Po rozwiązaniu konfliktu z Eureko można wrócić do pomysłu stworzenia polskiej grupy finansowej z PKO BP i PZU — uważa wiceszef PKO BP.
PKO BP, największy bank w Polsce, ma ambicje nim pozostać, nawet gdy połączą się Pekao z Bankiem BPH, czyli druga i trzecia instytucja finansowa na rynku.
— Po pierwsze — nie wiadomo, jaką część Banku BPH wchłonie Pekao. Pod drugie — aktywa przy fuzji banków zwykle się prosto nie sumują. Po trzecie — nawet jeśli stracimy pozycję lidera, jesteśmy w stanie szybko ją odzyskać. Choć na początku połączony bank niektóre wskaźniki może mieć lepsze od nas, np. kosztów do dochodów (C/I) — mówi Sławomir Skrzypek, wiceprezes PKO BP odpowiedzialny za bankowość korporacyjną i administrację.
Przyszłość banku widzi w różowych barwach — jego zdaniem, PKO BP może zostać liderem narodowej grupy finansowej.
— Gdy zakończy się spór z Eureko, trzeba powrócić do koncepcji tworzenia narodowej grupy finansowej na bazie PKO BP i PZU — uważa Sławomir Skrzypek.
Grupę mogłaby wesprzeć współpraca z Pocztą Polską i Bankiem Pocztowym. Pomysł jest trudny do realizacji, gdyż Eureko, mniejszościowy, acz znaczący akcjonariusz PZU, wcale nie zamierza zgodzić się na budowę takiego podmiotu.
Na brak zajęć nie narzeka
Sławomir Skrzypek stanowczo zaprzecza, jakoby pretendował do fotela prezesa PKO BP. Andrzej Podsiadło odchodzi w październiku, a wiceprezes jest wysoko notowany w PiS. Blisko współpracował z Lechem Kaczyńskim, gdy był on prezydentem Warszawy.
— Nie ubiegam się o prezesurę PKO BP. Jednocześnie, odnosząc się do publikacji prasowych i pogłosek, chcę oświadczyć, że nigdy nie zamierzałem zostać prezesem Polkomtela, PKP ani żadnej innej spółki. Zawsze chciałem pracować w sektorze finansowo-bankowym —mówi Sławomir Skrzypek.
Na brak zajęć nie narzeka. Zaczyna od swojej działki, czyli od korporacji.
— Widać wyraźne zainteresowanie przedsiębiorstw kredytami. W 2004 r. zadłużenie ich i sektora publicznego w bankach wynosiło 154 mld zł. Udział PKO BP wyniósł 8,6 proc. W 2005 r. zadłużenie wyniosło 158 mld zł, a nasz udział wzrósł do 9,6 proc. Rośniemy więc szybciej niż rynek — podkreśla wiceprezes.
Ocenia, że bank zajmuje 4-5 miejsce na rynku korporacyjnym.
— Kredyty korporacyjne w PKO BP stanowią jedną trzecią portfela, ale z tego segmentu pochodzi tylko 7 proc. zysku banku. Chciałbym, by udział znacząco wzrósł — mówi Sławomir Skrzypek.
Szykuje strategię rozwoju tego segmentu.
— Chcemy przede wszystkim dotrzeć z informacją do klientów, że równie sprawnie jak klientów prywatnych czy małe firmy obsługujemy korporacje — twierdzi Sławomir Skrzypek.
Bank ma 70 centrów korporacyjnych i ponad 300 doradców. Dużą część ich czasu zajmuje nie sprzedaż, ale działania administracyjne, które trzeba scentralizować.
— Duże możliwości rozwoju widzimy też we współpracy z samorządami. Szczególne nadzieje wiążę ze środkami z UE. W latach 2007-13 napłynie do Polski 60 mld EUR, z czego połowa przypadnie na samorządy. PKO BP oferuje pomoc w przygotowaniu projektów, finansowaniu pomostowym i wykorzystywaniu tych środków — twierdzi Sławomir Skrzypek.
Zaoszczędził 40 mln zł
Odpiera zarzuty analityków, że PKO BP słabo tnie koszty.
— Zacznijmy od zarządzania nieruchomościami. Około 75 proc. powierzchni użytkowanej przez bank jest naszą własnością. Reszta jest wynajmowana. Renegocjujemy umowy i „schodzimy” z powierzchni. Istotne oszczędności osiągamy również z tytułu zmniejszenia kosztów zakupu materiałów i wyposażenia (co jest związane m.in. z wprowadzeniem Elektronicznego Systemu Zamówień). Ograniczamy także koszty przygotowania i wysyłki korespondencji masowej. Tylko w moim obszarze w tym roku zaoszczędzimy około 40 mln zł. To czterokrotnie więcej niż w poprzednich latach. Ponadto rozważamy możliwość zwiększenia zakresu outsourcingu usług pozabankowych — mówi Sławomir Skrzypek.
Znaczną część osób pracujących teraz w back-office bank przesunie do sprzedaży.
— W 2008 r. chcemy zejść ze wskaźnikiem C/I przynajmniej do 57 proc. — podkreśla Sławomir Skrzypek.
Okiem eureko
Delikatna sugestia
Z punktu widzenia Eureko najważniejsze jest dokończenie prywatyzacji PZU. Rozumiemy przez to wprowadzenie PZU na giełdę i sprzedaż obiecanych nam 21 proc. akcji. Ważne jest również zakończenie konfliktu między głównymi akcjonariuszami PZU, czyli skarbem państwa i Eureko. Chcemy, aby PZU było spółką przejrzystą i profesjonalnie zarządzaną, a firma była poddana rygorom regulowanego rynku kapitałowego. W obecnej sytuacji rozmowa o wszelkich aliansach, w których miałoby uczestniczyć PZU, jest przedwczesna.
Michał Nastula, prezes Eureko Polska