ROZMOWA Z REMIGIUSZEM PASZKIEWICZEM, PREZESEM PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH
Ponad dwa lata kieruje pan PKP PLK. Co teraz, na nieco ponad trzy miesiące przed startem Pendolino, jest dla pana najważniejsze?
Remigiusz Paszkiewicz, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych: Koniec tego roku i nowy rozkład jazdy — to dla nas kluczowy moment. I nie chodzi tylko o Pendolino. Na najważniejszych liniach łączących północ z południem Polski znacząco skrócimy czas przejazdu. W około trzy godziny dojedziemy pociągiem z Warszawy do Trójmiasta, a niecałe 2,5 godziny potrwa podróż ze stolicy do Krakowa. Samochodem czy autobusem nie pokonamy tych tras szybciej. W nowym rocznym rozkładzie jazdy wreszcie pojawią się efekty największego w historii programu modernizacji linii kolejowych. Mam na myśli nie tylko czas przejazdu, ale także komfort podróżowania.
Jak PLK dba o komfort pasażerów?
Wraz ze stanem linii kolejowych poprawiamy także całą infrastrukturę pasażerską. Nowe lub zmodernizowane perony są wygodne, dostępne dla niepełnosprawnych, wyposażone w ławki, wiaty, monitoring, stojaki dla rowerzystów. Są też czytelnie oznakowane. Coraz więcej stacji i przystanków zarządzanych przez Polskie Linie Kolejowe ma właśnie taki standard. Dzięki współpracy z PKP, które zarządzają największymi dworcami, ujednolicamy poziom usług. Np. od lipca obowiązuje wspólna umowa o utrzymaniu czystości na terenie naszych obiektów. Dzięki takiej współpracy do przeszłości odchodzi stan, gdy podróżny przed wejściem do pociągu dziwił się, że dworzec jest wysprzątany, a perony nie — albo na odwrót. Teraz jedna firma dba o cały teren według tego samego standardu. Niby oczywiste, ale wcześniej tak to nie działało. Przyszły rok będzie dla nas niezmiernie ważny. Chcemy czasem i komfortem podróży pokazać, że kolej jest konkurencyjnai warto jej ponownie spróbować.
Wróćmy do inwestycji PLK. Często podają państwo czasy przejazdu, które będą obowiązywały po modernizacji, i są one niewiele krótsze niż przed remontem. W latach 90. XX w. z Warszawy do Trójmiasta jechało się nieco ponad 3 godziny.
Tak — i cytując utarty slogan: „przed wojną wszystkie pociągi jeździły krócej”. Tyle, że przed wojną część linii, które teraz modernizujemy, była po prostu nowa. Jeździło po nich mniej pociągów, które miały na trasie mniej przejazdów kolejowych, a liczba samochodów była wielokrotnie mniejsza. Już tylko z tych powodów podróż kilkoma trasami mogła trwać krócej lub podobnie jak dzisiaj. Dziwią mnie opinie, że nie ma sensu wydawać miliardów złotych na modernizacje, bo pozwalają one skrócić czas podróży o 20 czy 30 minut. Ich autorzy najwidoczniej nie wiedzą, że gdyby nie remont, to standard danej linii nadal by się pogarszał, aż w końcu w ogóle nie dałoby się nimi podróżować. Każde mieszkanie co jakiś czas wymaga remontu. Polskie tory nie były gruntownie modernizowane od ponad 20 lat. Były lata, gdy na utrzymanie całej sieci PLK miała kilkadziesiąt milionów złotych przy miliardowych potrzebach. Dopiero od kilku lat są pieniądze na kolej, więc wreszcie nadrabiamy opóźnienia.
Jak długo potrwają te remonty?
W 3-4 lata nie sposób doprowadzić infrastruktury do stanu, w którym w 100 procentach spełniałaby nasze potrzeby. Jeszcze długa droga przed nami. Przez ostatnie 10 lat udało się zmodernizować ponad 5 tys. km torów, z czego niemal połowę w latach 2012-13. W tym roku oddamy kolejne 1,5 tysiąca km wyremontowanych torów. W 2013 r. wydaliśmy na inwestycje rekordowe 5,3 mld zł. W tym roku chcemy przeznaczyć na inwestycje ponad 7 mld zł i jestemprzekonany, że jesteśmy w stanie co roku zwiększać te wydatki o 30 proc.
Czy to przyspieszenie jest wyłącznie wynikiem napływu uninych pieniędzy?
To efekt głębokich zmian w samej PLK. Inwestycje przyspieszyły, bo wprowadziliśmy realne harmonogramy, bieżący monitoring i zarządzanie ryzykiem. To wartości wprowadzone do PLK wraz ze sprowadzeniem menedżerów, których kompetencji w tej firmie brakowało. To tylko jedna ze zmian, jakie przechodzi zarządca infrastruktury. Wspólnie z innymi spółkami z Grupy PKP wprowadzamy rozwiązania, które pozwalają np. skrócić czas oczekiwania w pociągach zatrzymanych przez nieprzewidziane zdarzenia, a to tylko jedna z kilkudziesięciu procedur, które usprawniamy. Stale podnosimy poziom bezpieczeństwa. Dzięki modernizacjom, ale także poprzez konsekwetnie realizowany program poprawy bezpieczeństwa. I widać efekty. W 2013 r. zanotowaliśmy o 8 proc. mniej wypadków i aż o jedną trzecią mniej poszkodowanych niż rok wcześniej. Liczba wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych spadła o 10 proc. Jesteśmy gotowi do nowej perspektywy. Choćby dzisiaj możemy składać na konkurs CEF (Connecting Europe Facility) sześć projektów o wartości ponad 10 mld zł na modernizację 900 km linii kolejowych w całym kraju. Oceniam, że w nowej perspektywie PLK wyda na inwestycje ponad 50 mld zł, z czego dofinansowanie unijne wyniesie około 40 mld zł. W latach 2014- 20 będziemy nadal usprawniali ruch pasażerski, zwłaszcza dojazdy do aglomeracji, ale większy nacisk położymy na ruch towarowy. Chcemy zlikwidować uciążliwe ograniczenia ruchu dla tego transportu. A planując inwestycje, chcemy uzupełniać już wykonane modernizacje, żeby uzyskać wreszcie dobre efekty na całych liniach, a nie tylko wyremontowane fragmenty odcinków porozrzucane po całym kraju.