Zarząd ZA Tarnów sam poszukuje inwestorów
Zarząd Zakładów Azotowych Tarnów — po porażce MSP przy pierwszej próbie sprzedaży firmy — wziął sprawę we własne ręce. Receptą ma być powołanie konsorcjum inwestorów, które kupiłoby tarnowskie przedsiębiorstwo w całości. Nazwy potencjalnych kandydatów trzymane są w tajemnicy. Według nieoficjalnych informacji, w grę mogą wchodzić m.in. Ciech, włoski Aquafil oraz ukraińska Oriana.
Zakłady Azotowe Tarnów mają poważny problem — nie ma chętnego do kupienia ich w całości. Nikt nie wyraża zainteresowania nierentowną produkcją PCW i segmentem nawozowym. Głównie dlatego pierwsza próba prywatyzacji zakładu zakończyła się fiaskiem.
Twardy warunek
Tymczasem resort skarbu sprzeda firmę tylko takiemu inwestorowi, który weźmie cały zakład. MSP twardo podtrzymuje ten warunek, chociaż to on jest przyczyną niepowodzenia pierwszego podejścia do prywatyzacji firmy. Biorąc pod uwagę względy społeczne, upór resortu jest uzasadniony. Azoty zatrudniają 3705 osób. Część z nich może stracić pracę, jeżeli inwestorzy kupią tylko najatrakcyjniejsze części firmy, a za taką można uznać na przykład wytwórnię kaprolaktamu.
Tarnowskiej firmie bez wsparcia partnera grozi upadłość. Takie zagrożenie potęguje fakt, że musiałyby sprostać konkurencji — już wkrótce wzmocnionym pozostałym trzem zakładom chemii ciężkiej (Puławy, Kędzierzyn i Police). Zarząd Tarnowa, próbując znaleźć wyjście z sytuacji, prowadzi rozmowy w sprawie utworzenia konsorcjum inwestorów dla firmy. Przedstawiciele władz spółki nie chcą jeszcze mówić o szczegółach tego przedsięwzięcia.
— W ten sposób próbujemy współpracować z właścicielem spółki — resortem skarbu. Więcej powiedzieć nie mogę — twierdzi Józef Boryczko, członek zarządu ZA Tarnów.
Zarząd kategorycznie odmówił ujawnienia szczegółów na temat przygotowywanego konsorcjum.
Ściśle tajne
Według nie potwierdzonych informacji, zarząd Tarnowa próbuje jednak negocjować kwestie utworzenia konsorcjum z Ciechem, firmą Solvay, ukraińską Orianą należącą do Łukoil oraz włoskim Aquafilem. Niewykluczone, że w grę wchodzi również inwestor finansowy. Kredytami zaciągniętymi głównie w niemieckich bankach finansuje bowiem inwestycje w segmencie PCW i kaprolaktamu.
Przedstawiciele Solvayu zaprzeczają jednak, jakoby prowadzili negocjacje z ZA Tarnów. Natomiast BASF, który od bli- sko dwóch lat deklaruje chęć zakupu produkcji kaprolaktamu tarnowskiej firmy, wciąż podtrzymuje swoje zainteresowanie spółką. Warto przypomnieć, że w segmencie PCW BASF i Solvay mają joint venture o nazwie Solvin. Przedstawiciele BASF odmówili jednak odpowiedzi na pytanie, czy prowadzą rozmowy z Ministerstwem Skarbu Państwa bądź zarządem tarnowskich Azotów.
— Mogę powiedzieć jedynie, że rozmowy trwają i są prowadzone na kilku płaszczyznach — mówi Wojciech Kulma, rzecznik BASF.
Poparcie doradcy
BM&F, doradca prywatyzacyjny branży chemicznej, jeszcze nic nie wie o inicjatywie szefów tarnowskich Azotów.
— Jeżeli zarząd ma własne plany dotyczące przyszłych inwestorów, nie będziemy stawiać przeszkód. Jesteśmy otwarci na takie propozycje — mówi Piotr Gałązka, prezes BM&F.


