Zawracanie kijem... prywatyzacji

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2005-09-02 00:00

Ocieplenie klimatu nie objęło ekonomii. Gospodarczy klimat zagęszcza się, skoro prawica Europy Środkowo-Wschodniej idzie po władzę z hasłami słyszanymi wcześniej z lewej strony. Victor Orban, lider centroprawicowego Fideszu na Węgrzech (51 proc. w sondażach) zapowiada anulowanie kontraktów prywatyzacyjnych, wtórując niejako części naszej prawicy. Rolę naszego PZU czy PGNiG odgrywa tam na przykład port lotniczy w Budapeszcie. To jest głęboka zmiana klimatu w stosunku do lat dziewięćdziesiątych, kiedy państwowe zamieniano na prywatne na całym świecie.

Ledwo sobie przypominam czasy, kiedy prawica nie lubiła socjalistycznego kapitalizmu. Państwowy, czyli socjalistyczny kapitalizm wspiera się na dwóch filarach. Po pierwsze — na sektorze państwowym, który rodzi specjalną odmianę nomenklatury; po drugie — na przywilejach socjalnych ponad siły starzejącego się społeczeństwa.

Na szczęście centroprawica spoza Unii Europejskiej, z Chorwacji, Mołdawii, która spotyka się w tych dniach w Gdańsku, nadal mówi językiem wolnego rynku i prywatnej własności. Odświeża w ten sposób zagubione prawdy z epoki odrodzenia naszej części Europy. Odgrzewanie teorii ekonomicznych sprzed 1989 roku pozostawmy Ruchowi Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka. To nie żart — takie coś istnieje w Polsce.

Janusz Lewandowski, europoseł PO