Zapotrzebowanie i ograniczenia

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2005-10-03 00:00

Ograniczenia dostępu do niemieckiego rynku pracy nie zniechęciły Polaków. Wielu z nich podjęło tam zatrudnienie. Nie wszyscy zgodnie z prawem.

Mimo stosowanych przez Niemcy ograniczeń w dostępie Polaków do rynku pracy coraz więcej naszych obywateli stara się o uzyskanie pozwolenia na zatrudnienie w tym kraju. W 2004 r. uzyskali oni blisko 400 tys. takich pozwoleń albo na rozpoczęcie pracy, albo na jej kontynuację. Do naszych rodaków trafiła także większość z 270,5 tys. pozwoleń na pracę sezonową.

— W tym drugim przypadku Polaków przeważnie zatrudniano przy zbiorach warzyw i winogron, a także w obsłudze hoteli oraz restauracji — mówi Susanne Wittkämper z Federalnego Zrzeszenia Niemieckich Związków Pracodawców.

Nieznana jest jednak liczba polskich usługodawców przyjeżdżających do Niemiec w celu wykonania określonego zlecenia. Brakuje także wiarygodnych danych na temat nielegalnej pracy Polaków w Niemczech.

Bez wpływu

W statystycznych zestawieniach nie uwzględnia się także dokładnej liczby osób dojeżdżających codziennie do pracy przez granicę polsko-niemiecką.

— Do regionów, w których to zjawisko występuje, należą prawdopodobnie Brandenburgia, Strelitz, Uckermark, Barnim, Mär-kisch Oderland, Frankfurt nad Odrą, Cottbus, Spree-Neiße (powiat Szprewa-Nysa), miasta Löbau—Zittau—Görlitz oraz Bautzen—Weißwasser — wylicza Susanne Wittkämper.

— Jednak osoby dojeżdżające codziennie do pracy w Niemczech stanowią sporadyczne przypadki. Również i Niemcy raczej nie dojeżdżają do pracy codziennie — mówi Angelika Menze z Polsko-Niemieckiego Koła Gospodarczego w Poznaniu.

I chociaż po stronie niemieckiej wysokie bezrobocie utrzymuje się m.in. właśnie w regionach wzdłuż polskiej granicy, Susanne Witt-kämper twierdzi, że nie należy go łączyć z poszerzeniem UE i konkurencją ze strony Polaków.

— Duże bezrobocie w przygranicznej części Niemiec jest efektem powolnego wzrostu ekonomicznego i innych krajowych problemów związanych z rynkiem pracy, błędów rządu i deficytów strukturalnych — zapewnia Susanne Wittkämper.

Budowlany opór

Spośród krajów starej Unii Niemcy wprowadzili jeden z najdłuższych okresów przejściowych na dostęp Polaków do swojego rynku pracy (2-, 5- lub 7-letni). Podjęcie zatrudnienia warunkowane jest zazwyczaj uzyskaniem pozwolenia, udzielanego tylko w przypadkach określonych wewnętrznymi przepisami oraz na podstawie umów dwustronnych.

Jednakże zgodnie z zapisami dyrektywy 96/71/WE polskie firmy mają prawo świadczyć w krajach UE tzw. usługi transgraniczne, czyli przejściową działalność gospodarczą w innym państwie Unii, bez zmiany miejsca zamieszkania. Zainteresowanie polskich podmiotów tego typu usługami na terenie Niemiec jest bardzo duże i ciągle rośnie, mimo że prawo niemieckie przewiduje pewne wyjątki od unijnych regulacji. Odstępstwem jest mianowicie brak swobody świadczenia usług w budownictwie, branżach spokrewnionych, sprzątaniu budynków, mienia i pojazdów oraz dekoracji wnętrz. W branży budowlanej obowiązują też tzw. stawki minimalne.

— Sektor budownictwa w Berlinie opiera się na pracownikach z zagranicy, w dużej mierze z Polski. Prowadzi to niestety często do konfliktów z lokalnymi przedstawicielami branży budowlanej — mówi Angelika Menze.

Poważnym problemem sygnalizowanym przez polskich przedsiębiorców są niemieckie kontrole prowadzone policyjnymi metodami oraz podejmowanie środków zabezpieczających, które paraliżują działalność firm — np. zatrzymanie personelu kierowniczego, blokada kont bankowych.

Obecnie, na wniosek Ministerstwa Gospodarki i Pracy, Komisja Europejska prowadzi w obu sprawach postępowania wyjaśniające.

Kolejne blokady

Wkrótce większych niż dotychczas restrykcji mogą się spodziewać także przedstawiciele innych branż, działający na terenie Niemiec. W tamtejszych mediach od pewnego czasu głośno mówi się bowiem o firmach świadczących usługi w Niemczech, lecz nieprowadzących działalności gospodarczej w kraju pochodzenia. Głównie dotyczy to przetwórstwa mięsnego. Z przeprowadzonych kontroli wynika, że 25 proc. zatrudnionych w tym sektorze pracuje z naruszeniem przepisów. W efekcie niemiecki rząd zamierza zaostrzyć procedury rejestracji samodzielnej działalności gospodarczej, upoważniającej do świadczenia usług i wprowadzić w wielu branżach minimalne stawki w celu eliminacji dumpingu socjalnego.