Trwają prace nad nowelizacją ustawy o ofercie publicznej. Projekt przedstawiony przez Ministerstwo Finansów zakłada wzrost kar osobistych dla członków zarządów emitentów ze 100 tys. zł do 2 mln zł. Część prawników uważa, że to i tak za mało, bo unijna dyrektywa, która zainicjowała nowelizację, przewiduje 2 mln EUR. Nie brak jednak głosów, że nawet kary proponowane obecnie przez resort finansów są zbyt wysokie w stosunku do wielkości polskiego rynkukapitałowego.

Takie stanowisko reprezentuje m.in. Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych, skupiające spółki notowane na warszawskiej giełdzie (GPW). Najdalej jednak poszła Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami (IZFA). „(…) w ocenie IZFA nie jest konieczne ani nie jest usprawiedliwione żadnymi względami nakładanie kar na osoby fizyczne wchodzące w skład organów towarzystwa funduszy inwestycyjnych oraz publiczne piętnowanie takich osób (…)” — czytamy w zestawieniu uwag do projektu zgłoszonych podczas konsultacji społecznych.
— Taki postulat jest nieracjonalny. Te osoby odpowiadają za pieniądze innych ludzi, którzy im je powierzyli. Musi istnieć jakaś odpowiedzialność — komentuje Piotr Cieślak, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.
Certyfikatowy problem
IZFA to organizacja skupiająca największe TFI, m.in. Avivę, ING, Pioneera Pekao i PKO. Zabiera głos w dyskusji o ofercie publicznej, bo nowelizowane przepisy dotyczą nie tylko akcji czy obligacji, ale też certyfikatów funduszy inwestycyjnych zamkniętych (FIZ). Na GPW są notowane certyfikaty wyemitowane przez TFI BZ WBK, BPH, Investors, Ipopema, KBC Legg Mason, Opera, PKO, Trigon i Union Investment.
W katalogu przewinień, za które może karać KNF, jest naruszenie zasady równego traktowania posiadaczy notowanych na giełdzie papierów tego samego rodzaju.
Wiele FIZ nie trafia jednak do obrotu giełdowego, mimo że nie powstaje na zamówienie konkretnych bogaczy, a sprzedawane jest w ofertach publicznych, nierzadko w okienkach bankowych.
Podstawę do ukarania stanowi zaś cała masa przewinień związanych z ofertą publiczną. Nierzadko odnoszących się do absolutnych podstaw funkcjonowania cywilizowanego rynku kapitałowego. Chodzi m.in. o obowiązek publikacji prospektu przed rozpoczęciem oferty czy zakaz przekazywania przez emitenta informacji dotyczących oferty sprzecznych z treścią prospektu. Ze stanowiska IZFA przedstawionego w ramach prac nad ustawą wynika, że organizacja chce, by za naruszenie tych zasad KNF nie mogła karaćszefów TFI.
Podobnie jak za uniemożliwienie inwestorom uchylenia się od skutków zapisu, jeśli w trakcie oferty prospekt musiał być aneksowany w związku z nieuwzględnieniem w pierwotnej wersji informacji mogących wpłynąć na wartość oferowanych papierów. IZFA nie chce też, by szefowie TFI ponosili osobistą odpowiedzialność za nieinformowanie rynku o przekraczaniu progów udziałów w spółkach publicznych.
Zasady czy pieniądze
Z zestawienia uwag do projektu nowelizacji jasno wynika, że nie chodzi o wysokość kar, ale samo ich nakładanie. Gdy zapytaliśmy o to dr. hab. Marcina Dyla, prezesa IZFA, głównym argumentem przeciwkarom osobistym okazała się… ich wysokość.
— Nie ma podstaw do wyciągania konsekwencji o charakterze karnym przez organ administracji w stosunku do osób fizycznych. Tylko karny charakter można przypisać sankcji o maksymalnej wysokości 2 mln zł. Nie mamy tutaj do czynienia z karą typowo administracyjną, jak np. 50 zł za brak biletu za parkowanie. Oceny karnej w stosunku do osób fizycznych może dokonywać tylko sąd powszechny — podkreśla Marcin Dyl.
Zaznacza też, że organizacja sprzeciwia się karom wymierzanym przez KNF członkom zarządów, skoro można ukarać TFI jako spółkę. © Ⓟ