Młode TFI, żeby przebić się do sieci dystrybucji muszą walczyć o wyniki. Nie zawsze jednak w ocenie nadzorcy rynku ta bitwa jest uczciwa i bezpieczna dla klientów. Niedawno Copernicus Capital TFI dostało 0,7 mln zł kary za przekraczanie limitów inwestycyjnych oraz niewdrożenie procedur mierzenia i monitorowania ryzyka w latach 2010-13. Mimo że posiadacze jednostek uczestnictwa ukaranego funduszu Copernicus Papierów Korporacyjnych nie mogą mieć powodów do narzekania, bo ich zyski z roku na rok rosną jak na drożdżach, to jednak sposób, w jaki fundusz je osiąga, powinien skłonić do refleksji. W 2011 r. fundusz zarobił 9,1 proc., niemal dwukrotnie więcej niż średnia w grupie, a w 2012 r. zyskał prawie 7 proc., przy średniej 4,5 proc. Duża rentowność portfela wynika z wysokiej koncentracji na wybranych papierach. Na koniec czerwca tego roku udział niektórych obligacji przekraczał 5 proc. aktywów, a w skrajnych przypadkach nawet 15 proc.




Wśród typów inwestycyjnych nie zabrakło obligacji firm o wątpliwej kondycji finansowej, jak papiery dłużne Ganta czy Advadisu. W czerwcowym sprawozdaniu Copernicusa Akcji Dywidendowych możemy natomiast przeczytać, że fundusz przekraczał limity koncentracji i nie stosował się do statutowych zapisów dotyczących wymaganego poziomu zaangażowania portfela (minimum 60 proc.) w akcje spółek z indeksu WIGdiv.
Zarządzający okazji do zarobku wolał szukać gdzie indziej i wyszedł na tym całkiem nieźle, bo fundusz zarobił w tym roku już grubo ponad 40 proc., przy średniej 12 proc. Przypadek Copernicusa nie jest jednak odosobniony. Ryzykowne zakłady z rynkiem, przekraczanie limitów inwestycyjnych czy nieprzestrzeganie zapisów statutowych staje się domeną funduszowych „młodzieńców”.
Diabeł tkwi w szczegółach
Utworzony w maju 2012 r. Eques Pieniężny, zyskał w tym roku 5,2 proc., czyli dwa razy więcej niż przeciętnie jego rywali. Dobre wyniki przyciągają jak magnes. Aktywa funduszu jeszcze na koniec czerwca nie przekraczały 1 mln zł, a dziś są sześciokrotnie wyższe. I nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że ponad 70 proc. portfela zarządzający ulokował w obligacjekorporacyjne. A zgodnie z klasyfikacją Analiz Online i informacjami dostępnymi w karcie produktu, jest to fundusz o najniższym profilu ryzyka (w siedmiostopniowej skali), zaliczany do grupy pieniężnych i gotówkowych. Przy takiej konstrukcji portfela nietrudno pobić benchmark, którym jest trzymiesięczna stawka WIBOR. Dodatkowo fundusz deklaruje w prospekcie, że co najmniej 50 proc. aktywów będzie lokował w papiery wartościowe z terminem wykupu do jednego roku. Tymczasem wartość takich inwestycji na koniec czerwca wynosiła 48,7 proc. Selekcja obligacji firm na pierwszy rzut oka nie budzi zastrzeżeń. Niejednokrotnie jednak pojedyncze papiery stanowią powyżej 5 proc. aktywów, a w portfelu nie brakuje ryzykowniejszych zakładów, takich jak Vedia, czy Milmex Systemy.
— Vedia miała chwilowy problem finansowy, ale ostatecznie papiery z czerwca wykupiła, płacąc odsetki karne. Spółka Milmex Systemy nie wykupiła jeszcze papierów z sierpnia — tłumaczy Emil Szweda z obligacje.pl.
Tomasz Korab, wiceprezes Eques TFI tłumaczy, że zapisy statutowe są przestrzegane, a to, że portfel zbudowany został z obligacji przedsiębiorstw wynika z… koniunktury.
— Nie widzimy obecnie wartości w obligacjach skarbowych, które, jak ostatnie lata pokazały, mogą być ryzykowniejsze od korporacyjnych. Karta produktu pokazuje, jakie papiery trafiają do portfela funduszu. Klient ma świadomość, w co inwestuje — zapewnia Tomasz Korab.
Na podwójnym gazie
Kurs akcji PZ Cormay zwyżkował w 2011 r. o 172 proc. Nie dziwi więc, że Total FIZ, który 17 proc. portfela ulokował w walory tej firmy, zarobił w tym czasie 38 proc. Tegoroczne wyniki już nie napawają optymizmem. Cormay stracił 22 proc., a fundusz jest prawie 10 proc. pod kreską. O ile jednak tak agresywne zakłady z rynkiem można wybaczyć funduszowi zamkniętemu, który dodatkowo ma charakter absolutnej stopy zwrotu, to tego rodzaju „dopalacze” w funduszach otwartych są niezgodne z prawem. Przepisy ustawy pozwalają funduszowi otwartemu maksymalnie 10 proc. aktywów ulokować w jeden papier. Tymczasem Eques Akcji na koniec czerwca miał 14 proc. portfela w akcjach spółki Uboat Line notowanej na New Connect. Walory firmy zwyżkowały w tym roku ponad 1000 proc., a fundusz zarobił prawie 38 proc. Podkręcanie kursów małych i niepłynnych spółek, poprzez regularne dokupywanie ich akcji, to dosyć częste zjawisko na krajowym rynku. Zdarza się też tak, że klienci jednego funduszu „sponsorują” wyniki drugiego. A dzieje się tak wtedy, gdy zarządzający najpierw składa zlecenie, np. kupna akcji, a dopiero potem dokonuje decyzji, na który fundusz zaksięgować transakcję. Jeśli okaże się zyskowna, to papier trafia do portfela produktu, który TFI chce promować. Straty księgowane są na portfelach, gdzie wyniki i tak są słabe.