Zbliża się krytyczny moment na GPW

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-10-29 13:06

Coraz trudniej o okazję sowitego zarobku na warszawskiej giełdzie — twierdzą analitycy DM PKO BP.

Według analityków Domu Maklerskiego PKO BP, osiągnięcie przez WIG20 przedziału 2550-2600 pkt oznacza dojście do momentu krytycznego w notowaniach na warszawskiej giełdzie.

None
None

— Na pewno nie jest już tanio, ale nie jest też drogo. Rynek jest bliski strefy przewartościowania. Na ten rok zakładaliśmy 25-procentowy spadek zysków spółek, a na przyszły zakładamy 10-procentowy wzrost, ale to chyba jest już w cenach — zaznacza Artur Iwański, dyrektor biura analiz rynkowych DM PKO BP. Z tego powodu łatwiej znaleźć spółki, o których analitycy wypowiadają się raczej wstrzemięźliwie niż zachęcająco.

Coraz trudniej o okazję

Najwięcej okazji inwestycyjnych broker upatruje w firmach powiązanych z decyzjami zakupowymi osób prywatnych. CCC i LPP mają wciąż rosnąć dzięki rozwojowi sieci sprzedaży. TVN ma skorzystać na ogólnej poprawie koniunktury.

— Dlaczego TVN, a nie Cyfrowy Polsat? TVN jest spółką bardziej cykliczną, a przyszły wzrost będzie związany z tym, że rynek reklamy zacznie odbijać od dna — mówi Włodzimierz Giller. W branży chemicznej rodzynkiem może być Synthos.

— To, co najgorsze, jest już za spółką. Ostatnie miesiące przynoszą lekkie oznaki poprawy. Wyniki będą się stabilizować. Pytanie, w jakim tempie będzie rósł popyt na opony — mówi Monika Kalwasińska. O reszcie sektora wypowiada się zdecydowanie chłodno.

— Ciech się wyróżnia, bo przeprowadził restrukturyzację, ale w skali makro chemia jest słaba. Wyniki nie nadążają za wzrostem kursów akcji. Spółki nawozowe wchodzą w gorący okres. Ceny zbóż spadły i będzie im trudno wprowadzić jakiekolwiek podwyżki — twierdzi Monika Kalwasińska.

Z daleka od banków

Analitycy DM PKO BP wstrzemięźliwie podchodzą do sektora bankowego, będącego motorem ostatnich zwyżek. To już kolejny tego typu głos w ostatnich tygodniach.

— Banki są obecnie wyceniane przy wskaźniku cena/zysk 18, wobec historycznego poziomu średniocyklicznego powyżej 15 — wyjaśnia Jaromir Szortyka. Jego zdaniem, na wyniki sektora negatywnie wpłynie w przyszłym roku wprowadzenie tzw. podatku bankowego, obniżenie prowizji od płatności kartami i wyczerpanie się możliwości poprawiania wyników poprzez księgowanie zysków z inwestycji w obligacje skarbowe. Wzrost akcji kredytowej nie poprawi zaś wyników o więcej niż 10 proc., a to jest już uwzględnione w wycenach.

— By banki nadal ciągnęły indeksy do góry, potrzebne byłoby dość duże pozytywne zaskoczenie w gospodarce — podkreśla Jaromir Szortyka.