Jego zdaniem, skala umocnienia złotego z minionego roku – z ponad 20-procentowym spadkiem średniego kursu euro i dolara – może być porównywalna jedynie do trzech podobnych epizodów z przeszłości. Wojciech Białek przypomina kulminacje siły złotego z czerwca 2001 r., lutego 2005 oraz lipca 2008.
„W każdym z tych trzech przypadków ruchem, który następował bezpośrednio później było przynajmniej 12-procentowe osłabienie złotego trwające dwa (lub więcej) miesięcy” – pisze w komentarzu główny analityk CDM Pekao.
Zastrzega, że trudno precyzyjnie wyznaczyć moment zakończenia fali umocnienia złotego.
„Historia naszego rynku walutowego poucza jednak, że obecna fala spadków kursów walut zakończy się w ciągu najbliższych kilku tygodni (być może jeszcze w marcu, być może dopiero w kwietniu), a wiosną. powinno dojść do silnego – najsilniejszego od ponad roku – spadku wartości złotego” – pisze Wojciech Białek.
Przypomina, że w 2001 r. od czerwca do sierpnia średni kurs euro i dolara względem złotego wzrósł o 12 proc. (w apogeum wyprzedaży złotego prasa publikowała na pierwszych stronach informacje o budżetowej „dziurze Bauca”). W 2005 r. – w rok po wejściu Polski do UE – waluty podrożały w marcu i kwietniu również o 12 proc.
„I wreszcie pomiędzy końcem lipca a październikiem/listopadem 2008 (panika wywołana upadkiem banku Lehman Brothers) dolar i euro zyskały średnie względem złotego 32 proc.” – pisze główny analityk CDM Pekao.
I zauważa, że w tych trzech przypadkach wyprzedaż złotego zatrzymywała się nie wcześniej niż przed osiągnięciem przez średni kurs euro i dolara poziomów półrocznego maksimum.
„W obecnych realiach oznaczałoby to wzrost średniego poziomu kursu walut powyżej lokalnych szczytów ustanawianych w okresie od sierpnia 2009 do lutego 2010” – dodaje Wojciech Białek.
[kak]