Odejście Michała Cichosza i Tomasza Piotrowskiego może być problemem dla Skarbca TFI, zwłaszcza w przypadku funduszu Skarbiec Spółek Wzrostowych, który miał dobre i powtarzalne stopy zwrotu, na co składał się wyjątkowy i autorski charakter produktu. Może być zatem ciężko z utrzymaniem dotychczasowej jakości tego rozwiązania — mówił w sierpniu Michał Duniec, szef Analiz Online, firmy badającej rynek funduszy inwestycyjnych. Nie pomylił się. Flagowy produkt giełdowego TFI stracił we wrześniu prawie 5 proc. — najwięcej z grupy funduszy akcji rynków wschodzących.

Niewiele lepiej wypadł w tym czasie Skarbiec III Filar, który stracił 2,4 proc., podczas gdy średnia w grupie wyniosła minus 0,9 proc. Marek Rybiec, prezes Skarbca TFI, przekonuje, że za wrześniowe wyniki odpowiadają jeszcze Michał Cichosz i Tomasz Piotrowski. Z naszych informacji wynika jednak, że obaj specjaliści utracili pełnomocnictwa do zarządzania portfelami z początkiem września i od tego czasu nie mieli realnego wpływu na proces inwestycyjny. Efekty tych zmian nie napawają optymizmem, choć gwoli sprawiedliwości przyznać trzeba, że rynek był wyjątkowo wymagający w tym czasie.
— Wyniki zarówno Skarbca Spółek Wzrostowych, jak i Skarbca III Filar wypadają słabo na tle grupy porównawczej. Koniunktura rynkowa wyjątkowo nie sprzyjała, ale w tle są jednak również zmiany zarządzających, które z pewnością nie pomogły w tak trudnym okresie — mówi Marcin Różowski, starszy analityk Analiz Online.
Specjalista z Analiz Online przypomina, że w 2012 r. TFI Allianz Polska miało spore kłopoty po odejściu kilku osób z zespołu inwestycyjnego, gdzie dominował autorski styl zarządzania, a wyjście na prostą zajęło kilka miesięcy. Z drugiej strony, gdy z TFI PZU rok temu rozstawał się Marcin Szuba, twórca sukcesu PZU Energia Medycyna Ekologia, zmiany były płynne. Zespół został szybko uzupełniony, a niektórzy inwestorzy zmiany mogli w ogóle nie zauważyć.
— Gdy następuje zmiana na tak kluczowym stanowisku jak lider portfela, inwestorom musi się jednak zapalić lampka ostrzegawcza. Potwierdzeniem, że sprawy niekoniecznie mają się dobrze, jest najczęściej słabsze zachowanie funduszu, np. gdy wcześniej solidny produkt wyraźnie traci do średniej rynkowej. To może być zbieg okoliczności, ale historia pokazuje, że lepiej zakładać negatywny scenariusz — podpowiada Marcin Różowski.
Niektórym klientom Skarbca Spółek Wzrostowych lampka ostrzegawcza już się zaświeciła — we wrześniu z jego portfela odpłynęło prawie 20 mln zł, a aktywa zmniejszyły się do 390 mln zł. Sytuacja wkrótce może się jednak poprawić, bo z początkiem października osierocone fundusze dostały ojców zastępczych: Bartosza Szymańskiego, związanego z firmą od pięciu lat, oraz Pawła Gierczaka, który w Skarbcu pracuje od roku. Z informacji „Pulsu Biznesu” wynika również, że niebawem szeregi wzmocnić ma też Karol Godyń, dziś związany z BPH TFI.