Zasilacze awaryjne ewoluują powoli

Marcin Złoch
opublikowano: 2002-07-03 00:00

PS-y — urządzenia mające zagwarantować ochronę infrastruktury IT przed zagrożeniami pochodzącymi z sieci energetycznej — nie ulegają gwałtownym przemianom technologicznym. Są wzbogacane o nowe funkcje, ale główne typy urządzeń i ich konstrukcja pozostaje bez zmian.

W ostatnich latach komputery wraz z podłączanymi do nich urządzeniami peryferyjnymi, takimi jak drukarki, skanery czy modemy stały się podstawowymi narzędziami pracy. Wszystkie urządzenia wchodzące w skład firmowej infrastruktury IT wymagają zasilania z sieci energetycznej. Więc ich działanie może być narażone na zakłócenia, takie jak np. obniżenie, skok lub brak napięcia, pochodzące z tej sieci. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do uszkodzeń infrastruktury komputerowej i utraty przechowywanych danych. Aby wyeliminować problemy związane z wahaniami napięcia, skonstruowano zasilacze awaryjne, zwane UPS-ami (Uninterruptible Power System). Obecne na rynku urządzenia tego rodzaju dzielą się na trzy zasadnicze grupy, różniące się liczbą eliminowanych zakłóceń. Najprostsze modele reprezentują grupę off-line, zwaną też stand by. Nieco bardziej zaawansowane UPS-y zalicza się do kategorii line-interactive, a najbardziej rozwiniętymi rozwiązaniami w tej dziedzinie jest sprzęt klasy on-line. Wybór konkretnego rozwiązania zależy głównie od tego, czy użytkownik chce zabezpieczyć pojedynczy komputer biurkowy, serwer, małą czy dużą sieć. Trzeba także zwrócić uwagę, jakie konkretnie problemy z napięciem występują w danym przypadku.

— W przeszłości klienci decydowali się na zakup UPS-a w celu zabezpieczenia sprzętu informatycznego przed awarią, związaną z przerwą w dostawie energii. Teraz sytuacja uległa zmianie. Klienci mają na celu zapewnienie ciągłego działania sprzętu i aplikacji. Łączę to ze wzrostem świadomości informatycznej. Potwierdza to również fakt, że obecnie standardem jest wykorzystywanie UPS-ów do ochrony serwerów. Z moich obserwacji branży elektronicznej wynika, że ponad 90 proc. tego typu maszyn jest zabezpieczone. Dedykowane UPS-y ma także co dziesiąty pecet — uważa Tomasz Starzec, dyrektor firmy APC Polska.

Zasilacze awaryjne są zaliczane do infrastruktury informatycznej. Jednak ich rozwój nie jest tak dynamiczny, jak to ma miejsce w przypadku np. komputerów osobistych czy drukarek. W grupie zasilaczy przeznaczonych do obsługi pojedynczych stanowisk lub niewielkich sieci, producenci kładą nacisk głównie na minimalizację cen. Urządzenia praktycznie nie zmieniają się, owszem dodawane są np. złącza USB czy nowe obudowy. Tak jak w wielu dziedzinach techniki, najszybszy rozwój następuje w grupie największych urządzeń, przeznaczonych do ochrony najważniejszych elementów informatycznych w firmach.

— Konstrukcja zasilaczy awaryjnych zmienia się w segmencie urządzeń obsługujących najwyższe moce, czyli na poziomie powyżej 10 kVA. Tu zaczynają pojawiać się coraz częściej konstrukcje beztransformatorowe. Klienci decydują się na zakup tego typu maszyn, bo są lżejsze i zajmują mniej miejsca przy porównywalnej cenie. Wydajność tych urządzeń jest wyższa, bo nie mają dodatkowych elementów zużywających energię, jakimi są transformatory — uważa Tomasz Wojda, lider produktu UPS w firmie BPS, sprzedającej urządzenia Powerware.

Ewolucja UPS-ów odbywa się na dwóch płaszczyznach: elektrycznej oraz funkcjonalnej. Coraz powszechniejsze staje się wykorzystywanie protokołu SNMP, umożliwiającego zarządzanie urządzeniem przez administratora sieci komputerowej.

— Coraz większego znaczenia nabierają możliwości komunikacyjne UPS-ów. Kiedyś zasilacze były częścią infrastruktury elektrycznej, dziś stają się integralnym fragmentem sieci informatycznej. Możliwe jest ich zdalne konfigurowanie, testowanie i automatyczne powiadamianie o awariach. Opcjonalna karta umożliwia zdalne zarządzanie, również przez Internet — wylicza Tomasz Starzec.

Zasilacze awaryjne, oprócz możliwości zarządzania z centralnego punktu w firmie, coraz powszechniej przejmują wzorce rozwoju z innych segmentów rynku IT. Widoczny staje się, obecny na rynku serwerów i macierzy dyskowych, trend do centralizacji. Zamiast wielu UPS-ów użytkownicy decydują się na ochronę przed zagrożeniami płynącymi z sieci energetycznej z jednego miejsca.

— W największych firmach, szeroko wykorzystujących informatykę, widoczna jest tendencja do integracji zasobów zgromadzonych na wielu serwerach. Ten sam trend można dostrzec w UPS-ach. Zamiast obsługujących poszczególne stanowiska robocze systemów zasilających, użytkownicy coraz częściej decydują się na zastąpienie rozproszonych zasilaczy, jednym dużym UPS-em. Nowe urządzenia przeważnie są konstrukcjami skalowalnymi, czyli umożliwiającymi rozbudowę. Ta cecha przeszła z macierzy dyskowych i serwerów na UPS-y. Według mnie, jeżeli system IT ma być skalowalny, to zasilacz również — uważa Tomasz Starzec.

Urządzenia typu UPS są przeznaczone do eliminowania zakłóceń napięcia, a nie podtrzymywania go w przypadku awarii sieci. Dlatego też kompletna infrastruktura zabezpieczająca przed zagrożeniami pochodzącymi z sieci energetycznej składa się z zasilaczy awaryjnych typu UPS oraz agregatów prądotwórczych. Pierwsze podtrzymują pracę komputerów zaledwie przez okres od kilkunastu do kilkudziesięciu minut od zaniku napięcia w sieci energetycznej. Drugie mogą działać bez ograniczeń czasowych, jednak włączają się z takim opóźnieniem, że komputery zdążą już przerwać pracę.

— Agregaty przeznaczone są dla największych rozwiązań, dla dużych sieci lub całych budynków. W razie przerwy w dostawie energii można wykorzystywać je jako alternatywę dla dużych baterii, utrzymanie których powoduje dodatkowe koszty. Zależnie od rodzaju baterii, temperatury otoczenia i warunków ich pracy, należy je wymieniać po 3-4 lub 7-8 latach, a agregat kupuje się raz i później wymaga on tylko zakupu paliwa, zapewniając w zasadzie nieograniczony czas podtrzymywania — przekonuje Tomasz Wojda.

Okiem eksperta

Urządzenia energetyczne, jakimi są zasilacze awaryjne, popularnie zwane UPS-ami, zmieniają się powoli. Maszyny tego typu osiągnęły już wysoki poziom zaawansowania technologicznego. Rozwój UPS-ów wymusza kilka czynników. Jednym z nich jest presja rynku, który oczekuje coraz tańszych rozwiązań. Jednak są to uproszczenia konstrukcyjne, zmniejszające cenę, ale nie powodujące zmniejszenia jakości i użyteczności. Podobnie jak z pecetami wpływa na to masowa produkcja. Innym czynnikiem mogącym mieć wpływ na rozwój zasilaczy jest ustawodawstwo UE, dotyczące ochrony środowiska oraz emisji i odporności na zakłócenia elektromagnetyczne. Ze względu na zapowiedź wejścia w życie tych norm urządzenia staną się bardziej skomplikowane. Ważną tendencją jest świadomość ochrony danych. Średnio raz na rok w sieci może zdarzyć się napięcie od 1 do 5 kV powodujące zniszczenie sprzętu i utratę zawartości baz danych. Aby tego uniknąć firmy mające rozbudowane środowisko informatyczne zabezpieczają swoje zasoby UPS-ami. Według mnie, w najbliższym czasie, nowym rynkiem dla zasilaczy będą gospodarstwa domowe, w których coraz częściej wykorzystywane są urządzenia, których nie należy wyłączać, np. alarmy czy sterowanie ogrzewaniem.

dr inż Cezary Worek adiunkt w Katedrze Elektroniki AGH w Krakowie.