Jeszcze na początku 2013 r. stawki najmu powierzchni komercyjnych dorównywały tym w Nowym Jorku i Paryżu. Od tego czasu runęły na łeb na szyję. Wprawdzie wyrażone w lokalnej walucie zniżkowały o zaledwie 10 proc., jednak zbliżająca się do 10 proc. rocznie inflacja i pogłębiające się osłabienie reala do dolara sprawiły, że realnie stawki poszły w dół znacznie mocniej.

W II kw. wynajęcie metra kwadratowego powierzchni w Rio de Janeiro kosztowało 135 reali i było o połowę tańsze niż w Nowym Jorku czy Paryżu.
Ponadto aż do 23 proc. wzrósł udział powierzchni niewynajętych. Na domiar złego na rynek wchodzą powierzchnie, które planowano w latach boomu.
Gospodarka Brazylii weszła w recesję, a spółki związane z branżą naftową cierpią z powodu załamania cen ropy i konsekwencji skandalu korupcyjnego w gigancie naftowym Petrobras. W rezultacie państwowa spółka zaprzestała zawierania nowych kontraktów, a wniosek o niewypłacalność złożyło przynajmniej 7 dużych związanych ze sprawą przedsiębiorstw.
