Warszawska giełda zagrać miała w tempie vivace nadanym przez rynki zachodnioeuropejskie. Spodziewaliśmy się Sinfonii Varsovia, a wybrzmiała kiepsko zgrana orkiestra uliczna. Wysłuchać mieliśmy całej opery, a skończyło się zaledwie na uwerturze. Na rynku obligacji zapowiadana bańka co prawda nie pękła, ale oczekiwana wielka hossa też nie nadeszła.
Przykrych doznań dostarczyli nam politycy, którzy ostro licytując w przedwyborczym wyścigu,dołowali — na przemian — notowania banków i firm energetycznych. Na ten nieudany występ polskich spółek nie chcieli patrzeć ani inwestorzy zagraniczni, ani krajowi gracze, a spadające indeksy (WIG spadł o 9 proc.) skutecznie przeszkadzały zarządzającym funduszami w pomnażaniu pieniędzy. Ostatecznie tylko co drugi posiadacz jednostek uczestnictwa zakończył 2015 r. z zyskiem. W niektórych przypadkach jednak wyjątkowo skromnym.
Misie grały pierwsze skrzypce
Honoru tej niewyszkolonej orkiestry broniły na szczęście maluchy i średniaki. Przeciętny zarobek w grupie funduszy inwestujących w małe i średnie spółki wyniósł 5,3 proc. Niekwestionowanym zwycięzcą kategorii został Noble Fund Akcji MiŚ, który zyskał 11,8 proc., dlatego tytuł mistrza akcji 2015 r. trafia do Tomasza Manowca (czytaj powyżej).
Siłą zaskoczył także Millennium Dynamicznych Spółek, który zdystansował konkurencję wynikiem 10,3 proc., a słabością rozczarował Metlife Akcji Średnich Spółek, tracąc 2,5 proc.
— Sukces tkwi w selekcji. Opłaciło się przeważenie w wybranych średnich spółkach, takich jak Ciech, Amica, Budimex, Neuca, CD Projekt, a także mniejszych firmach, jak Zetkama, Elektrotim, EuCO czy Bytom. Dodatkowo pewnym wsparciem była dywersyfikacja regionalna — dalsze zwiększenie na początku 2015 r. ekspozycji na rynki Europy Zachodniej — ujawnia Anna Otręba-Górecka, zarządzająca funduszami Millennium TFI. Średnia strata funduszy akcji uniwersalnych wyniosła 6,2 proc.
Na prawie 60 produktów w grupie zaledwie 12 wyszło nad kreskę, a najwięcej, bo 7,5 proc., dał zarobić Superfund Akcji. W tym czasie 5,9 proc. zyskał Investor Akcji, a aż 26,6 proc. stracił Novo Akcji, który do takiego wyniku psychicznie przygotowywał inwestorów przez cały rok, niemal co miesiąc zajmując ostatnie miejsce w tabeli.
— W 2015 r. weszliśmy z pełną` alokacją i dużym udziałem akcji z rynków Europy Zachodniej, w tym Niemiec i Hiszpanii. Sprzedaliśmy je jednak w miarę narastania problemów wokół Grecji w maju i czerwcu, zajmując równocześnie pozycję niedoważania w akcjach.
To pozwoliło nam obronić wynik w drugiej połowie roku. W selekcji skupiliśmy się na sektorze średnich spółek, gdzie duże zyski przyniosły akcje Ciechu, Kruka, Robyga czy Neuki. Unikaliśmy dużych spółek, choć i tu znalazła się pozycja wspomagająca wynik portfela — PKN Orlen — wylicza Łukasz Tokarski z Superfund TFI.
Obligacje z partią solo
— Na rynku obligacji skarbowych tworzy się bańka, dlatego lepiej omijać go szerokim łukiem — twierdził przed rokiem Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Ci, którzy nie wystraszyli się tych prognoz, mają umiarkowane powody do zadowolenia.
Wprawdzie nie stracili, ale kokosów też nie zbili, bo średnia stopa zwrotu w segmencie produktów dłużnych uniwersalnych oraz papierów skarbowych wyniosła odpowiednio 0,6 i 0,4 proc. Klienci PZU Papierów Dłużnych Polonez mogą zacierać ręce z zadowolenia. Fundusz kierowany przez Pawła Kowalskiego i Konrada Augustyńskiego powiększył portfele o 3 proc. — najwięcej w obu grupach. Dlatego to właśnie do nich trafia tytuł mistrza obligacji 2015 r. (czytaj powyżej). Z podium nie schodzi także KBC Portfel Obligacyjny, który dał zarobić 2,8 proc., oraz Ipopema Obligacji z wynikiem 2,1 proc.
Na drugim biegunie znalazł się Open Finance Obligacji, który stracił 1,9 proc. Bogdan Jacaszek z KBC TFI tłumaczy, że przeważającą część portfela stanowiły obligacje o stałym oprocentowaniu o długim terminie zapadalności. Spadek rentowności właśnie tych papierów sprzyjał wynikom na początku roku. Później pomogła aktywna alokacja, a następnie sprzedaż z zyskiem obligacji skarbowych. W 2016 r. już tak różowo nie będzie.
— Oczekujemy, że nastąpi umiarkowany spadek cen obligacji o stałym oprocentowaniu o średnim i długim terminie wykupu, a dochodowości krótkich papierów powinny pozostać na zbliżonym do obecnego poziomie. Istotny wpływ na zachowanie rentowności obligacji będzie miało opodatkowanie aktywów bankowych. Banki powinny zwiększyć zaangażowanie w papiery skarbowe, przy czym preferowane będą obligacje o krótkim terminie wykupu oraz o zmiennym oprocentowaniu — prognozuje Bogdan Jacaszek.
Zagranica dała popis
Najlepiej na ubiegłorocznym festiwalu wypadły giełdy europejskich krajów rozwiniętych, które pozwoliły zarobić funduszom średnio 7,3 proc., a lider: Pioneer Akcji Europejskich zyskał 8 proc. Ale prawdziwą gwiazdą został PZU Akcji Spółek Dywidendowych, który zapolował na zyski na... rynkach wschodzących, czyli tam, gdzie nikt o zyskach nawet nie marzył.
Efekt? Zarobił najwięcej spośród wszystkich funduszy na rynku, bo 18,9 proc. (czytaj powyżej). Na drugim biegunie, ze stratą przekraczającą 38 proc., znalazł się Quercus lev, który zgodnie ze strategią ma odzwierciedlać dwukrotność zmiany wartości indeksu WIG20. Eksperci przekonują, że Europa Zachodnia, wspierana przez luzowanie ilościowe w polityce pieniężnej Europejskiego Banku Centralnego, nadal będzie oferować w 2016 r. najwięcej okazji do zarobku. Rajd kontynuować ma także giełda w Japonii, której pomagać ma coraz lepsza kondycja notowanych tam spółek.
— Preferowane rynki to Europa i Japonia. Uważamy, że tamtejsze akcje będą wspierane poprzez rosnący poziom marż, pozytywne otoczenie gospodarcze oraz politykę banków centralnych — mówi Jacek Grel, zarządzający funduszami BZ WBK TFI.
CO DALEJ
GPW nie będzie rozpieszczać inwestorów
ŁUKASZ TOKARSKI, zarządzający funduszami Superfund TFI
Ten rok może być równie trudny dla polskiego rynku jak ubiegły. Spółki, szczególnie duże, pozostają pod presją czynników politycznych. W przypadku firm energetycznych obserwujemy coraz to nowe zapowiedzi o zmianie priorytetów przeznaczania zysku z dywidendy na inne cele, co musi znaleźć odzwierciedlenie w wycenie. Banki i handel zostały właśnie objęte podatkiem „bo za dużo zarabiały”. Niskie ceny surowców uderzają w KGHM czy Bogdankę, stwarzają jednak ciągle względnie korzystne warunki dla PKN Orlen. Karuzela kadrowa w spółkach z udziałem skarbu państwa jest tu jednak źródłem sporego ryzyka co do ciągłości i konsekwencji realizacji strategii. Na dziś należy przeważać w portfelu raczej akcje sektora mniejszych i średnich spółek z dominującym prywatnym akcjonariuszem — tych nie brakuje w indeksach mWIG40 i sWIG80. Radzę jednak dość konserwatywnie podchodzić do ich wyceny. Po kilku latach globalnej hossy wyceny akcji są dalekie od poziomów, które można uznać za okazyjne, i perturbacje w Chinach mogą się okazać pretekstem do głębszej globalnej korekty.
CO DALEJ
Rynek obligacji zmienny pozostanie
KONRAD AUGUSTYŃSKI, PAWEŁ KOWALSKI, zarządzający z TFI PZU
Rok 2016 będzie bardzo podobny do ubiegłego. Zarówno dane dotyczące wzrostu gospodarczego, jak i inflacji będą raczej rozczarowywać, tak jak w ostatnich latach. W centrum uwagi raz będzie Fed, który wydaje się oceniać stan amerykańskiej gospodarki lepiej niż rynek, przez co spodziewa się większej skali zacieśniania. Innym razem uwaga inwestorów skupi się na EBC i BoJ, które usilnie walczą z mizernym wzrostem gospodarczym i uporczywą presją deflacyjną. Nie należy też zapomnieć o problemach niektórych krajów wschodzących, które również mogą wstrząsać rynkami, jak w Chinach na początku stycznia. Z czynników lokalnych najistotniejsze będą ewentualne zmiany w polityce monetarnej, prowadzonej przez nowo wybraną Radę Polityki Pieniężnej, oraz w dalszej części roku sytuacja fiskalna. Czy wpływy z nowych podatków i planowane działania owocujące lepszą ściągalnością podatków będą zgodne z planami nowego rządu i pokryją wydatki zapowiedziane jeszcze w czasie kampanii wyborczej? Na takim rynku jedynie aktywne strategie zarządzania dają nadzieję na przyzwoity zarobek.
FUNDUSZ ROKU
PZU Akcji Spółek Dywidendowych
Piotr Bień, zarządzający funduszem
Przejmując w 2015 r. zarządzanie funduszem wspólnie z Rochem Pietroniem, postawiliśmy na agresywną politykę inwestycyjną, polegającą na wysokim stopniu koncentracji portfela, w myśl słów Warrena Buffetta: „szeroka dywersyfikacja jest wymagana tylko wtedy, gdy inwestorzy nie rozumieją, co robią”. Za wynik funduszu odpowiadają w dużej mierze zakłady na 25-35 spółkach. Odchylenie od benchmarku jest znaczne — poszczególne pozycje stanowią nawet po 4-5 proc. aktywów funduszu. Przyjęliśmy również aktywną strategię zarządzania ryzykiem, polegającą na szybkim zamykaniu pozycji przynoszących straty. W ubiegłym roku postawiliśmy na spółki spoza WIG20. Do inwestycji z najwyższymi stopami zwrotu możemy zaliczyć: Kernel, CI Games, Puławy, PKN Orlen. Mimo skoncentrowanej polityki inwestycyjnej fundusz nie pozostaje funduszem dywidendowym tylko z nazwy. Co najmniej połowa portfela to spółki regularnie dzielące się zyskiem z akcjonariuszami lub mające zacząć wypłacać dywidendę w najbliższej przyszłości.
MISTRZ AKCJI
Tomasz Manowiec
zarządzający funduszem Noble Fund Akcji Małych i Średnich Spółek
W trakcie całego roku utrzymywałem w funduszu pełne zaangażowanie w akcje, więc wynik znacznie lepszy od benchmarku jest w całości zasługą selekcji spółek. W związku z dobrymi perspektywami dla polskiej gospodarki bardzo mocno postawiłem na firmy nastawione na konsumpcję prywatną — segment handlu detalicznego, restauracje, hotelarstwo i turystyka. Dużą pozycję stanowił również sektor chemiczny oraz wybrane spółki przemysłowe. Dodatkowo w trakcie roku, wraz z rosnącym ryzykiem wokół sektora, do minimum ograniczyłem ekspozycję na banki. W końcówce natomiast przeważałem branżę nieruchomości i mediów. Warto dodać, że jednocześnie w funduszu zredukowane zostało ryzyko poprzez mniejsze aktywne pozycje i praktyczny brak transakcji na kontraktach. Pozytywnie na wynik wpłynęły też wybrane akcje zagraniczne, które stanowiły kilka procent aktywów.
MISTRZOWIE OBLIGACJI
Konrad Augustyński, Paweł Kowalski
zarządzający funduszem PZU Papierów Dłużnych Polonez
3% Stopa zwrotu w 2015 r.
Ubiegły rok różnił się zdecydowanie od kilku poprzednich lat. Tak jak wcześniej, największe banki centralne starały się pobudzać wzrost gospodarczy, osłabiając własną walutę i luzując politykę monetarną, tak tym razem Fed miał iść pod prąd — i jak się okazało, ostatecznie w grudniu poszedł. Rynkom towarzyszyła zatem zmienność — raz grały pod dyktando zacieśniania polityki przez rezerwę federalną, innym razem pod zwiększanie programu luzowania przez Europejski Bank Centralny czy Bank Japonii. Istotna była więc ocena globalnej sytuacji makro, wyczucie nastrojów na rynku i aktywne dostosowywanie się do zmian. Czynniki lokalne wagi nabrały dopiero pod koniec roku, gdy Sejm pracował na podatkiem bankowym. Choć zarządzanie alokacją (terminem wykupu) było kluczem do sukcesu, to nie można zapomnieć również o odpowiednim doborze lokat. Już od dawna dywersyfikujemy inwestycje poprzez aktywność na rynkach dłużnych w Europie Środkowej i Wschodniej, a w tym roku aktywnie zarządzaliśmy też pozycją walutową. Choć umocnienie dolara było powszechnie oczekiwane, mało który zarządzający starał się ten trend wykorzystać.


