Zastrzyk z 50 mln zł

Tomasz Brzeziński
opublikowano: 2006-05-24 00:00

Szósty ubezpieczyciel majątkowy w Polsce dostanie kapitał, który pozwoli mu zdobyć duże kontrakty.

Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Cigna STU jest od kilku miesięcy jedną z sześciu firm ubezpieczeniowych austriackiego koncernu Wiener Städtische. Nowi właściciele (odkupili 63,1 proc. akcji od rodziny Gudzowatych) zobowiązali się dokapitalizować w tym roku spółkę kwotą 50 mln zł.

Zyski zostaną w spółce

Cigna STU potrzebuje kapitału w związku w dynamicznym rozwojem. W I kwartale 2006 r. jej przychody z polis wzrosły o 44 proc. do 108,4 mln zł, dzięki czemu awansowała na szóstą pozycję w rankingu największych ubezpieczycieli majątkowych.

— W kwietniu utrzymaliśmy tempo rozwoju — twierdzi Jan Bogutyn, prezes TUiR Cigna STU.

Dlatego po raz pierwszy od kilku lat zarząd będzie proponował pozostawienie całego 9,32 mln zł zysku netto w spółce.

— W przeciwnym razie musielibyśmy przyhamować tempo rozwoju — mówi prezes.

Na koniec I kwartału tzw. pokrycie marginesu wypłacalności środkami własnymi wynosiło 105 proc., wobec 100 proc. przewidzianych w ustawie.

Skupowanie udziałów?

Walne zgromadzenie ma się odbyć w czerwcu. Czy wówczas podwyższy kapitał o 50 mln zł?

— Dzisiaj jeszcze nie mam takiej pewności. Musimy uzgodnić ze wszystkimi akcjonariuszami, czy zechcą wziąć udział w emisji. Dlatego może być konieczne zwołanie kolejnego walnego — mówi szef Cigny STU.

Jest też inny powód. Wiener Städtische prowadzi rozmowy o odkupieniu akcji od reszty dużych udziałowców: EuRoPol Gazu (15,82 proc. akcji) oraz Gas Trading (13,85 proc.).

— To nie są inwestorzy branżowi. Inna sprawa, że EuRoPol Gaz ma dobre wyniki, więc nie musi sprzedawać akcji, być może zrobi to Gas Trading — twierdzi Jan Bogutyn.

Prezes chce, by w spółce na razie ze względu na markę pozostał jeszcze amerykański ubezpieczyciel Cigna Global Holdings.

Pieniądze są Cignie STU potrzebne, bo wysokie wymagania kapitałowe, jakie stawiają brokerzy przy ubezpieczaniu majątku firm, wcześniej często eliminowały ją z dużych przetargów.

— Szacuję, że z tego powodu mogliśmy tracić nawet 30 mln zł przypisu rocznie — mówi prezes.

Większość pieniędzy z emisji trafi na lokaty, dzięki czemu spółka będzie mogła stanąć w szranki z PZU, Wartą czy Ergo Hestią.

— Część przeznaczymy na unowocześnienie systemu informatycznego. Nie planujemy rozbudowy sieci sprzedaży, bo mamy wystarczającą liczbę oddziałów — mówi prezes Cigny STU.

Według niego, spółka zbierze w tym roku 450 mln zł składek i zarobi netto 15 mln zł. Wzmocnienie pozwoli na wypłatę dywidendy w 2007 r.