Zarządem Milmeksu zajmie się sąd

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-07-25 00:00

Obligatariusz uważa, że spółka manipulowała księgami. Jej przedstawiciele twierdzą, że zarzuty są wyssane z palca, ale nie chcą odpowiedzieć na pytania

29 lipca 2014 r. sąd zajmie się wnioskiem o zakaz prowadzenia działalności gospodarczej dla członków zarządu spółki Milmex Systemy Komputerowe — Andrzeja Gabrycha, Marka Kawali, Zbigniewa Krzyśki i Stanisława Omyły. Złożył go jeden z niespłaconych obligatariuszy.

NIE MA O CZYM MÓWIĆ: Obligatariusz Milmeksu, którego prezesem i współwłaścicielem jest Zbigniew Krzyśko, twierdzi, że spółka dokonała manipulacji księgowych na kwotę 170 mln zł. Firma zapewnia, że to prowokacja, ale na pytania odpowiadać nie chce. [FOT. P.SUPERNAK/PAP]
NIE MA O CZYM MÓWIĆ: Obligatariusz Milmeksu, którego prezesem i współwłaścicielem jest Zbigniew Krzyśko, twierdzi, że spółka dokonała manipulacji księgowych na kwotę 170 mln zł. Firma zapewnia, że to prowokacja, ale na pytania odpowiadać nie chce. [FOT. P.SUPERNAK/PAP]

— Jestem członkiem zarządu od wielu, wielu lat i nic mi nie wiadomo o wskazywanej rozprawie, która miałaby mnie dotyczyć — zastrzega Zbigniew Krzyśko, prezes Milmeksu.

Informację o rozprawie potwierdziliśmy w sądzie. Obligatariusz uważa, że w propozycji nabycia papierów spółka zniekształciła obraz swoich finansów poprzez dokonywanie „papierowych” transakcji o wartości około 170 mln zł. Ani obecnie, ani gdy zapytaliśmy o to pierwszy raz, Milmex nie skorzystał z możliwości wyjaśnienia wątpliwości.

„Z przykrością muszę pana poinformować, że najprawdopodobniej padł pan ofiarą prowokacji. Wszystko, co zawarte jest w pana wiadomości oraz pytaniach, jest całkowicie wyssane z palca. Pana «informator» najprawdopodobniej celowo wprowadza pana w błąd. Treść w zawartych pytaniach jest tak oderwana od rzeczywistości, że niestety z naszej strony nikt nie będzie na to odpowiadał. Dodatkowo, informujemy, że w przypadku rozpowszechniania tego typu treści lub chociażby sugerowania, że coś takiego miało miejsce, niezwłocznie wystąpimy na drogę prawną — wtedy odpowiedzi na zadane w pańskiej wiadomości pytania zostaną udzielone” — odpisał nam w maju Mateusz Zaród, rzecznik Milmeksu.

Wartość częstotliwości…

W 2011 r. Milmex dokonał aktualizacji wartości inwestycji z tytułu rezerwacji częstotliwości niezbędnych do świadczenia usług dostępu do internetu na kwotę 133,9 mln zł. Po stronie aktywów wykazano to jako zwiększenie wartości inwestycji długoterminowych. Na koniec roku kwota ta stanowiła 40,5 proc. sumy bilansowej. Po odjęciu 133,9 mln zł aktualizacji wartości częstotliwości zysk spółki w 2011 r. nie wynosiłby 144,2 mln zł, ale zaledwie 10,3 mln zł. Obligatariusz twierdzi, że spółka powinna co roku korygować wycenę na podstawie zysku generowanego przez posiadane częstotliwości.

„Powstają zatem pytania, jaka jest w takim razie wartość tej rezerwacji częstotliwości? Czy były robione testy na utratę wartości i jaka powinna być kwota odpisu? Niestety brak jest jakiejkolwiek informacji w tej kwestii, ponadto należy zwrócić uwagę, że jest to wycena bilansowa i zysk z przeceny nie stanowił zysku podatkowego” — czytamy w piśmie obligatariusza Milmeksu.

Dalej wywodzi on, że spółka winna utworzyć rezerwę podatkową w wysokości 19 proc. od kwoty 133,9 mln zł, której nie utworzyła do czerwca 2013 r. Te 25,4 mln zł powinno, jego zdaniem, pomniejszać wyniki w 2011 r.

…i spółka zależna

W 2012 r. Milmex zbył za 43 mln zł 44,4 proc. udziałów w spółce Teleplus. Dzięki tej operacji odnotował 38,4 mln zł zysku netto. Bez niej strata wyniosłaby 4,6 mln zł. Obligatariusz zwraca uwagę, że w przepływach finansowych z 2012 r. i pierwszego półrocza 2013 r. nie widać wpływów gotówkowych z tytułu tej transakcji, a Milmex utworzył rezerwę na podatek w wysokości 7,4 mln zł, czyli nie był to przychód podatkowy. „(…) po pierwsze, kto kupił spółkę za 43 mln złotych nie przejmując kontroli, po drugie, jaka była faktyczna wartość tych udziałów w momencie zbycia — jeżeli na koniec 2011 r. wartość inwestycji w jednostki powiązane wynosiła 57 tys. zł, a na koniec 2012 r. 98 tys. zł?” — pyta inwestor. Nade wszystko kwestionuje jednak samą sprzedaż udziałów. „(…) czy nabywca zapłacił za ten pakiet, w jaki sposób (zapewne nie gotówką, bo w przepływach środków pieniężnych w 2012 r. oraz w pierwszym półroczu 2013 r. brak jest wpływów gotówkowych z tego tytułu)” — podkreśla obligatariusz.

Gdyby zastrzeżenia do kwestionowanych operacji były zasadne, oznaczałoby to, że Milmex dokonał „papierowych” transakcji na kwoty 133,9 mln zł i 43 mln zł, co po uwzględnieniu 7,4 mln zł rezerwy podatkowej daje 169,5 mln zł. Oznaczałoby to, że kapitały własne spółki na koniec 2012 r. wynosiły tylko 29,6 mln zł, zamiast ujętych w sprawozdaniu finansowym 199,1 mln zł.