Wólczanka wyszła z nietrafionych inwestycji, wprowadziła nowe marki, zmieniła politykę sprzedaży, co przełożyło się na dobre wyniki.
Po dziewięciu miesiącach tego roku łódzki producent koszul zarobił netto 2,15 mln zł przy przychodach równych 65,93 mln zł. To duży wzrost w porównaniu z 5,6 mln zł straty, zanotowanej w analogicznym okresie ubiegłego roku, która wynikała z wyceny aktywów finasowych — głównie posiadanych akcji.
— Zwiększyliśmy przychody ze sprzedaży przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów operacyjnych. Wyszliśmy również z nietrafionych inwestycji giełdowych i poprawiliśmy płynność finansową — mówi Beata Bartoszewska, dyrektor finansowy Wólczanki.
Sprzedaż wzrosła dzięki restrukturyzacji biur handlowych i wprowadzeniu na rynek dwóch nowych marek młodzieżowych: Avangard dla mężczyzn i Ellegans dla kobiet.
— Chcemy złamać zasady w postrzeganiu Wólczanki i stąd wprowadziliśmy produkty dla młodego klienta. Planujemy, że w ciągu pół roku wartościowy udział tych marek w całej sprzedaży wzrośnie do 10-15 proc. — mówi Sylwester Pruchniewski, wiceprezes Wólczanki.
Wólczanka nie tylko odmładza swój wizerunek, intensyfikuje też sprzedaż na rynku krajowym. W tym celu tworzy sieć agentów terenowych, którzy będą prowadzić własną działalność handlową. To obniży koszty przedstawicielstw o blisko 40 proc. i zwiększy jednocześnie sprzedaż przez biura handlowe o 20-35 proc. Firma wychodzi też za granicę.
W pierwszym kwartale 2004 r. z nową marką wejdzie do Niemiec i krajów Beneluksu.