Zarabianie na luksusie

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2004-02-27 00:00

ONZ nie kupił jeszcze ani jednej prezerwatywy od Unimilu. Na szczęście coraz lepiej sprzedaje się seria Special Collection.

Latem ubiegłego roku Unimil, krakowski producent prezerwatyw kontrolujący 70 proc. krajowego rynku, podpisał umowę z ONZ. Niestety, do tej pory organizacja ta nie zdecydowała się na wyroby polskiej firmy.

— To jest porozumienie ramowe, zakładające dostarczenie prezerwatyw na żądanie. Umowa obowiązuje przez półtora roku. Liczymy, że ONZ coś jednak od nas kupi — mówi Grzegorz Winogradzki, prezes Unimilu.

Sprzedaż do krajów trzecie- go świata mia- ła wpłynąć na wzrost eksportu Unimilu z 10 do 30 proc. Nie udało się. Za to spółce coraz lepiej idzie sprzedaż w kraju luksusowej serii prezerwatyw Special Collection.

— Polacy coraz chętniej kupują wyroby z górnej półki i, co nas cieszy, wybierają polskie produkty. W ciągu kilku lat nasza sprzedaż w tym segmencie wzrosła o 100 proc. To są relatywnie drogie wyroby. W detalu paczka trzech prezerwatyw kosztuje około 6 zł. Ale dzięki temu marże są wyższe — tłumaczy Grzegorz Winogradzki.

Sukces luksusowych prezerwatyw sprawił, że zysk Unimilu w 2003 r. wyniósł ponad 4,1 mln zł, czyli blisko dwa razy więcej niż w poprzednich 12 miesiącach.

— Jestem przekonany, że nasze zyski będą dalej rosły. Trudno mówić w jakim tempie, ale na pewno nieporównywalnie szybciej niż inflacja — dodaje prezes Unimilu.

Dokonania krakowskiej firmy doceniają też inwestorzy giełdowi. Kiedy w 2000 r. spółkę przejmował niemiecki inwestor Condomi, akcje kosztowały około 14 zł, obecnie już 45 zł.