Zaskoczenie: Irlandzki kubeł zimnej wody

jaz
opublikowano: 27-06-2008, 00:00

FAKTY

53,4 proc. biorących udział w referendum Irlandczyków opowiedziało się przeciw ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Postawiło to pod dużym znakiem zapytania przyszłość traktatu, bo muszą go zaakceptować wszystkie kraje członkowskie Uniii Europejskiej. Niektórzy brukselscy urzędnicy w przypływie emocji grożą Irlandii wstrzymaniem unijnych dotacji, a premier Brian Cowen ma poważny ból głowy. Na własne życzenie.

PRZYCZYNY

Ufny w powodzenie projektu rząd irlandzki uznał za oczywistość, że to, co wynegocjował, jest dla kraju najlepsze. Ale zapomniał przekonać obywateli. Kiedy zabrał się do kampanii informacyjnej, było za późno. Na wynik miało wpływ i to, że Irlandia czas najszybszego rozwoju ma za sobą, a groźba globalnego spowolnienia niepokoi też mieszkańców Zielonej Wyspy. A gdy niepokój, trudno o entuzjazm. O euroentuzjazm — w szczególności.

SKUTKI

Unia Europejska ma kłopot, bo traktat prędko nie wejdzie w życie. Irlandia ma kłopot, bo z cudownego dziecka Unii stała się jej czarną owcą. Można jeszcze raz zapytać Irlandczyków o zdanie, co czyni farsę z instytucji referendum. Można znów dokonać liftingu traktatu i rozpocząć nową procedurę ratyfikacyjną w UE. Można wreszcie wyjaśnić obywatelom Unii, o co w tych opasłych traktatach chodzi. To najtrudniejsze, najmniej prawdopodobne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: jaz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu