Zatrzymanie Filipiaka pod lupą

Mariusz Zielke
15-04-2008, 06:58

Czy prezes Comarchu będzie kolejnym Kluską, Modrzejewskim, Wąsaczem? Sprawdzą to... urzędnicy

Resort sprawiedliwości poprosił o wyjaśnienia, a prokuratura bada zasadność sobotniego zatrzymania prezesa Comarchu.

Nie cichnie burza wokół szefa Janusza Filipiaka. Prokuratura wszczęła wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, czy słusznie zatrzymano w sobotę prezesa i głównego akcjonariusza Comarchu i jednocześnie szefa klubu sportowego Cracovia. Wyjaśnienia sprawy zażądał minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski. RMF FM podało, że jest gotów przeprosić prezesa, jeśli padł ofiarą nadużycia władzy.


Lawina nie ruszyła
Kurs akcji Comarchu zniżkował przez całą poniedziałkową sesję kilka procent. Dzień zakończył na ponad 4-procentowym minusie, ale lawinowej wyprzedaży akcji nie było.

— Szczęśliwie inwestorzy mieli czas na przemyślenie sprawy i doszli do wniosku, że zarzuty są w gruncie rzeczy słabe, niezwiązane z działalnością firmy — komentuje jeden z analityków.

Prokuratura zarzuciła Filipiakowi pomocnictwo w antydatowaniu dokumentu do kontraktu z Pawłem Drumlakiem, byłym piłkarzem Cracovii, oraz łamanie jego praw pracowniczych. Zarzuty te zagrożone są karą więzienia do pięciu lat. Ale czy uzasadniają spektakularne zatrzymanie znanego przedsiębiorcy i profesora akademickiego, który nie ukrywał się i nie utrudniał pracy prokuratury?

— Takie same pytania nasuwały się prokuratorowi generalnemu, dlatego poprosiliśmy o wyjaśnienie sprawy — mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik ministra sprawiedliwości.

Prokuratura tłumaczyła, że zatrzymanie całego zarządu Cracovii było konieczne, bo chciała postawić zarzuty jednocześnie wszystkim podejrzanym i uniemożliwić uzgadnianie zeznań. Jednak sprawę znanego konfliktu klubu z Drumlakiem prokuratura bada już od kilku miesięcy. Wielokrotnie zajmowały się nią PZPN (z korzyścią dla Drumlaka) i media.

— Wszyscy podejrzani mogli więc ustalać do woli wersje zeznań. A prezesowi nie przedstawiono żadnych dowodów poświadczających winę, więc jakie było zagrożenie, że cokolwiek ujawni innym podejrzanym? — mówi osoba zbliżona do Cracovii.

Filipiak jest zaskoczony i oburzony.

— Sposób zatrzymania był niewspółmierny do zarzucanych mi oficjalnie przez prokuraturę czynów — zostałem zakuty w kajdanki na lotnisku i odwieziony do aresztu. Zatrzymanie odbyło się o godzinie 14.35 w sobotę, następnie przetrzymano mnie w areszcie i o 3.00 w nocy w niedzielę doprowadzono na przesłuchanie. Po przesłuchaniu, w trakcie którego nie przedstawiono mi żadnych dowodów mojej rzekomej winy, zostałem zwolniony o godzinie 6.00 nad ranem” — napisał Filipiak w oświadczeniu dla mediów.


Wszystko już było
Sprawa Filipiaka przypomina głośne zatrzymania Emila Wąsacza, Andrzeja Modrzejewskiego czy Romana Kluski. We wszystkich tych przypadkach decyzje śledczych okazały się niesłuszne lub niezgodne z prawem. Wpadek było zresztą więcej. Prokuraturze nie udało się nawet obronić zatrzymania Janusza Kaczmarka, byłego szefa MSWiA, któremu zarzucono składanie fałszywych zeznań w śledztwie w sprawie głośnej afery gruntowej. Sąd uznał, że jego zatrzymanie było bezzasadne. W tej samej sprawie prokuratura chciała zatrzymać Ryszarda Krauzego. Wiadomość o takim zamiarze spowodowała spadek kursów akcji wszystkich jego spółek — Krauze stracił na tej przecenie 0,5 mld zł. Okoliczności zmusiły go do sprzedaży najważniejszej firmy — Prokomu Software.

Bulwersująca była sprawa Jacka Turczyńskiego, byłego prezesa Poczty Polskiej, któremu zarzucono wzięcie łapówki. Relacja z zatrzymania i aresztu, jaką przekazał w 2003 r. posłom, jest szokująca.

„Pozbawiono mnie prawa do obrony, nie mogłem zajrzeć do akt sprawy. Natomiast poprzez kontrolowane przecieki do mediów w opinii publicznej przesądzono sprawę. Dokonano na mnie publicznego linczu. Gdy przebywałem w areszcie, 22 maja 2002 r. moja żona została napadnięta przez brygadę antyterrorystyczną. Wyrzucono ją z samochodu i skuto. Do skroni przystawiono jej nabitą broń. Wypuszczono po kilku godzinach. Zanim to nastąpiło, była inwigilowana. Użyto wobec niej podobnej liczby policjantów jak podczas głośnej akcji w Magdalence” — cytowała jego wyznania „Gazeta Wyborcza”.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zatrzymanie Filipiaka pod lupą