ZARZĄD HERBAPOLU USUWA NIEWYGODNYCH UDZIAŁOWCÓW

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2000-01-21 00:00

ZARZĄD HERBAPOLU USUWA NIEWYGODNYCH UDZIAŁOWCÓW

Konflikt między prezesem i dyrektorem lubelskiej spółki doprowadził do czystki kadrowej

Obecny zarząd lubelskiego Herbapolu jest oskarżany o bezprawne usunięcie ze stanowiska jednego z dyrektorów. Pracę straciło również 27 pracowników — właścicieli akcji spółki, którzy nie chcieli się zrzec prawa do głosowania na WZA na rzecz przewodniczącej rady nadzorczej. Spór o obsadę stanowisk i przejęcie kontroli nad firmą zostanie rozstrzygnięty przez sąd.

Od ponad pół roku trwa konflikt w zarządzie Herbapolu Lublin. Zwaśnione strony zarzucają sobie nawzajem wykorzystywanie zajmowanych stanowisk do czerpania osobistych korzyści. Rozgrywki między menedżmentem najbardziej dotknęły szeregowych pracowników.

Dzielenie tortu

— Udziały w Herbapolu Lublin zacząłem skupować w 1994 roku. W sumie wynoszą one 28 proc. — mówi Robert Luśnia, główny udziałowiec Herbapolu Lublin.

Drugim ze znaczących akcjonariuszy firmy jest jej obecny prezes Józef Godlewski.

— Posiadam 19 proc. akcji. Ale na 12 proc. jest zastaw bankowy, ponieważ ich zakup sfinansowałem kredytem — twierdzi Józef Godlewski.

Po 3 proc. należy do Wojciecha Perkowskego i Wojciech Staniaka, dawnego dyrektora technicznego Herbapolu. Niewielką ilość ma również Monika Seroczyńska, przewodnicząca rady nadzorczej. Reszta akcji rozproszona jest wśród załogi.

Geneza konfliktu

Między dwoma głównymi udziałowcami od ponad pół roku trwa ostry konflikt. W jego wyniku Robert Luśnia stracił wpływ na kierowanie firmą.

— Rada nadzorcza odwołała pana Luśnię za niegospodarność. Jego działania marketingowe oraz błędne decyzje eksportowe doprowadziły do strat wynoszących 2 mln zł — twierdzi Józef Godlewski.

— Kłopoty pojawiły się kiedy zacząłem zadawać niewygodne pytania. Pierwszy poważny konflikt dotyczył zakupów cukru. Herbapol kupował go za pośrednictwem spółki Agromix, która żądała o 15 gr za kilogram więcej od ceny rynkowej. Płacąc tyle Herbapol ponosił od 90 do 120 tys. zł straty miesięcznie. Kiedy udało mi się kupić cukier taniej, bez pośrednictwa, wybuchła awantura. Później okazało się, że udziałowcem spółki Agromix jest prezes Godlewski — opowiada Robert Luśnia.

— W Agromiksie miałem 30 proc. udziałów. Uważam, że kontrakt z tą spółką był bardzo dobry. Dzięki przedłużonym terminom płatności można było zatrzymać pieniądze w kasie przez 6 do 9 miesięcy — broni się Józef Godlewski.

Tymczasem zdaniem odwołanego dyrektora, faktury wystawiane przez Agromix zawierały zaledwie trzytygodniowy termin płatności, a prezes Godlewski domagał się regulowania ich przed terminem.

— 7 maja 1999 r. pani Seroczyńska poinformowała mnie, że zostałem przez zarząd odwołany ze stanowiska dyrektora. Tego dnia miało się odbyć również posiedzenie rady nadzorczej, na którym dwaj z jego członków próbowali złożyć swoje rezygnacje, co uniemożliwiłoby moje odwołanie ponieważ brakowałoby kworum. Jednak przewodnicząca nie chciała tego przyjąć do wiadomości. Gdy rezygnujący członkowie rady próbowali opuścić salę obrad, ktoś zamknął drzwi z zewnątrz. Z tego co wiem, żadne posiedzenie zarządu się nie odbyło. Zostałem wyrzucony bezprawnie — skarży się Robert Luśnia, który skierował sprawę do sądu.

18 czerwca wypowiedziano również umowy o pracę 27 pracownikom, którzy byli akcjonariuszami Herbapolu.

Lawina pozwów

Prezes, który przyczynił się do zwolnienia dyrektora, ripostuje.

— My również złożyliśmy pozew przeciwko panu Luśni, który naraził Herbapol na duże straty, natomiast zwolnień dokonaliśmy z powodów ekonomicznych — mówi Józef Godlewski.

Zwolnieni pracownicy także skierowali sprawę do sądu, twierdząc, że o zwolnieniu zdecydowała ich chęć wzięcia udziału w walnym zgromadzeniu akcjonariuszy 5 czerwca i odmowa przekazania pełnomocnictw do głosowania na rzecz przewodniczącej rady nadzorczej, mimo że zrobiło to kilkuset innych pracowników Herbapolu.

— To było ewidentne wymuszenie — uważa mecenas Ryszard Kochan, prowadzący sprawę wyrzuconych pracowników.

W najbliższym czasie odbędą się kolejne rozprawy, których wyniki mogą rozstrzygnąć konflikt w spółce. Niezależnie od decyzji sądu firmie nie będzie łatwo odbudować nadszarpniętą rynkową reputację.

SŁUSZNA DECYZJA: Rada nadzorcza odwołała dyrektora Luśnię za niegospodarność i narażenie spółki na straty sięgające 2 mln zł — twierdzi Józef Godlewski, prezes lubelskiego Herbapolu. fot. GK

BYŁEM NIEWYGODNY: Odwołano mnie, bo wytknąłem wiele nieprawidłowości w funkcjonowaniu spółki — przekonuje Robert Luśnia, były dyrektor i największy udziałowiec Herbapolu Lublin. fot. BS