nawet pięcioma gatunkami jabłek, ale o jednakowej cenie, fiskus dopuszcza zaprogramowanie kasy fiskalnej z nazwą ogólną, np. „jabłka”. W ocenie ekspertów ten przykład nie wyczerpuje jednak wielu możliwych sytuacji i problemów.

— Zabrakło jasnej konkluzji. Wystarczyło wskazać np., że nazewnictwo oparte na grupach towarowych spełnia wymogi obowiązującego rozporządzenia, gdy dana grupa towarów jest objęta jedną ceną i stawką VAT — podpowiada Agata Łapińska. Zwraca uwagę, że nawet sześciomiesięczne vacatio legis na wdrożenie odpowiednich rozwiązań jest w opinii części przedsiębiorców terminem zbyt krótkim.

Techniczne ograniczenia

Podatników czeka swoista „gimnastyka” — prognozuje Renata Kotecka, lider Zespołu Analityków Biznesowych w Sage. To typ drukarki fiskalnej określa maksymalną dopuszczalną liczbę znaków opisujących towar.

— Jeśli przedsiębiorca zanadto się rozpisze, opisując sprzedawany produkt, to co prawda opisze go właściwie, ale przekroczy ten limit i na paragonie po prostu zostanie ucięta część nazwy — tłumaczy przedstawicielka Sage.

Wskazuje też na marnotrawstwo, bo dłuższe opisy produktów na paragonach spowodują większe zużycie materiałów. Przy zakupach będą wydawane dłuższe paragony, które w większości i tak najczęściej trafiają do kosza. W ocenie Renaty Koteckiej z pozoru prosta operacja przyniesie wiele zachodu. Trzeba zweryfikować każdy opis, rozstrzygnąć, czy precyzyjnie opisuje on towar, a jeśli nie, to wymyślić i wprowadzić nowy opis. I wylicza, że wiele z pozoru drobnych czynności przemnożonych np. przez tysiąc daje stratę co najmniej kilku roboczogodzin, co uderzy szczególnie w firmy handlowe.

30.09

Ostatni dzień na wydanie paragonów według zasad sprzed 1 kwietnia br.

 

99% Tyle paragonów trafia ostatecznie do kosza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane