Zapach mięsa

Jacek Zalewski
18-12-2006, 00:00

Premiera prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który pierwszy raz uczestniczył w zwyczajnym posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli (szczyt 20 października w Lahti miał inny charakter), trafiła na wydarzenie, które nie stanie się kamieniem milowym w dziejach Unii Europejskiej. Był to dość nudnawe spotkanie, którego głównym sensem było wypełnienie stałego kalendarza i zakończenie kolejnej półrocznej prezydencji, tym razem fińskiej.

Grudniowe i czerwcowe zjazdy głów państw i szefów rządów w gmachu Justus Lipsius dzielą się na nerwowe, ale ważne, oraz spokojne, lecz nijakie. Ten zakończony w piątek należał do drugiej kategorii. Jego tematem wiodącym były perspektywy rozszerzania UE, ale nie postanowiono tam niczego, o czym nie wiedzielibyśmy już od dawna. Priorytetowym kierunkiem ewentualnej ekspansji UE pozostają Bałkany, Polska zaś zachowuje status osamotnionego adwokata Ukrainy, Mołdawii i Gruzji. Notabene na szczycie oficjalnie zostały powitane w unijnej rodzinie Bułgaria i Rumunia, które kropkę nad „i” postawią w noc sylwestrową.

Z kuluarów szczytu sączył się zapach mięsa — ale nie z dyplomatycznego obiadu, lecz tego eksportowanego przez UE do Rosji. Prezydencja fińska miała niewyraźną minę, ponieważ kończy swoją turę niepowodzeniem, czyli odłożeniem negocjacji nowej umowy unijno-rosyjskiej. Mięsne weto Polski zachowuje ważność, podobnie jak deklarowana przez wszystkie strony wola szybkiego osiągnięcia porozumienia, może jeszcze przed świętami. Oprócz kwestii mięsnej, drugim wątkiem pobocznym szczytu była nachodząca prezydencja niemiecka — ale to temat na odrębne opowiadanie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Zapach mięsa