Koniunktura nie powróciła na GPW. Wczoraj indeksy wzrosły, ale większość akcji potaniała. Do sprzedającej zagranicy dołączyli drobni inwestorzy.
O ile w poniedziałek za spadkami cen polskich akcji stali zagraniczni inwestorzy, o tyle wtorek przyniósł nerwowe zachowanie graczy indywidualnych. Po ponad 15 proc. traciły: Bioton, Elektrim i Getin, a indeks WIRR spadał nawet o 11 proc. Rynkiem rządziły emocje, a wyprzedaży towarzyszyły wysokie obroty. Gdy GPW traciła, poprawiły się nastroje w Europie Zachodniej i w naszym regionie. Na polskich indeksach odbijała się jednak specyfika GPW, czyli duży udział inwestorów indywidualnych. Głos w sprawie koniunktury zabrał nawet premier.
— Analitycy spodziewali się takiej przeceny i mamy z nią do czynienia. W moim przekonaniu nie będzie trwała długo — uspokajał Kazimierz Marcinkiewicz.
I rzeczywiście, druga część sesji poprawiła nastroje inwestorów, zwłaszcza inwestujących w spółki o solidnych fundamentach. Co będzie dalej? Zagraniczni inwestorzy, którzy w ubiegłym tygodniu wycofali z rynków wschodzących 375 mln USD, z powrotem na GPW mogą wstrzymać się do czasu rozwiania obaw o dalszy wzrost stóp w USA. Wzrost oprocentowania, a to sugerują przedstawiciele unijnych władz monetarnych, zniechęca inwestorów do ryzykownych aktywów, a za takie uchodzą rynki wschodzące.
O dalszym przebiegu indeksów może przesądzić zachowanie funduszy. Już w piątek wycena jednostek w akcyjnych i zrównoważonych funduszach Pioneera i Arki była na poziomie z pierwszej połowy kwietnia.
— Fundusze ze strony popytowej mogą zmienić się w podażową. Obserwujemy częstsze umarzanie jednostek, ale o panice nie można mówić — mówi przedstawiciel jednego z TFI.
Obserwatorzy ciągle wolą określać obecne spadki jako głęboką korektę, a nie koniec hossy.