Strefa euro podtrzymuje świetną passę danych makro. Najpierw najnowszy odczyt indeksu GfK wykazał poprawę nastrojów wśród niemieckich konsumentów — wskaźnik wzrósł z 6,8 do 7 pkt i jest najwyższy od sześciu lat. Później mierzony przez Komisję Europejską wskaźnik koniunktury gospodarczej w całej strefie euro wzrósł z 91,3 do 92,5 pkt, co jest najlepszym wynikiem od piętnastu miesięcy.



— Nastroje gospodarcze znowu się poprawiają. Te dane potwierdzają, że gospodarka Eurolandu wchodzi właśnie w fazę ożywienia — komentuje Philippe d’Arvisenet, ekonomista BNP Paribas.
Nareszcie do przodu
Właściwie cały lipiec był znakomity dla strefy euro. Poza kilkoma przykrymi niespodziankami (np. danymi o nowych zamówieniach w przemyśle) pozostałe dane makro płynące z Eurostatu i instytutów badawczych przynosiły dobre lub bardzo dobre informacje. Poprawiały się nie tylko nastroje przedsiębiorców i konsumentów, ale też w górę poszły „twarde dane”, np. o sprzedaży detalicznej w całej strefie euro i w największych krajach członkowskich (patrz kalendarium).
— Poprawa nastrojów w strefie euro jest bardzo rozległa. Po pierwsze, obejmuje zarówno przemysł, jak i usługi. Po drugie — i to jest najbardziej optymistyczne — odczuwalna jest nie tylko w najsilniejszych gospodarkach Eurolandu, ale też w krajach peryferyjnych — zaznacza Agustin Garcia Serrador, ekonomista BBVA Research. Ta lipcowa dobra seria danych pozwala ekonomistom sądzić, że właśnie skończyła się najdłuższa w historii Eurolandu recesja. PKB w ujęciu kwartalnym spadał przez sześć kwartałów z rzędu. Według mediany prognoz Bloomberga, w drugim kwartale 2013 r. dynamika ukształtowała się w okolicy zera, a w trzecim kwartale w końcu zobaczymy długo wyczekiwany plus.
— Spadek rentowności obligacji rządowych, cięcia stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym, niższa inflacja, mniejsza skłonność rządów do oszczędzania — wszystko to powinno w pewnym stopniu wspierać wzrost gospodarczy w strefie euro — twierdzi Janet Henry, ekonomistka HSBC.
Pomoc z zewnątrz
Koniec recesji w strefie euro to dobra wiadomość dla polskiej gospodarki. Euroland jest filarem naszego eksportu — trafia tam ponad połowa całej polskiej zagranicznej sprzedaży. Eksport powinien więc w najbliższych kwartałach rosnąć, a poprawa sytuacji finansowej wśród eksporterów powinna stopniowo przekładać się na całą polską gospodarkę.
— Nie jesteśmy aż tak uzależnieni od eksportu ze strefy euro jak inne gospodarki Europy Środkowej i Wschodniej, ale mimo to taki popytowy impuls z zagranicy może nam bardzo pomóc — mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Według niego, rosnący eksport jest ważny szczególnie teraz, kiedy mamy zastój w inwestycjach i niepewna jest przyszłość krajowej konsumpcji.
— Skoro nie konsumpcja, to może chociaż eksport skłoni polskich przedsiębiorców do odważniejszego inwestowania, a to jest naszej gospodarce teraz bardzo potrzebne — mówi Mateusz Szczurek. A
dam Czerniak, główny ekonomista Polityki Insight, twierdzi, że właściwie tylko eksportowi będziemy wkrótce zawdzięczać przyspieszenie polskiej gospodarki.
— Prognozujemy, że w trzecim kwartale wzrost gospodarczy w Polsce wyniesie 1,1 proc., w czwartym podniesie się do 1,5 proc., a w całym 2014 r. sięgnie już 2,3 proc. To jest scenariusz umiarkowanego, ale jednak ożywienia — mówi Adam Czerniak.