Zdecyduje czerwona wejściówka tłumacza

Jacek Zalewski
15-10-2008, 00:00

W ostatnich dniach kilkakrotnie odpowiadałem na pytania znajomych, z kim też lecę na szczyt Rady Europejskiej do Brukseli. Przypomnę, że 1 września akredytowane media pierwszy raz od 2004 r. miały okazję frunąć na jednym pokładzie i z prezydentem, i z premierem. Tym razem, w związku z zaistniałą sytuacją, czułem się trochę jak owa żaba, która miała dylemat, czy stanąć wśród zwierzątek pięknych, czy inteligentnych — i odrzekła, że przecież się… no, znaczy się nie rozdwoi.

Więc lecimy dzisiaj w południe z Lechem Kaczyńskim, jako że służby głowy państwa zaprosiły media już wiele dni temu. Niechętna jakoś ostatnio dziennikarzom — nie tylko w kwestii Brukseli — strona premierowska rozpoczęła werbunek na swój pokład wczoraj po południu, dosłownie dwie godziny przed odlotem Donalda Tuska. Chyba trochę późno…

To nie koniec powietrznych przepychanek. Wieczorem okazało się, że kancelaria premiera jednak nie udostępni prezydentowi samolotu. Jej szef, Tomasz Arabski stwierdził, że to... prywatna podróż Lecha Kaczyńskiego. Prezydent jednak na szczyt poleci — wyczarterowanym samolotem.

Rozczarowany może jednak być także premier Tusk. Otóż, gospodarze szczytów Rady Europejskiej zawsze drukują informator ze składem delegacji i tam bez żadnych wątpliwości wskazują, kto jest jej szefem. Czasami w ostatniej chwili dołączana jest errata. Na tym informatorze opierają się m.in. media i taki przekaz idzie w świat. Jestem bardzo ciekaw, jakąż wersję znajdziemy w biurze prasowym — a o zapisie dotyczącym Polski rozstrzygnie przypuszczalnie osobiście Nicolas Sarkozy.

Wcześniejszy wyjazd ekipy premierowskiej daje jej ogromną przewagę nie tyle w możliwości konsultacji politycznych, ile w przechwyceniu absolutnie strategicznych na szczycie wejściówek, których liczba przypadająca na dany kraj jest stała. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu przysługuje honorowy PIN, tak jak premierowi Donaldowi Tuskowi i szefowi MSZ Radosławowi Sikorskiemu. Ale są tylko trzy, a rządowym kandydatem na PIN jest tym razem również minister finansów Jacek Rostowski. Równie strategiczne znaczenie mają tzw. Red Badge (RB), przysługujące osobistym tłumaczom (praktycznie — tłumaczkom) prezydenta i premiera. Jeśliby po przyjeździe Lecha Kaczyńskiego okazało się, że bardzo ściśle limitowane RB pechowo już się rozeszły — głowy naszego państwa na szczycie jakby nie było...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Zdecyduje czerwona wejściówka tłumacza