Zaskakujący start Proamy

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-01-25 00:00

Po roku od startu firma nie dokłada już do sprzedaży polis. Jednak na pierwszy zysk jeszcze musi poczekać

Kiedy rok temu Proama ruszała ze sprzedażą pierwszych polis komunikacyjnych, mało kto sądził, że w pierwszym roku uda jej się pozyskać tak dużą liczbę klientów. Tymczasem ubezpieczyciel szturmem wdarł się na rynek. Sprzedał już ponad ćwierć miliona polis.

Mimo dobrego startu Proama będzie musiała jeszcze poczekać na pierwsze zyski. Robert Sokołowski, szef ubezpieczyciela, ocenia, że do ich osiągnięcia potrzebne jest zdobycie 500-800 tys. klientów. Na razie ma ich 250 tys.
Mimo dobrego startu Proama będzie musiała jeszcze poczekać na pierwsze zyski. Robert Sokołowski, szef ubezpieczyciela, ocenia, że do ich osiągnięcia potrzebne jest zdobycie 500-800 tys. klientów. Na razie ma ich 250 tys.
None
None

— Nasza strategia pozyskiwania bezszkodowych klientów okazała się trafna — cieszy się Robert Sokołowski, szef Proamy.

Dzięki niej, ubezpieczyciel po pierwszym roku działalności może chwalić się nie tylko liczbą sprzedanych polis, ale także dodatnimi wskaźnikami szkodowości. Jak twierdzi Robert Sokołowski, Proama ma pozytywny wynik techniczny. To oznacza, że nie musi dokładać do sprzedawanych ubezpieczeń, a portfel, który przez rok zgromadziła, jest rentowny. W przypadku biznesu komunikacyjnego, w którym bardzo trudno o rentowność, to duży wyczyn.

— Na pierwsze zyski będziemy musieli jednak jeszcze poczekać. Trudno powiedzieć, jak długo, bo to zależy od naszego dalszego tempa rozwoju. Tak jak deklarowaliśmy podczas startu, by zarabiać, musimy osiągnąć odpowiednią skalę działalności, czyli mieć 500-800 tys. klientów — mówi Robert Sokołowski.

Jego zdaniem, bez osiągnięcia takiej wielkości koszty administracyjne oraz niezbędne inwestycje pochłoną wynik wygenerowany przez sprzedaż ubezpieczeń. W tym roku Proama ma na ten cel wydać kwotę podobną do ubiegłorocznej. Ile? Tego nie ujawnia. W grę wchodzą kwoty liczone w dziesiątkach milionów złotych. Dlatego też kluczowe znaczenie dla Proamy ma utrzymanie bazy klientów. To ma być główny cel ubezpieczyciela na ten rok. Nie dokonał znaczących zmian w taryfie, co oznacza, że będzie oferował dla bezszkodowych klientów jedne z najniższych stawek na rynku.

— W kwietniu lub w maju będziemy wiedzieć, jak zachowują się nasi klienci i czy nowa sprzedaż będzie generowała wzrost, czy też służyła do zasypywania dziury po utraconych polisach — mówi Robert Sokołowski.

Ten rok ma także dla Proamy stać pod znakiem wejścia w nowy segment produktowy. W pierwszej połowie roku firma wprowadzi do sprzedaży ubezpieczeniamieszkaniowe. Będzie je można kupić w kanale direct oraz w sieci multiagencji, współpracujących z Proamą. Ubezpieczyciel chciałby także wprowadzić produkty do banków. Liczy, że uda mu się wynegocjować w tym roku pierwsze umowy w tej sprawie.

— Możemy do banku dostarczyć każdy produkt majątkowy — deklaruje szef Proamy. Z uwagi na zmiany właścicielskie (w lipcu ubiegłego roku kupił ją od francuskiej Groupamy włosko-czeski Generali PPF Holding, a już w styczniu doszło do rozwodu i Włosi z Generali wykupią za 2,5 mld EUR Czechów z biznesu) Proama nie podaje na razie przypisu składki za 2012 r.

Jednak jeśli sięgnąć po dane Ubezpieczeniowego Funduszu Gwa-rancyjnego, ze sprzedaży samego komunikacyjnego OC firma mogła mieć ok. 70 mln zł przychodów na koniec trzeciego kwartału ubiegłego roku. Od początku roku Proama jest częścią czeskiego giganta Ceskiej pojistovny (należy do Generali PPF) i funkcjonuje na polskim rynku jako oddział tego towarzystwa.

Według Roberta Sokołowskiego, ma zabezpieczony dostęp do kapitału, niezbędnego do dalszego rozwoju. Według niego, czeska firma jest obecnie jednym z najlepiej skapitalizowanych ubezpieczycieli w Europie.

OKIEM EKSPERTA

Czapki z głów

WOJCIECH RABIEJ

ekspert ds. ubezpieczeń komunikacyjnych

Proama to bardzo dobrze poukładany i zarządzany biznes ubezpieczeniowy. Jeśli rzeczywiście po pierwszym roku działalności udało się jej osiągnąć dodatni wynik techniczny, jest to wyczyn, którego nikt wcześniej nie dokonał. Jednak należy pamiętać, że jest to oddział, więc nie raportuje do Komisji Nadzoru Finansowego i dokładnych wyników nie poznamy. Po stronie cenowej Proama rozsądnie buduje portfel. Niepokoić mogą tylko koszty akwizycji, które muszą być wysokie z uwagi na kwoty, które firma płaci pośrednikom za sprzedaż ubezpieczeń. Do nich należy doliczyć wysokie koszty marketingu. Jeśli rzeczywiście Proamie udało się odpowiednio połączyć obszary kosztów i cen polis, w tym roku ubezpieczyciel może dalej rosnąć.