Polski przedsiębiorca od inwestycji w pewnych krajach w ogóle nie zapłaci podatku.
Czasami państwu zależy na zdobyciu obcego kapitału. Wtedy szuka haczyka, na który złapie dolary i euro z dalekiego kraju. Takim haczykiem jest tax sparing. Dzięki niemu inwestor zaoszczędzi na podatku.
Wszechobecny fiskus
Ogólna zasada jest prosta. Wszelkie dochody przedsiębiorcy podlegają opodatkowaniu. Takie samo podejście mają inne kraje. Dlatego często się zdarza, że ten sam dochód, na przykład z dywidend, odsetek czy z licencji, chcą opodatkować dwa różne państwa. Żeby tego uniknąć, zawierają one umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.
— Polska w większości umów ma zapis o metodzie kredytu podatkowego. Oznacza ona, że podatek zapłacony przez przedsiębiorcę za granicą pomniejsza jego podatek w Polsce. Jeśli dochód nie podlega opodatkowaniu za granicą, to w całości jest opodatkowany w Polsce — mówi Marcin Opiłowski, doradca podatkowy w Ernst & Young.
Jak przedsiębiorcy interpretują przedstawioną regułę podatkową?
— Jeśli planujemy inwestycję zagraniczną, to podatków nie bierzemy pod uwagę jako elementu wpływającego na jej opłacalność. Z naszego punktu widzenia jedynym skutkiem zwolnienia dochodu za granicą jest to, że całość podatku przypada fiskusowi w Polsce — wyjaśnia Maciej Dzioba, członek zarządu spółki STI, działającej w sferze private equity.
— Rzeczywiście, metoda kredytu podatkowego nie zachęca przedsiębiorców do szukania korzystnych podatkowo inwestycji. Są jednak kraje, na przykład Czechy, gdzie warto zainwestować i zaoszczędzić na podatkach dzięki tax sparing — mówi Marcin Opiłowski.
Mniej podatku
Na czym polega tax sparing?
— Państwo, w którym zlokalizowana jest inwestycja, rezygnuje z podatku. Z kolei państwo, z którego pochodzi inwestująca firma, nie pobiera podatku od dochodu, jeśli był on zwolniony w państwie inwestycji. Druga możliwość jest prosta, choć na pierwszy rzut oka taką się nie wydaje. Otóż państwo A, z którego przyjechał inwestor, zalicza podatek do zapłacenia w państwie B, gdzie wykonywano inwestycję, na poczet podatku w państwie A. I w ogóle mu nie przeszkadza to, że w rzeczywistości inwestor nie zapłacił podatku w państwie B — informuje Marcin Rudnicki, partner w KPMG.
— Przykładowo singapurskie przepisy przewidują, że dochód z odsetek, jaki osiągnie w tym kraju polska spółka, jest niekiedy zwolniony z podatku. Na podstawie umowy międzynarodowej również polski fiskus nie może opodatkować tego dochodu. Albo inna sytuacja. Czechy mogą pobrać 10 proc. podatku od odsetek otrzymywanych przez polską spółkę. Jednak przepisy czeskie zwalniają z podatku te odsetki. Z kolei polski fiskus, rozliczając podatkowo taką transakcję, przyjmuje, że spółka zapłaciła 10 proc. podatku w Czechach. Tak więc polski przedsiębiorca musi jeszcze zapłacić jedynie dziewięć procent podatku od tego dochodu — mówi Marcin Opiłowski.
Przedsiębiorcy skorzystają z tax sparingu, jeśli klauzula tax sparing znajdzie się w umowie o unikaniu podwójnego opodatkowania (ramka), a zwolnienie podatkowe wynika z prawa kraju, w którym jest inwestycja.
— Polski przedsiębiorca powinien mieć zaświadczenie od organu administracji kraju inwestycji, z którego wynika, że skorzystał on w tym kraju ze zwolnienia podatkowego — tłumaczy Marcin Opiłowski.
Stanowisko fiskusa
Zdarza się, że fiskus kwestionuje transakcje tax sparing. Można wskazać na pismo dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie z 16 września 2005 r., (sygn. PD-1/4218/i-19/05), a także pismo naczelnika Urzędu Skarbowego Warszawa-Mokotów z 3 października 2005 r. (sygn. US33/NG/423/557/05/IW). W obu tych sprawach władze skarbowe uznały, że przedsiębiorca nie ma prawa do zwolnienia podatkowego odsetek.
— Władze skarbowe zakwestionowały rozwiązanie podatkowe, które jest całkowicie zgodne z prawem. Wynika ono z ratyfikowanej przez Polskę umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a taka umowa stoi w hierarchii aktów prawnych wyżej niż ustawa podatkowa — mówi Marcin Opiłowski.
Takie podejście organów podatkowych jest skutkiem niewielkiego doświadczenia przedstawicieli fiskusa ze sprawami z zakresu międzynarodowego opodatkowania. Jednak w opinii ekspertów powinno się ono zmienić na lepsze za sprawą ministra finansów. Od września 2005 r. tylko on może udzielać podatnikom urzędowych interpretacji w tym zakresie.
— Ministrowi już kilka lat temu zdarzyło się wypowiedzieć na korzyść przedsiębiorców. W jednym z pism stwierdził on, że zwolnienia i ulgi określone w prawie podatkowym są prawem podatnika i nie mogą być postrzegane jako obejście prawa podatkowego — podsumowuje Marcin Rudnicki.