Hossa trwa, a rynek ofert publicznych rozgrzał się do czerwoności. Szaleństwo zakupów można zaobserwować nie tylko wśród inwestorów instytucjonalnych, ale również detalicznych. Transza akcji Energi dla tzw. dużych inwestorów indywidualnych została sprzedana w zaledwie jeden dzień, a popyt drobnych graczy na walory Newagu (debiutuje 5 grudnia) był tak duży, że stopa redukcji wyniosła 92,6 proc. Z podobnym odzewem inwestorów spotkały się wcześniej IPO Mercatora Medical, producenta rękawicmedycznych (redukcja 98 proc.), chińskiego Peixinu, wytwórcy maszyn dla branży artykułów higienicznych (89 proc.), a także PKP Cargo. Znalazło to odzwierciedlenie w zyskach na pierwszej sesji, bo we wszystkich przypadkach stopa zwrotu była dwucyfrowa. Zarządzający z TFI, mimo że w większości przypadków kręcą nosem na wysoką wycenę przyszłych debiutantów, to jednak chętnie kupują akcje. Uważają, że w czasie hossy takich okazji nie można tracić, bo szansa na szybki zarobek jest ogromna. Niewielu debiutantów pozostanie jednak w portfelach funduszy na dłużej.

Na przeciwnych biegunach
Specjaliści z TFI, ankietowani przez „Puls Biznesu”, zgodnie twierdzą, że Energa nie jest dobrą spółką na hossę. Ich zdaniem, cena w debiucie wzrośnie o maksymalnie 5-6 proc. i to wyczerpuje potencjał dalszego zarobku. Dlatego nie wybierają się na zakupy na rynek wtórny.
— Trudno uwierzyć, że Energa będzie mogła poprawiać wyniki w zauważalnym tempie. Spółka jest raczej kojarzona z dywidendą, stabilnymi wynikami i dużymi nakładami inwestycyjnymi. Jej akcje będą prawdopodobnie bardzo stabilne, a jakiekolwiek większe zwyżki mogą być dobrą okazją do sprzedaży — ocenia jeden z zarządzających funduszami akcji.
— Nie ma raczej szans na 10-procentowy wzrost na otwarciu premierowej sesji, ale nawet gdyby, to tym bardziej walory trzeba sprzedać. Energa jest drogo wyceniana w porównaniu z rywalami, a cały sektor będzie przez najbliższe kwartały pod presją otoczenia gospodarczego, przez co należy się mu znaczne dyskonto — dodaje inny zarządzający.
Na drugim biegunie znalazł się natomiast Newag, zajmujący się produkcją, modernizacją i naprawą taboru kolejowego. Dla większości pytanych przez „PB” zarządzających jest to atrakcyjna inwestycja w dłuższym terminie. Ich zdaniem, debiut będzie bardzo udany — walory na otwarciu mogą zyskać nawet 20 proc., a i tak znajdzie się miejsce na dalsze zwyżki, dlatego nie zamierzają pozbywać się akcji z portfela. Potencjału specjaliści z TFI upatrują w sprzyjającym otoczeniu w branży kolejowej, dokąd popłynie szeroki strumień gotówki na inwestycje, również z nowej perspektywy unijnej. Wartość rynku modernizacji lokomotyw i zespołów trakcyjnych szacowana jest na ponad 15 mld zł.
— Nie będę sprzedawał ze względu na długoterminową możliwość poprawiania wyników i rozwoju biznesu — ujawnia jeden z zarządzających.
— Gotów jestem dokupić akcje. Spółka ma wysoką dynamikę zysków w 2014 r. i perspektywę dużych zamówień w kolejnych latach — dodaje inny zarządzający. Spółka prognozuje na ten rok 755,6 mln zł przychodów i 37,9 mln zł zysku netto. W przyszłym — odpowiednio 919,5 mln i 79,3 mln zł.
Dwie niewiadome
Opinie specjalistów z TFI na temat Capital Parku nie są już tak jednomyślne. Optymiści spodziewają się 15-procentowego zarobku w debiucie. Uważają, że wycena, jaką osiągnęły akcje w ofercie publicznej, nie jest wygórowana (6,5 zł), i jeśli nawet dadzą dużo zarobić na otwarciu pierwszej sesji, to wciąż zostanie sporo przestrzeni na dalsze zwyżki. Pesymiści uważają, że po udanym debiucie lepiej zrealizować zyski. Ich zdaniem, wycena spółki jest wysoka, a planowane projekty obarczone sporym ryzykiem prawnym i operacyjnym. Największą zagadką jest jednak Elemental Holding, który 18 grudnia przeniesie się na GPW z małego parkietu. Większość ankietowanych przez „PB” zarządzających w ogóle się spółką nie interesuje i nie ma wobec niej żadnych planów inwestycyjnych. Tylko nieliczni zadeklarowali, że jeśli kupią akcje, to przy 10-procentowym wzroście walorów od razu pozbędą się ich z portfela.
NEWAG
ZBIGNIEW KONIECZEK
Zdaniem zarządzających, spółka daje ekspozycję na rosnący rynek inwestycji w polskim kolejnictwie. Specjaliści z TFI dostrzegają wysoką dynamikę zysków w 2014 r. oraz perspektywę poprawy wyników i rozwoju biznesu w kolejnych latach. Większość zarządzających ankietowanych przez „Puls Biznesu” zadeklarowała, że po debiucie pozostawi akcje spółki w portfelu, a nawet dokupi walory na rynku wtórnym.
ENERGA
MIROSŁAW BIELIŃSKI
Specjaliści z TFI uważają, że nie ma szans na 10-procentowy wzrost kursu w debiucie. Szacują, że na otwarciu akcje podrożeją o maksymalnie 5-6 proc. Ich zdaniem, Energa nie jest dobrą spółką na hossę. Kojarzona będzie z dywidendą, stabilnymi wynikami i dużymi nakładami inwestycyjnymi. Wysoka cena IPO oraz brak potencjału długoterminowego sprawia, że po debiucie zarządzający sprzedadzą walory.
CAPITAL PARK
JAN MOTZ
Spółka zapowiada realizację dużych projektów inwestycyjnych. Mimo to zarządzający różnią się w ocenie jej perspektyw. Dla jednych cena akcji nie jest wygórowana i nawet jeśli kurs zyska zaraz po debiucie 10 proc., to wciąż zostanie sporo przestrzeni na dalsze zwyżki. Optymiści będą więc dokupować akcje. Dla pesymistów wycena jest wysoka, a zapowiadane projekty — obarczone dużym ryzykiem prawnym i operacyjnym, dlatego zaraz po debiucie sprzedadzą akcje.
ELEMENTAL HOLDING
PAWEŁ JARSKI
Niewielu zarządzających interesuje się spółką z branży recyklingu. Większość z nich w ogóle nie spotkała się z zarządem firmy i nie ma z nią żadnych planów inwestycyjnych. Tylko nieliczni zadeklarowali, że jeśli kupią akcje, to przy 10-procentowym wzroście w debiucie od razu pozbędą się ich z portfela. Głównym powodem jest wysoka wycena. Elemental Holding na GPW przenosi się z małego parkietu.