Nawet 50 proc. będą stanowić akcje zagraniczne w portfelu Allianza Selektywnego — towarzystwo kierowane przez Jarosława Skorulskiego zdecydowało się na zmianę polityki inwestycyjnej. Od tej pory fundusz będzie poszukiwał zysków nie tylko na GPW, ale także m.in. w Rosji, Turcji czy USA. To nie wyjątek na krajowym rynku.

Zarządzający funduszami akcji polskich coraz częściej korzystają z zagranicznych „dopalaczy”, bo warszawska giełda staje się dla nich mało atrakcyjna. Na koniec grudnia 2012 r. średnie zaangażowanie tego rodzaju produktów w walory spółek zagranicznych wynosiło ponad 10 proc., a w przypadku ośmiu przekraczało 20 proc. W tym roku geograficzna dywersyfikacja ratuje fundusze przed poważnymi stratami.
W poszukiwaniu alternatywy
WIG od początku roku zanurkował o ponad 5 proc., a Investor Akcji stracił „zaledwie” 1,5 proc. Zarządzający Maciej Chudzik uratował portfel przed większą przeceną, inwestując najwięcej, bo ponad 30 proc. aktywów za granicą — głównie w Austrii, Niemczech, Holandii i na Węgrzech. W ubiegłym roku inwestycja w spółki zagraniczne przyniosła mu ponad 22 proc. zysku, czyli o prawie 5 pkt proc. więcej od średniej w grupie.
— Wynika to z mojej znajomości tych rynków i spółek, atrakcyjności inwestycyjnej wybranych przedsiębiorstw, jak i kwestii regulacyjnych — nie możemy na razie inwestować bezpośrednio, np. w Turcji, a ja wolę kupować spółki, a nie cały rynek, np. poprzez ETF — mówi Maciej Chudzik z Investors TFI.
Specjalista tłumaczy, że tak duże zaangażowanie na rynkach zagranicznych wynika m.in. z braku wiary w fundamenty dużych polskich spółek oraz niskiej płynności na GPW.
— Za granicą płynność, w tym nawet małych spółek, jest większa niż w Polsce — łatwiej wyjść z inwestycji w niemiecką spółkę niż w polską. Jeśli popatrzymy na skład WIG20, to widzimy, że jest on raczej „ciężki”. Co ma rosnąć? Energetyka — przy spadających cenach prądu; banki — przy spadających stopach i niskim wzroście PKB, Eurocash — na wyśrubowanych wskaźnikach, TPSA — zawodząca inwestorów w sprawie podstawy swojej wyceny, czyli dywidendy? W takim otoczeniu warto zapewnić inwestorom alternatywę w postaci ciekawych pozycji za granicą i ciekawych małych i średnich w Polsce — dodaje Maciej Chudzik.
Ze specjalizacją lub bez
Fundusz z oferty Investors TFI nie jest jedynym, który na inwestycji za granicą wygrywa z rynkiem. Od lat po tego rodzaju „dopalacze” sięgają fundusze Arki i Avivy. Ten pierwszy preferuje Turcję, gdzie w 2012 r. można było zarobić krocie, a drugi specjalizuje się w spółkach austriackich.
Oba w tym roku wypadają lepiej od benchmarków, ale to Aviva Investors Polskich Akcji wychodzi na plus, zyskując 3 proc., podczas gdy rywale tracą średnio 2,8 proc. Na koniec grudnia udział zagranicznych akcji w jego portfelu przekraczał 28 proc., a stopa zwrotu za 2012 r. była o 6 pkt proc. lepsza od średniej w grupie. Credit Agricole Akcyjny, zarządzany przez BZ WBK TFI, który za granicą ulokował ponad 26 proc. aktywów, traci w tym roku 1,6 proc. ING Selektywny zysków szuka m.in. w USA, Turcji, Rumunii, Estonii, Austrii i Niemczech, gdzie ma ulokowane prawie 22 proc. portfela.
— Stawiamy na selekcję spółek. Dotyczy to zarówno części krajowej, jak i zagranicznej. Największe znaczenie mają dla nas atrakcyjne wyceny, lepsze perspektywy zysków i wyższe dywidendy. Struktura portfela na koniec roku wynikała zatem z przekonania, że te czynniki na rynkach Turcji, Austrii i Rumunii były bardziej obiecujące — tłumaczy Marcin Szortyka, zarządzający funduszami ING TFI.
Jednak o ile w tym roku ta selekcja pozwoliła ograniczyć straty do 0,6 proc., to już w ubiegłym nie przyniosła kokosów. ING Selektywny zyskał w 2012 r. zaledwie 9,3 proc., podczas gdy rywale zarobili średnio 17 proc., a WIG zwyżkował o 26 proc.
Mały nie wszystko może
Wśród funduszy akcji polskich o najmniejszym, nieprzekraczającym 1 proc. zaangażowaniu na rynkach zagranicznych, znaleźli się ubiegłoroczni debiutanci, m.in. Altus Akcji czy Agio Agresywny. Jak tłumaczy Marcin Różowski, analityk Analiz Online, jest to spowodowane wielkością portfela.
— Żeby inwestycja na zagranicznych giełdach miała sens, fundusz musi mieć duże aktywa. Młode fundusze mają małe portfele, stąd ich możliwości lokowana kapitału na rynkach zagranicznych jest ograniczone — uważa Marcin Różowski.
To nie przeszkadza jednak w biciu rywali. Altus jest dziś ponad 6 proc. nad kreską, drugi ograniczył straty do 2,6 proc. Zdecydowanie gorzej na braku dywersyfikacji regionalnej wychodzi natomiast Novo Akcji, zarządzany przez Krzysztofa Stępnia, który stracił w tym roku 7,6 proc., a w ubiegłym był o ponad 6 pkt proc. gorszy od średniej.