Zamieszanie z zakupem ziemi pod inwestycje

Inga Rosińska
30-10-2001, 00:00

Polska poinformowała Unię, że zrezygnuje z okresu przejściowego na sprzedaż ziemi pod zagraniczne inwestycje — twierdzą unijni negocjatorzy. Decyzja nowego rządu nie została jednak przekazana do publicznej wiadomości.

Podczas piątkowej sesji negocjacyjnej Polska zrezygnowała z ubiegania się o pięcioletni okres przejściowy na sprzedaż ziemi pod inwestycję cudzoziemcom — informują unijni dyplomaci.

Jednak przebywający w tym czasie w Brukseli Jan Truszczyński, nowy główny negocjator, publicznie nie poinformował o takiej decyzji. Na pytania o sprawę ziemi polski negocjator odpowiedział jedynie, że „konkretna strategia, dotycząca działania w poszczególnych kluczowych obszarach, jest przedmiotem debaty na różnych szczeblach urzędniczych i politycznych”. Jeszcze w poniedziałek, do późnych godzin popołudniowych polscy dyplomaci w Brukseli nie chcieli potwierdzić oficjalnie zmiany stanowiska rządu i odmawiali komentarzy w tej sprawie.

Obecni podczas sesji dyplomaci twierdzą jednak, że podczas swojego wystąpienia Jan Truszczyński zapowiedział zmianę polskiego stanowiska i rezygnację z okresu przejściowego. Unijni urzędnicy od dawna ostrzegali, że taka zmiana stanowiska jest niezbędna do zamknięcia rozdziału o wolnym przepływie kapitału. Nieoficjalnie dyplomaci w Brukseli oceniają, że polski rząd chciał dać pozytywny sygnał Unii, że gotów jest iść na ustępstwa, z drugiej strony jednak obawiał się rozpoczynać negocjacje z UE od ustępstw i dlatego nie poinformował o zmianie publicznie.

Zdaniem ekspertów, rezygnacja z okresu przejściowego wymaga wprowadzenia prawa, które uchroni Polskę przed napływem kapitału spekulacyjnego. Chodzi o to, aby nie kupowali ziemi spekulanci, którzy po kilku latach odsprzedadzą ją z zyskiem.

Teraz nowy rząd nie tylko musi oficjalnie ogłosić swoje stanowisko w sprawie ziemi pod inwestycje, ale czeka go jeszcze trudniejsze zadanie wynegocjowania kompromisu w sprawie zakazu sprzedaży ziemi i nieruchomości cudzoziemcom. Polska oficjalnie domaga się nadal 18 lat, ale premier Leszek Miller wspominał już ostatnio jako o możliwym do zaakceptowania 12-letnim okresie przejściowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Inga Rosińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Zamieszanie z zakupem ziemi pod inwestycje