Zarządzający aktywami szukają nowych rynków

Tomasz Furman
opublikowano: 2001-08-30 00:00

Zarządzający aktywami szukają nowych rynków

Wkrótce transakcje dokonywane papierami wartościowymi na giełdach zagranicznych przez krajowe podmioty zarządzające aktywami i funduszami staną się zjawiskiem powszechnym, nie tylko z powodu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Główna przyczyna to słabe wyniki spółek publicznych i nierespektowanie praw mniejszościowych akcjonariuszy.

Dziś zaangażowanie krajowych inwestorów na zagranicznych giełdach papierów wartościowych jest minimalne. W ocenie osób zarządzających aktywami na zlecenie, wzrost zainteresowania tymi rynkami jest jednak zjawiskiem nieuchronnym. Sytuacja ta dotyczy również spółek asset management (AM) i towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI).

— Niezależnie od sytuacji na polskim rynku kapitałowym zarządzający aktywami będą chcieli zdywersyfikować swoje portfele o papiery wartościowe notowane za granicą. Realizację tego zadania niewątpliwie ułatwi wejście Polski do Unii Europejskiej — uważa Rafał Lis, prezes zarządu spółki Handlowy Zarządzanie Aktywami.

Przypomina on również, że podobne zjawisko miało m.in. miejsce w Hiszpanii. Wyeliminowanie ryzyka kursowego spowodowało tam znaczący odpływ kapitałów do pozostałych państw Unii. Korzyści wynikające z wzbogacenia portfeli o zagraniczne walory były dla klientów AM i TFI bardzo duże. W Polsce jedynie kwestią czasu pozostaje upowszechnienie tego typu działalności.

— W perspektywie 3-5 lat zarządzający aktywami mogą zacząć intensywnie dywersyfikować swoje portfele o papiery wartościowe notowane na giełdach zagranicznych. Wiele zależeć będzie jednak od sytuacji gospodarczej kraju i obowiązujących regulacji prawnych, zwłaszcza w sferze podatkowej — twierdzi Sławomir Gajewski, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management (Polska).

Słabe wyniki

Istotnym bodźcem do wzbogacenia portfeli o instrumenty zagraniczne mogą stać się znaczące dysproporcje występujące między stopami zwrotu uzyskiwanymi w Polsce i na rynkach zagranicznych. Przy obecnych warunkach panujących na krajowym rynku finansowym zarządzający aktywami raczej nie będą wzbogacać swoich portfeli o zagraniczne papiery dłużne. Stopy zwrotu, jakie można uzyskać na tych instrumentach w Polsce, zapewne jeszcze długo będą satysfakcjonujące dla posiadaczy bonów skarbowych czy obligacji. Niestety, nie można tego powiedzieć o akcjach.

— Na rynku akcji już od dłuższego czasu nie ma możliwości uzyskania z dokonanych inwestycji satysfakcjonujących stóp zwrotu. W dużej mierze jest to efekt wypracowywania przez spółki publiczne słabych wyników finansowych — mówi Rafał Lis.

Nie najlepsza kondycja wielu przedsiębiorstw, potwierdzona zresztą w raportach za drugi kwartał 2001 roku, nie jest jednak jedynym czynnikiem ograniczającym grono potencjalnych celów inwestycyjnych osób zarządzających aktywami.

— Dla podmiotów zawierających transakcje na warszawskiej giełdzie coraz większym problemem jest brak nowych i atrakcyjnych emisji. Jeżeli dodatkowo ograniczyć inwestycje o walory spółek nieefektywnych, źle zarządzanych i działających w nieciekawych branżach, to osiągnięcie wystarczającej dywersyfikacja portfeli akcyjnych może być niewykonalne — uważa Sławomir Gajewski.

To z kolei może zmusić wielu graczy do aktywności na giełdach zagranicznych. Zresztą już dziś biura maklerskie oferują pośrednictwo w zawieraniu transakcji na wszystkich głównych parkietach. Przez Internet można to robić niemal na każdej giełdzie świata. W kraju tworzone są też specjalistyczne fundusze i portfele. Zgromadzone w nich środki przeznacza się na inwestycje poza granicami Polski.

Prawa mniejszości

Wśród czynników negatywnie wpływających na obraz polskiego rynku kapitałowego znajdują się także te związane z przestrzeganiem określonych norm prawnych.

— Nierespektowanie praw akcjonariuszy mniejszościowych i mała przejrzystość transakcji, zwłaszcza zawieranych przy procesach fuzji i przejęć, nadal są jednymi z podstawowych problemów, których rozwiązanie mogłoby w sposób istotny zwiększyć zaufanie do spółek, a w konsekwencji i GPW — twierdzi Rafał Lis.

Podobnego zdania są inni uczestnicy rynku. Zwracają oni jednak uwagę, że obecna sytuacja w tym zakresie jest zdecydowanie lepsza niż jeszcze kilka lat temu. Trzeba jednak pamiętać, że próby ominięcia prawa lub określonych norm mają miejsce na rynkach całego świata i całkowicie raczej ich nie uda się ich wyeliminować.

— W ostatnich miesiącach akcjonariusze mniejszościowi podjęli kilka prób obrony przed niekorzystnymi działaniami inwestorów strategicznych. Cześć z nich już przynosi pierwsze pozytywne efekty — mówi Sławomir Gajewski.